niedziela, 16 listopada 2008

Rodzinne miasto mojego Meza

Maz mi marudzi, ze skoro juz o nim tak ciagle wspominam, oraz ze podaje przepisy na Tunezyjskie potrawy, to powinnam takze napisac o jego kraju i rodzinnym miescie. W sumie ma facet racje: skoro nasza rodzina kultywuje mieszane tradycje to powinnam wspomniec i o Tunezji i o Tatawin. A wiec zaczynam od rodzinnego miasta mojego meza. O samej Tunezji - inshallah kiedy indziej. Jak zwykle posilkuje sie informacjami i zdjeciami z Wikipedii, poniewaz tak najlatwiej (ale ze mnie len, no nie?)


Tatawin (arab. تطاوين, nazywane także Tataouine, Tatooine, Tatahouine, Tatahouïne, Taţāwīn lub Tatawin, Fum Taţāwīn, Fumm Tattauin, Foum Tatahouine, Fum Tatawin, lub Foum Tataouine) - miasto w Tunezji, ośrodek administracyjny Gubernatorstwa Tatawin, 531 km od Tunisu.

Miasto słynne jest z okolicznych ksarów, a zwłaszcza Ouled Soltane, Chenini i Douiret, gdzie w opuszczonych osiedlach znajdują się malownicze spichlerze z XV i XVI wieku. Z uwagi na źródła wody pitnej miejsce to miało znaczenie strategiczne i w okresie kolonizacji francuskiej stacjonował tu oddział wojska, a samo miasto zyskało nazwę bramy na pustynię (fr. porte du désert).


Sławę temu miejscu przyniósł plener do filmu Gwiezdne wojny Georga Lucasa, gdzie samo miasto użyczyło swojej nazwy pustynnej planecie Tatooine, a okoliczne ksary Ouled Soltane i Hadada posłużyły później jako plener do kolejnego filmu z cyklu - Gwiezdne wojny: część I - Mroczne widmo. Miasto pojawiło się też jako "Foum Tataouine" w filmie Z Archiwum X, gdzie umiejscowiono laboratorium obcych.

27 czerwca 1931 spadł tu meteoryt należący do achondrytów, z którego zebrano 12 kg odłamków.

sobota, 15 listopada 2008

trznadel

Trznadel (Emberiza citrinella) - mały ptak wędrowny z rodziny trznadlowatych, zamieszkujący w zależności od podgatunku:

Na ogół osiadły, zimuje w stadach, trzymając się osad ludzkich. Część populacji z dalekiej północy migruje zimą bardziej na południe.

Cechy gatunku : Samiec w upierzeniu godowym ma głowę żółtą z brązowawymi i szarobrązowymi podłużnymi kresami. Spód ciała również żółty, z kasztanowatą piersią. Wierzch ciała rdzawobrązowy z ciemnymi plamkami. Kuper rdzawy. Samica raczej oliwkowobrązowa o nieco bardziej stonowanych barwach, z wyraźniejszym kreskowaniem na głowie i spodzie ciała. W okresie spoczynkowym obie płci podobne, o jaśniejszym i mniej kontrastowym ubarwieniu.


Śpiew - krótki motyw z szybko powtarzanych tonów z wysokim zakończeniem. Często śpiewa na czubkach drzew i innych wyeksponowanych miejscach.
Wymiary średnie

dł. ciała ok. 16-17 cm
rozpiętość skrzydeł ok. 23-29 cm
waga ok. 28-30 g
Biotop

Różnorodne obszary dobrze nasłonecznione, będące mozaiką zadrzewień i terenów otwartych np. obrzeża lasów i borów, pola, łąki, sady i ogrody. Unika miast, choć jest spotykany na obrzeżach wsi.
Gniazdo

Na ziemi w miejscu dobrze nasłonecznionym, lecz osłoniętym zwisającymi gałązkami lub źdźbłami trawy. Wyjątkowo nisko na krzewie lub świerku.
Jaja
W ciągu roku wyprowadza 2 lub 3 lęgi, składając w kwietniu - lipcu 3 do 5 jaj o średnich wymiarach 21x16 mm.
Wysiadywanie
Jaja wysiadywane są od zniesienia ostatniego jaja przez okres 12 do 14 dni przez samicę. Pisklęta opuszczają gniazdo po 12 - 14 dniach. Samicę podczas wysiadywania karmi samiec, a pisklęta oboje rodzice.
Pożywienie
W lecie głównie owady, a jesienią i zimą nasiona traw, ziarna zbóż.
Ochrona
Objęty ochroną gatunkową.

Cola z cytryna i limonka



Coca-cola nie jest moze naszym ulubionym napojem ale od czasu do czasu lubimy sie na nia skusic np przy pizzy albo idac na kanapki z frytkami do baru Szwagra Pizzy.
W warunkach domowych popijamy ja sama, lub probujac tworzyc napoje koktailowe na jej bazie. Moj ulubiony to cola z dodatkiem soku cytrynowego i z plasterkami limonki.
Na pollitorwa butelke coli (na ogol przelewam w tym momencie do wiekszej butelki, bo gotowy napoj nie powinien tracic gazu) daje sok z calej cytryny i poplasterkowana limonke. Butelke dokladnie zamykam i odstawiam do lodowki do pelnego schlodzenia.
Napoj idealny do super pikantnych potraw, super orzezwia przepalone gardlo...
latwo sie mozna domyslic w jaki sposob sie przeziebilam ;)

Morga ummalah czyli Slona zupa





proporcje na 4 osoby (Maz podpowiada zebym napisala 4 arabskie osoby, bo w europie starczy na 5-6 bo tutaj sie mniej je ;) )

  • pol kilo baraniny podzielonej na porcje dla kazdej osoby
  • 250g pikli (minimum chili i oliwki czarne i zielone, my dajemy tez cebulki, marchewke i cytrynki marynowane - wszystko nalezy dokladnie oplukac przed jedzeniem poniewaz jest strasznie slone)
  • 2 duze cebule
  • 2 duze ziemniaki
  • ze 4 duze zabki czosnku
  • poltorej lyzki podwojnego koncentratu pomidorowego
  • ras hanout (to taki miks przypraw tunezyjski odpowiednik indyjskich masali, jego podstawa jest kolendra w proszku) lub jezeli nie posiada sie tej przyprawy wystarczy kolendra w proszku
  • olej z oliwek do smazenia
  • ok 2 litrow wody

  1. pokrojona w gruba kostke cebule zeszklic na oleju
  2. dodac porcje miesa, podsmazyc razem przez kilka minut
  3. do cebuli z miesem dodajemy przecier i przyprawy, przesmazamy razem kilka minut a nastepnie zalewamy woda i doprowadzamy do wrzenia i gotujemy ok pol godziny az mieso wystarczajaco zmieknie
  4. ziemniaki obieramy i kroimy w szostki lub osemki, dodajemy do sosu i gotujemy az beda miekkie
  5. na koniec dodajemy dokladnie oplukane marynowane warzywa oraz pokrojony czosnek i gotujemy jeszcze ok 10-15 minut, nie trzeba solic poniewaz marynaty daja slony smak
  6. je sie z chlebem

smacznego
Niestety moj refleks fotografika jak zwykle zawiodl wiec fotki przedstawiaja nedzne resztki pozostale po tym jak razem z mezem rzucilismy sie na jedzenie...


A wracajac do marynat czy tez pikli (jak to zwal tak to zwal ganz egal) : dopiero tu, w Paryzu jadlam naprawde dobre. Na ogol sprzedawane sa oddzielnie tzn w sklepie widac duze wiadra pelne oliwek przyrzadzonych w rozny sposob(z pestkami i bez, faszerowanych w rozny sposob) , czerwonego i zielonego chili, marchewek, korniszonow, cebulek, cytrynek, kaparow i roznych roznosci. Klient bierze odpowiednie pudelko i sam sobie nabiera to, co chce, a placi sie wedlug wagi koncowej. Bardzo lubie tak przyrzadzone chili, nawet z samym chlebem (rodzina patrzy na mnie wtedy z przerazeniem, obalam stereotypy europejki, ktora nie zje ostrego - ja wprost przeciwnie im bardziej ostre i bardziej pali przelyk tym lepiej, dlatego bardzo lubie nawet zwykla harisse z oliwka i chlebkiem). Na poczatku naszego pobytu kupowalismy w roznych miejscach i kilkakrotnie bylismy rozczarowani, jednak z czasem znalezlismy "nasze sklepy", ktorych produkty odpowiadaja naszemu podniebieniu.

Rozgrzewajaca herbatka

Jestem chora. Taki jest fakt. Goraczki co prawda nie mam (tak twierdzi termometr) ale jednak bol i zawroty glowy mam dokladnie takie same jak przy goraczce. Do tego zajety nos i zatoki, bol ciagnie sie wzdluz szczeki az do uszu, co sprawia ze najchetniej zakopalabym sie pod ziemia, tym bardziej ze Maz wlaczyl tv i kazdy dzwiek nieprzyjemnie wwierca mi sie w czaszke.
Oczywiscie Maz od razu zatroszczyl sie o chora zone: dom mamy pelen cytrynek, miodziku i czosneczku a nad tym unosi sie zapach imbirowej herbatki na rozgrzanie oraz "Slonej zupy".(potrawa tunezyjska bazujaca na marynowanych oliwkach, marchewce, cebulce i chili, taka marynata oczywiscie jest slona stad nazwa potrawy) Oczywiscie nie skonczylo sie na domowych sposobach: zakupione zostaly witaminki, aspirynka, kropelki do noska ksiezniczki i jakis homeopatyczny srodek polecony przez farmaceute na wzmocnienie (straszne swinstwo).

Siedze w lozku (nie poszlam do szkoly, Maz zadzwonil i mnie usprawiedliwil) i nadrabiam zaleglosci w czytaniu. Wreszcie skonczylam Stendhala "Chartreuse de Parme" pozyczone ze szkolnej biblioteki. Pewnie od razu pojawia sie glosy jak to, po dwoch miesiacach nauki juz czytam tak trudna literature? Wiec od razu wytlumacze: chodzi o ksiazki pisane dla osob uczacych sie jezyka, oryginalne teksty sa przepisywane i przerabiane na latwiejszy jezyk a na koniec dolaczany jest slowniczek i pytania pozwalajace sprawdzic stopien poznania tekstu. Nauczycielka chciala dac mi cos latwiejszego, bo ksiazka ktora wybralam oznaczona jest drugim stopniem trudnosci, ale jednak okazalo sie ze i tak jest bardzo latwa jak dla mnie. No i wreszcie po tygodniu trzymania mialam czas ja przeczytac do konca. Poza tym wrocilam do Harrego Pottera, ktorego poniewaz pisany jest normalnym jezykiem, mecze juz od miesiaca a dopiero doszlam do trzeciego rozdzialu. Mam tez zaczete "Historie zwierzat" "Histories d'Animaux" ktore czytam na ogol jak dzidzius przed pojsciem lulu...
W kazdym razie duzo czytania jeszcze przede mna, zawzielam sie w sobie i zamierzam domeczyc ten tom Harrego. Nie ukrywam czytanie w jezyku, ktory zna sie slabo, jest katorga. Ale przyjemna katorga.





No dobra, zeby nie byc goloslowna w pisaniu tytulu umieszcze ta moja herbatke:

  • ok litr wody
  • 2 lyzeczki herbaty (lub 2 torebki) [zalezy jak mocna herbate sie chce zrobic, ja w tym momencie nie chcialam zbyt mocnej, raczej slaba]
  • lyzeczka swierzo startego imbiru
  • plasterki cytryny
  • miod do smaku
Zagotowac wode, do wrzatku wrzucic herbate i imbir, odstawic do naciagniecia
Wlozyc plasterki cytryny, doslodzic miodem
Voila!
Taka herbatka przyjemnie rozgrzewa, w szczegolnosci jak sie jest chorym i zmarznietym jak ja, albo jak moj maz, ktory w te okropna pogode zostal wygoniony przeze mnie do apteki.

Zaplata

Tradycyjnie w każdy piątek Mułła chodził do łaźni tureckiej hamam. Tego dnia, Nasreddin był bardzo źle obsłużony: nie dostał mydła, dano mu stary, dziurawy ręcznik, a masażysta zupełnie go zignorował. Kiedy Mułła opuszczał hamam, zostawił złotą monetę.
Kiedy w następny piątek Mułła przyszedł do łaźni, został obsłużony po królewsku. Przy wyjściu, zostawił tylko dwa miedziaki.
„Ależ Mułło, tylko dwa miedziaki za taki serwis!?”
„Widzisz,” odpowiedział Mułła, „za dzisiejszą usługę zapłaciłem tydzień temu, a dziś zapłaciłem za poprzedni piątek.”

piątek, 14 listopada 2008

Kto zna Michaela,?

Kazdy, kto mnie dobrze zna wie zem kociara zadeklarowana... Koty wprost uwielbiam, wrecz fanatycznie. W swoim czasie przez moj dom przewinelo sie nawet piec kotow!
Juz jako mala dziewczynka chodzilam z dziadziusiem dokarmiac koty piwniczne, pare razy dziadek przynosil do domu jakiegos znajde zeby poczestowac go mleczkiem. Niestety moj ojciec kotow nie znosil, a przynajmniej tak twierdzil. Do czasu...
Nasza kocia historia zaczela sie kiedy na wakacjach po pierwszej licealnej przyplatala sie do nas Kicia alias Luna Augusta. Przywiezlismy ja do Warszawy z pieknej puszczy augustowskiej. Kicia byla kocia przylepa i od pierwszej chwili zaskarbila sobie nasze serca. Szczegolnym oredownikiem wziecia kotki byl... nie uwierzycie... moj tata. Tym razem to moja mama byla przeciwna. Ale jednak stanelo na moim i kotka pojawila sie u nas w domu. Nie minelo duzo czasu i zaczely sie spiewy kocich kawalerow pod naszymi oknami. Kicia nie opierala sie dlugo i juz po niecalym roku od przyjazdu obdarzyla nas czworgiem przychowku. Poczatkowo moja mama planowala uspic towarzystwo jednak koniec koncow troje rozdalismy a jedna kotka, ktora dostala imie Pusia zostala z nami.
Gdy sie przeprowadzalysmy z mama kotki oczywiscie pojechaly z nami, poniewaz "pan" jakby wzorujac sie na "Dobrej pani" Orzeszkowej bardzo szybko ostygl w swoich uczuciach do kotow, wiec nie protestowal, tym bardziej ze sprowadzil do domu tzw szatana czyli czarnego potwora polujacego na koty o pieknym imieniu Fiodor, wiec trzeba bylo koty zabrac.
Gdy wychodzilam z maz posiadanie kotow bylo jednym z moich warunkow kontraktowych. Jednak poniewaz poczatkowo moja mama nie chciala rozstawac sie z dziewczynami zdecydowalismy sie z Mezem wybrac sie do schroniska na warszawskim Paluchu i w ten sposob w naszym domu pojawil sie Koci... Mama oczywiscie zareagowala dosc szybko na wiesc, ze w naszym domu pojawil sie kocur i w ten sposob nasza rodzina rozrosla sie do pary ludzi i trzech kotow.
Niestety nie na dlugo. Kicia, bedaca juz w raczej starszym wieku (10 lat przezyla z nami, gdy ja przygarnelismy wygladala na mlodziutkiego kotka ale kto tak naprawde wie ile lat mogla miec ta znajda) w ktoryms momencie poprostu polozyla sie na podlodze i odeszla... Pojechalismy rodzinnie na wyprawe z lopata i wyprawilismy jej pogrzeb posrod bzow...
I znowu nasza rodzina byla mniejsza...
Potem przyszedl moment przeprowadzki do Paryza, i pojawil sie problem jak przetransportowac koty: poniewaz jechalismy autobusem zostawilismy na razie nasza parke pod opieka mojej mamy (kochana...). Ale caly czas kombinujemy zeby wziac je ze soba, inshallah do oproznienia mieszkania Maz pozyczy samochod od kuzyna to koty przyjada z nami (bylismy u weta przed wyjazdem i sa gotowe do podrozy), bo bardzo za nimi tesknimy...
To wlasnie od mojej milosci do tych pieknych i eleganckich zwierzat pojawil sie moj przydomek "Umm Hurajra" "Mama kotka", jednoczesnie upamietniajace Abu Hurajre, radiallahu anhu, jednego z Towarzyszy (Sahaba) Proroka Muhammada (sallAllahu alaihi wa salam).





Manga "What's Michael" autorstwa Kobayashiego (swoja droga mialam asystenta o tym nazwisku na zajeciach z farmakologii) zostala wydana w Polsce pod tytulem "Czesc Michael". Pokazuje ona swiat z punktu widzenia kota - glownego bohatera o imieniu Michael.
Kreska jest dosc prosta, rysunki malo skomplikowane. W niektorych historyjkach Michael i inni bohaterowie zostaja uczlowieczeni np w scenie kojarzenia malzenstwa psa z kotka pokazanej na wzor tradycyjnego spotkania japonskiego w tym samym celu. W innych historiach natomiast koty pokazane sa jako koty, a takze kocie zwyczaje i kocie zycie. Kobayashi jest bardzo dobrym obserwatorem i bardzo dobrze ukazal "kotowatosc" swoich bohaterow.
Serdecznie polecam!





Absurdy paryskie

Dzisiaj pewien urzednikw Securite Social pobil wselkie rekordy! Uslyszalam, ze skoro on nie ma Polski na swojej liscie to znaczy, ze Polska nie nalezy do Unii Europejskiej. Pokazal mi przy tym jakis druczek, na moje oko wygladajacy na dosc stary. Zrozumialabym, jezeli cos takiego powiedzialby mi urzednik starszy wiekiem, ale to byl taki szczypiorek podejrzewam niewiele starszy wiekiem ode mnie. Poza tym upieral sie ze moj dowod osobisty na terenie Francji jest niewazny (bo przeciez Polska nie nalezy do Unii) wiec musialam pokazac mu paszport. I wtedy zerwala sie prawdziwa awantura, idiota chcial wzywac biuro imigracyjne, poniewaz nie mialam wbitej w paszport wizy wjazdowej!!! Ale poniewaz w tym momencie nasze awanturujace sie glosy przebily halas panujacy w urzedzie wiec sprawa zainteresowala sie jego kolezanka z sasiedniego boksu i sprawa zostala wyjasniona a ja zostalam przeproszona...

I mowiac szczerze nie jest to pierwszy raz, kiedy obecnosc Polski w Unii jest kwestionowana. W wiekszosci urzedow, w ktorych z takich czy innych powodow musimy sie pokazac piersze pytanie brzmi "Czy Polska to w Europie", drugie "Czy Polska nalezy do Unii" i kolejne "Czy mam pozwolenie na prace". Co do tego ostatniego to nawet rozumiem, poniewaz zmiana przepisow odnosnie pozwolen na prace dla Polakow zostala wprowadzona dopiero cztery miesiace temu (i dwa tygodnie) wiec rozumiem ze nie kazdy urzednik jest na bierzaco z nowymi przepisami prawnymi. Ale zeby nie wiedziec, ze Polska nalezy do Unii... I jeszcze na dodatek nasi politycy dbaja zebysmy byli znani i (nie)lubiani. Awantury w Parlamencie Unijnym (np pan Giertych i slynna wystawa anyt-aborcyjna), wyklocanie sie o zapisy w konstytucji i kretactwo w sprawie podpisywania roznych dokumentow, notoryczne konflikty na arenie miedzynarodowej (patrz: ostatnie dowcipy pana Gorskiego albo naszego ministra spraw zagranicznych). Jednym slowem nasi politycy slawni sa na calym swiecie poza paryskimi urzedami... Poprostu nie miesci mi sie to w glowie...
Ale coz, witamy w strefie absurdow urzedniczych...

czwartek, 13 listopada 2008

Lekcja muzyki


Pewnego dni Mułła zapragnął nauczyć się grać na skrzypcach.
„Ile kosztuje lekcja,” spytał Nasreddin nauczyciela muzyki.
„Trzy dirhemy za lekcję pierwszą, a półtora za kolejne.”
„Świetnie,” odpowiedział Nasrudin, „w takim razie zacznijmy od lekcji drugiej.”

Subtelny przemytnik

„Co tam masz schowanego,” groźnie spytał celnik Mułłę, który właśnie przewoził na grzbiecie osła wielką stertę siana.
„Nic, przewożę tylko siano” odpowiedział Nasreddin. Celnik zaczął dokładnie wszystko przeczesywać, ale nic nie znalazł.
Mułła przez wiele jeszcze lat przewoził siano na grzbiecie osła, a celnik za każdym razem nic nie mógł mu udowodnić.
Kiedy już po wielu latach pracy celnik przeszedł na emeryturę, spotkał pewnego dnia Nasreddina w karawanseraj. ”Mułło, teraz kiedy już nie pełnię funkcji celnika, powiedz mi, co do licha za każdym razem przemycałeś ?”
„Osły’” odpowiedział Nasreddin.

Grzech i cnota

Swego czasu Mojżesz w drodze na Synaj spotkał pobożnego człowieka, który poprosił go, by przemówił za nim do Boga — bo choć przez całe życie modlił się do Niego, spotykały go wciąż same kłopoty i nieszczęścia.
Kilka kroków dalej prorok napotkał pijaka siedzącego przy drodze z bukłakiem słodkiego wina. I on poprosił go o wstawiennictwo u Pana.
Kiedy Mojżesz wstąpił na górę i rozmawiał z Bogiem o nich obydwu — sprawiedliwym i grzeszniku, Bóg oznajmił mu, że na tego pierwszego czeka już miejsce w niebie, zaś na drugiego, w najgorszym obwodzie piekła.
W drodze powrotnej zobaczył najpierw pijaka. Przekazał mu niepomyślne wieści, ale ku jego zaskoczeniu tamten wykrzyknął uszczęśliwiony:
— Bóg mówił o mnie? Nigdy bym się nie ośmielił myśleć, że poświęci mi choćby odrobinę uwagi! — tańczył przy tym z radości.
— Jakże jestem szczęśliwy — powiedział na koniec — że On, Stwórca i Władca Wszechświata, zna mnie, tak wielkiego grzesznika!
Potem prorok spotkał pobożnego i przekazał mu radosną nowinę.
— A czemuż by miało być inaczej — powiedział ów — całe życie spędziłem na oddawaniu czci Panu, cierpliwie znosiłem wszystko, co mi zsyłał, sądzę, że zasługuję na niebiosa!
W jakiś czas później obaj — pobożny i grzesznik — umarli. Mojżesz, ciekaw ich losów, udał się znów na górę Synaj i spytał o nich Boga.
— Cnotliwy jest w piekle, a pijak w niebie — powiedział Pan.
— Jak to, czyżby Stwórca nie dotrzymał obietnicy? — zdziwił się prorok.
Bóg mu odpowiedział:
— Widzisz, pijak, ten niecnota, tak się cieszył, słysząc, że zaledwie mówiliśmy o nim, że zmazał tym swoje przewiny. Zaś zasługi pobożnego, z powodu jego pychy, okazały się bezwartościowe. Nic go nie potrafiło ucieszyć na tym świecie — ani to, że świeci słońce, ani że pada deszcz!.

Orzechowy tydzien... czyli salatka z cykorii i orzechow

skladniki:
  • ze 2 duze cykorie
  • oliwa z oliwek
  • sok z cytryny
  • pol lyzeczki miodu
  • sol do smaku
  • lyzka tahiny
  • garsc orzechow wloskich
cykorie dzielimy na listki, myjemy i osuszamy, kroimy w duze kawalki
oliwe mieszamy z sokiem z cytryny, miodem i sola,
sosem polewamy cykorie i dokladnie mieszamy
po wierzchu polewamy tahina i posypujemy posiekanymi orzechami

smacznego

Orzechowy tydzien... czyli salatka ze szpinaku i orzechow


Z kuchennych blogow dowiedzialam sie o "orzechowym tygodniu". Stad ten przepis. Orzechy nie odgrywaja w nim glownej roli, ale bez nich salatka jest zupelnie czym innym...
Pierwsza zrobila ja kolezanka mojej mamy - Malgosia, potem moja mama, a w koncu, poniewaz obydwoje z mezem uwielbiamy szpinak, zagoscila i w naszej kuchni, mimo iz przy pierwszym razie moj maz patrzyl na nia z wielkim przerazeniem... Oczywiscie nie bylabym soba gdybym jej nie zmodyfikowala.
A wiec zaczynamy od oryginalu!
Po pierwsze potrzebny bedzie mlody szpinak, w zaleznosci czy sezon jest czy nie w sklepie znajdziemy go luzem albo paczkowany przywieziony z jakiegos cieplejszego miejsca niz nasze...
a potem:
  • garsc posiekanych orzechow wloskich
  • olej z pestek winogron albo z pestek dyni (tak tak istnieje cos takiego)
  • odrobinka octu balsamicznego
  • i oczywiscie sol do smaku
Umyty i osuszony szpinak ukladamy elegancko na talerzach, solimy, skrapiamy olejem i octem a na koniec posypujemy uprazonymi na suchej patelni orzechami.
Tyle! Proste nie?
Ja lubie sobie zycie komplikowac wiec uzywam:
  • szpinak
  • ze 2 lyzki oliwy z oliwek
  • lyzka soku z cytryny (najlepiej wycisnietego)
  • sol do smaku
  • ocet balsamiczny
  • duza garsc orzechow wloskich
  • lyzeczka chili w proszku,
  • lyzeczka oliwy
Szpinak myjemy i suszymy, wkladamy do miski i polewamy oliwa i sokiem z cytryny, solimy do smaku i dokladnie mieszamy zeby sos oblepil listki. Odstawiamy zeby sie przegryzlo.
Posiekane orzechy prazymy na suchej patelni, gdy sa prawie gotowe polewamy oliwa, posypujemy chili i mieszmy zeby chili oblepilo orzechy.
Przygotowany szpinak rozkladamy na talerzach, ozdabiamy polewajac octem i na koniec posypujemy orzechami.


Moje prace 6 - akwarela

Al Hejab, nasheed Ahmed Bukhatir

Let’s them say about my veil
That it’s killing my youth

Let’s them exaggerate in blaming me
I belong to Religion

No, I swear I would never care
My firm will is like the mountain

What is meant by beauty
If it is easy to get

They tried to deceive me
I shouted at them to leave me

I will remain in my decency
I will never accept impudence

They will never affect my pride
I am the symbol of purity

I walk in the light of piety
Behind the best prophet

I have a proud soul
That rejects lowliness

In my path, brother
Somaya is the ideal

I am guided by Religion
Our source is pure, sister

Our path is a path of chastity
Follow it without fears

Our Religion is symbol of virtue
It never accepts vice

You are the respectable daughter of Religion
You are the descendant of notables

By my veil and decency
I impose my self-respect

I will go ahead
And never care about blames

A tu prezentacja zdjec w nikabah do muzyki tego pieknego nasheedu

wtorek, 11 listopada 2008

Yves Montand takze kojarzy sie "Paryzowo" ;) aczkolwiek artysta ten urodzil sie w mojej ukochanej Italii..
na poczatek piosenka z filmu "Parigi e sempre Parigi" z lat 50-tych

Les Feuilles Mortes




inna rownie znana jest

La chansonette


i oczywiscie

A Paris






I znowu moja ukochana Edith... Tutej te piosenki same sie nasuwaja, w szczegolnosci wieczorem, gdy wygladam z naszego mieszkanka przez "paryskie okno" na Paryz... Za oknem pada, a ja z kubkiem goracego kakao w dloni patrze na deszcz...

Pod niebem Paryza...




Niczego nie zaluje...



Moj panie...



Paryz...



i na koniec pod niebem Paryza raz jeszcze z tlumaczeniem na angielski a do tego z piekna prezentacja z pieknymi zdjeciami




Henryk de Valois czyli krol Polski Obojga Narodow




Henryk (I) III Walezy (Henri de Valois urodzony jako Edward Aleksander) (ur. 19 września 1551 w Fontainebleau, zm. 2 sierpnia 1589 w Saint-Cloud) – ostatni z francuskiej dynastii Walezjuszów (de Valois), jednej z gałęzi Kapetyngów, książę Orleanu, a w latach 1573-1574 pierwszy elekcyjny król Polski jako Henryk I zwany Walezym, od 1574 r. król Francji jako Henryk III.


Henryk Walezy był czwartym synem Henryka II, króla Francji i Katarzyny Medycejskiej. Na chrzcie otrzymał on imiona Edward Aleksander. Imię Henryk przyjął dopiero na bierzmowaniu w roku 1564 r. Jego dwaj starsi bracia, Franciszek II i Karol IX, byli królami francuskimi. Matka za wszelką cenę chciała osadzić wszystkich swych synów na tronie i gdy nie powiodły się inne plany wobec Henryka (małżeństwa z królową Anglii Elżbietą i królową Szkotów Marią, oraz osadzenia Henryka na tronie Algierii), zdecydowała się starać o równie jak Algieria egzotyczny dla Francuzów tron polski.
uż w 1560 r. Edward Aleksander Walezjusz został mianowany księciem Angoulême i Orleanu. W 1566 r. Henryk został księciem Andegawenii. Był ulubionym synem swojej matki, ale nie miał dobrych stosunków z rodzeństwem. Karol IX nie lubił brata i obawiał się go, więc kiedy pojawiła się szansa objęcia tronu polskiego przez Henryka dał bratu pełne poparcie. Młodszy brat księcia Andegawenii, Franciszek Hercules, również nie przepadał za Henrykiem i kiedy ten został królem Francji brał udział w spiskach przeciwko niemu. Siostra Małgorzata początkowo była z nim bardzo zżyta, później jednak dołączyła do grona jego przeciwników.

W młodości był uznawany za najzdolniejszego z synów Henryka II i Katarzyny, ale już wówczas pojawiły się plotki o jego rzekomych skłonnościach homoseksualnych. Był przystojny, wysoki i dobrze zbudowany. Nie miał najlepszego zdrowia, ale prowadził bardzo aktywny styl życia. W przeciwieństwie do ojca i starszych braci nie lubił polowań i ćwiczeń fizycznych, aczkolwiek był znakomitym szermierzem. Interesował się za to sztuką i literaturą. Znał język włoski i czytał Makiawelego. Wychowany na katolickim dworze na pewnym etapie swojego życia zaczął przejawiać sympatię dla protestantyzmu. W wieku 9 lat kazał nazywać siebie "małym hugenotem", odmówił uczestnictwa we Mszy Świętej, śpiewał protestanckie psalmy siostrze Małgorzacie, a nawet uszkodził posąg św. Pawła. Jego matka wyperswadowała mu jednak zainteresowania protestantyzmem i Henryk stał się gorliwym katolikiem.

Upodobania Henryka wyróżniały go również na francuskim dworze, a po przybyciu do Polskistały się przyczyną szoku kulturowego. W 1573 r. ambasador wenecki w Paryżu, Morisoni, donosił swoim zwierzchnikom, że Henryk wydawałby się poważny, gdyby nie ubiór i ozdoby w których się lubuje, a które nadają mu pozory miękkości i prawie kobiecej delikatności. Oprócz wspaniałych strojów zdobionych drogimi kamieniami i perłami, Henryk nosił naszyjnik ze złota i bursztynu, uszy zaś miał przekłute na wzór mody damskiej. Nie zadowalał się on noszeniem jednego kolczyka w każdym z nich, potrzeba mu aż podwójnych wraz z wisiorkami, ozdobionymi drogimi kamieniami i cennymi perłami. W czerwcu 1577 r. na balu wydawanym przez Katarzynę Medycejską Henryk pojawił się cały w diamentach, brylantach i perłach. Jego włosy były posypane fioletowym proszkiem a strój błyszczącym brokatem. We Francji Henryk zyskał przydomek "księcia Sodomy".

Okres młodości Henryka, to narastające we Francji konflikty religijne, które kilka lat wcześniej przerodziły się w otwartą wojnę domową między katolickim królem a francuskimi kalwinistami, zwanymi powszechnie hugenotami. W 1569 r. Henryk Andegaweński stanął na czele armii królewskiej i odniósł szereg zwycięstw nad hugenotami, m.in. 13 marca pod Jarnac, 30 października pod Moncontour. Niewyjaśniony pozostaje udział Henryka w wypadkach Nocy św. Bartłomieja, ale sprawa ta znacznie skomplikowała starania Henryka o koronę polską. Przeciwnicy francuskiej kandydatury straszyli szlachtę, że Henryk zrobi nad Wisłą kolejną noc św. Bartłomieja.

Francja zainteresowała się koroną polską dla młodszego brata króla już w 1572 r. Z poselstwem do umierającego Zygmunta Augusta wyruszył Jean de Balagny prosząc o zgodę na małżeństwo Henryka z siostrą Zygmunta, Anną. Balagny nie został jednak dopuszczony do łoża śmierci króla i powrócił do Francji z niczym. Wkrótce po śmierci Zygmunta w Rzeczypospolitej pojawił się kolejny francuski emisariusz, Jean de Monluc, biskup Walencji, ojciec de Balagny'ego i stronnik hugenotów. Od razu musiał stawić czoła reakcji Polaków na wieści o Nocy św. Bartłomieja, które dotarły nad Wisłę mniej więcej razem z Monluciem. Masakra hugenotów tak podziałała na polską opinię publiczną, że sekretarz biskupa, Jean Choisnin, donosił do Paryża: nie godziło się prawie wspominać imion króla, królowej i księcia andegaweńskiego.

Monluc i jego stronnicy rozpoczęli więc akcję propagandową, mającą na celu wybielenie postaci Henryka. Pisano więc, że książę andegaweński za wszelką cenę chciał zapobiec masakrze, a gdy już do niej doszło przeciwstawiał się furii i okrucieństwu tłumów, a nawet ukrywał hugenotów. Polaków jednak nie przekonał i już po dokonanej elekcji podskarbi koronny Hieronim Bużeński powiedział biskupowi, aby ten nie próbował już przekonywać, że Henryk nie brał udziału w rzezi i nie jest wcale okrutnym tyranem, albowiem rządząc w Polsce to będzie musiał raczej on się bać poddanych, a nie poddani jego.

Wybory nowego władcy polskiego po okresie bezkrólewia odbyły się w kwietniu i maju 1573 r. na prawym brzegu Wisły, naprzeciw Warszawy, pod wsią Kamień, która obecnie stanowi część stolicy. Najpoważniejszymi kandydatami do korony obok brata króla francuskiego byli: syn cesarza Maksymiliana II arcyksiążę Ernest Habsburg, car Iwan IV Groźny i Jan III Waza, król szwedzki, mąż Katarzyny Jagiellonki, siostry Zygmunta Augusta. Pod Warszawą stawiło się ok. 50 tysięcy osób, które uczestniczyły w głosowaniu. Najpierw odbyła się prezentacja kandydatów, której dokonali zagraniczni posłowie. Następnie zaczęto spisywać, lecz już w węższym gronie wybranych komisji „artykuły dla króla”. Miały to być uprawnienia i zobowiązania panującego. Po ich zatwierdzeniu, 5 kwietnia 1573 r. odbyło się głosowanie nad pretendentami do tronu. Zwycięzcą okazał się kandydat francuski. Kilka dni po elekcji posłowie przyszłego monarchy zaprzysięgli w jego imieniu uchwalone przed wyborem postanowienia ogólne. Były to tak zwane artykuły henrykowskie. Przyjęto również osobiste zobowiązania elekta, noszące nazwę pacta conventa. Wybrano też poselstwo, które miało udać się do Paryża, aby oficjalnie zawiadomić księcia francuskiego o wyborze na Króla Polskiego i Wielkiego Księcia Litewskiego i odebrać od niego przysięgę, potwierdzającą przyjęcie uchwał elekcyjnych (artykułów i paktów), oraz możliwie szybko sprowadzić go do Rzeczypospolitej.

Poselstwo wysłano okazałe i godne. Pertraktacje z Henrykiem i jego bratem, królem Francji Karolem IX, trwały dość długo. Opór budziły przede wszystkim artykuły dotyczące swobody wyznaniowej i możliwości wypowiedzenia posłuszeństwa królowi. Ostatecznie obaj władcy uznali i zaprzysięgli 22 sierpnia 1573 r. dawne i nowe prawa. Po tym fakcie poselstwo doręczyło Henrykowi dokument elekcyjny. Henryk Walezy został ogłoszony królem polskim i wielkim księciem litewskim.

Do granic Polski dotarł po dwumiesięcznej podróży w końcu stycznia 1574 r. Orszak królewski, liczący 1200 koni, wozy z bagażami oraz karety z damami dworu i niewiastami lekkich obyczajów, ciągnął przez Heidelberg, Fuldę, Torgau, Frankfurt. Na Łużycach oczekiwał go książę piastowski Jerzy II Brzeski, który towarzyszył królowi aż do polskiej granicy. Granicę przekroczono w Międzyrzeczu, gdzie monarchę uroczyście powitała delegacja senatu z biskupem kujawskim, wojewodowie i kasztelanowie. Później przez Poznań i Częstochowę udano się w kierunku Krakowa, gdzie nastąpiło oficjalne powitanie.

„Wszyscy senatorowie zebrani z Polski, Litwy i wszystkich ziem Rzeczypospolitej wyprowadzili z miasta ogromne swoje roty, które szeroko i daleko rozwinięte przedstawiały widok wielkiego i ślicznego wojska. Chorągwie te były kosztownie odziane, odznaczające się doborem pięknością uzbrojenia i koni [...]. Poczty senatorów składały się nie tylko z ich chorągwi, albowiem przyłączyła się do nich jeszcze nieskończona moc szlachty i urzędników królestwa”.

Henryka witali senatorowie, biskupi, ministrowie, dworzanie, żacy. 21 lutego 1574 roku w katedrze wawelskiej arcybiskup gnieźnieński i prymas Polski Jakub Uchański koronował Henryka Walezego na króla Polski. Ceremonię zakłóciło wystąpienie marszałka wielkiego koronnego Jana Firleja, który domagał się by król zaprzysiągł akty gwarantujące prawa protestantom.

Uzgadniając elekcję Walezego, planowano jego małżeństwo z Anną Jagiellonką, siostrą Zygmunta II Augusta. Była ona jednak starsza od Henryka prawie o 30 lat, toteż młody król nie spieszył się z małżeństwem. Wyruszył do swego nowego królestwa dopiero w listopadzie. Romansował bowiem w tym czasie z Marią de Clèves i nie uśmiechała się mu łożnica sędziwej Jagiellonki. Jechał powoli, zatrzymując się wiele razy. W Lotaryngii nawiązał romans z Ludwiką de Lorraine-Vaudémont, która później miała zostać jego żoną.

Pierwsze spotkanie z Anną nie wypadło nazbyt zachęcająco. Henryk wypowiedział kilka zdawkowych słów i czym prędzej opuścił jej komnaty. Po trzech dniach został koronowany, chociaż nie obeszło się bez różnych przepychanek związanych z rotą przysięgi. Zaczęły się bale i turnieje, ale król coraz bardziej ociągał się z poślubieniem swojej jagiellońskiej narzeczonej. Symulował chorobę lub po prostu zamykał się we własnych komnatach i nie dopuszczał do siebie nikogo. Opowiadano wprawdzie, że zabawiał się wtedy ze swoimi faworytami i że kazał sprowadzać na zamek prostytutki. Pisał również bez przerwy listy do Francji, a te, które wysyłał do Marii de Cond, kreślił nawet własną krwią. Plotki narastały coraz bardziej. "Sprowadzał nie tylko do ogrodu blisko Zwierzyńca francuskie rozpustnice, ale nadto włoskim ohydnym nałogom nie przepuścił" - pisał kronikarz.

Anna ciągle czekała, a Henryk ciągle zwlekał. W czerwcu wyprawiono wreszcie wielki bal, który potraktowano jako oficjalne zaręczyny. Nazajutrz król dowiedział się jednakże o śmierci swego brata, co sprawiło iż zaczął ubiegać się o koronę francuską, zaniedbując niebywale swe obowiązki monarchy.

Od samego początku rządom Henryka towarzyszyły spory o zakres jego władzy. Henryk nie zaprzysiągł w katedrze zobowiązujących go artykułów (poza pokojem wyznaniowym). Wobec tego sejm koronacyjny rozjechał się na znak sprzeciwu bez podjęcia uchwał, ostrzegając monarchę, że może zostać zniesiony z tronu. Henryk nie dowierzał tym groźbom i rozpoczął sądy. Jednakże jego wyroki uznawano za stronnicze i zbyt łagodne. Rozdał nie obsadzone urzędy i przekazał wielu dostojnikom dobra królewskie, ale niechętni mu twierdzili, że nie wykorzystał możliwości zasilenia przy tej okazji skarbu koronnego.

Henryk Walezy obejmując władzę w Polsce miał 23 lata i niewiele doświadczenia politycznego. Jego rządy w Polsce cechowała nieznajomość stosunków, niekorzystny wybór doradców (Zborowscy) oraz małe zainteresowanie sprawami polskimi. Był wszechstronnie wykształcony, odważny i niezwykle ambitny. Lubił wspaniałe, zdobione drogimi kamieniami stroje, nosił biżuterię i używał pachnideł. Miał przekłute uszy i nosił podwójne, wysadzane perłami, kolczyki z wisiorkami. W Polsce powszechnie uznano te upodobania za przejaw zniewieściałości. Na dworze Henryka było wielu mężczyzn malujących sobie twarze, strojących się w klejnoty i perfumy. Podobno niektórzy z nich pełnili funkcję królewskich kochanek. Henryk nie znał polskiego, więc udział w życiu publicznym niezmiernie go nudził. Wieczory i noce spędzał na rozrywkach, za dnia najchętniej spał. Aby uniknąć przyjmowania interesantów potrafił spędzić dwa tygodnie w łóżku, pozorując chorobę. Grał w karty i przegrywał olbrzymie sumy, pobierane ze skarbu państwa. Na wydawanych przez króla ucztach występowały nagie dziewczęta. Zachowywał się jak rozkapryszone dziecko i nie traktował poważnie obowiązków królewskich.

Niebawem, w czerwcu 1574 r., Henryk odebrał wiadomość o śmierci brata, króla Karola IX. Kilka dni później, nocą z 18 na 19 czerwca 1574 r. potajemnie, nie zasięgnąwszy rady senatu, w przebraniu, opuścił Wawel i udał się pospiesznie w kierunku granicy. Królowi towarzyszyli jego lokaj Jan du Halde, dworzanin Gilles de Souvré, lekarz Marek Miron i kapitan gwardii Mikołaj de Larchant. Odjazd króla zauważono jednak i natychmiast wyruszyła za nim pogoń kierowana przez kasztelana wojnickiego Jana Tęczyńskiego.

Kiedy orszak Henryka zbliżał się do granicy zauważył go stary starosta oświęcimski, który bez wahania zrzucił ubranie, skoczył do rzeki i płynąc w kierunku króla krzyczał: Najjaśniejszy panie, czemu uciekasz? Tuż za granicą dopadł Henryka pościg wysłany z Krakowa. Henryk, nie zatrzymując się, odrzucił prośby o powrót do kraju i ustanowienie przed oficjalnym wyjazdem rządów zastępczych. Obiecał, że za kilka miesięcy powróci. W rzeczywistości nie powrócił nigdy.


Przebywający w Krakowie ministrowie i senatorowie małopolscy zawiadomili o wyjeździe króla Wielkopolan i Litwinów. Prymas zwołał na koniec sierpnia sejm. Prawie wszyscy senatorowie byli początkowo przeciwni ogłoszeniu bezkrólewia i nowej elekcji, natomiast większość posłów uważała, że potajemny wyjazd Henryka uwalnia poddanych od zobowiązań wobec monarchy i pozwala na wybór nowego. W wyniku długich dyskusji napisano list do króla, wyznaczając mu jako ostateczny termin powrotu do kraju maj 1575 r. Zapowiedziano jednocześnie, że w razie niedotrzymania tego terminu Henryk utraci tron.

W kraju miały działać do tego czasu konfederacje szlacheckie i kapturowe, podobnie jak w czasie poprzedniego bezkrólewia. Henryk Walezy nie spełnił obietnicy powrotu, uznano więc tron za pusty i zapowiedziano nową elekcję.

Nie należy dziwić się Walezemu; tron francuski był dla niego o wiele bardziej atrakcyjny niż polski. Należy pamiętać, że w ówczesnym okresie szlachtę francuską stanowiło jedynie 3% populacji państwa. Dla porównania, w Polsce - 17%[potrzebne źródło] (według innych w Polsce było 8-10% szlachty).

Krótkotrwałe panowanie Henryka Walezego na Wawelu było prawdziwym zderzeniem cywilizacyjnym pomiędzy rzeczywistością polską a francuską. Młodego króla i jego francuską świtę dziwiły urządzane przez polskich poddanych pijatyki, rozczarowało ubóstwo polskich wsi i surowy klimat kraju. Polacy natomiast uważali Francuzów za zniewieściałych, władcy mieli za złe cudzoziemskie stroje i zamiłowanie do biżuterii.

Co ciekawe, pod wieloma względami ówczesna Polska wyprzedzała Francję. Właśnie na Wawelu Walezy po raz pierwszy zobaczył wychodki, z których nieczystości odprowadzano poza zamkowe mury, i po powrocie do Francji nakazał zbudowanie takich urządzeń w Luwrze i innych pałacach. Minęło jednak sporo czasu, zanim francuscy panowie i dworzanie przyzwyczaili się do tej nowinki technicznej, zaprzestając załatwiania swoich potrzeb fizjologicznych do kominków i zamkowych sieni. Tak samo sprawa wyglądała z łaźnią (wanna i kurki z ciepłą i zimną wodą), a także widelcem - tych wynalazków Francuzi również nie znali

Henryk wrócił do Francji w trakcie trwania kolejnej wojny religijnej (1574 - 1576). 11 lutego 1575 r. Henryk został koronowany w Reims na króla Francji. Dwa dni później poślubił Ludwikę Lotaryńską (30 kwietnia 1553 - 29 stycznia 1601), córkę Mikołaja Lotaryńskiego, księcia de Mercœur, i Małgorzaty, córki Jana III, hrabiego d'Egmont. Nie mając pieniędzy na kontynuację wojny, musiał pójść na szerokie ustępstwa wobec hugenotów. Potępił wydarzenia, które miały miejsce w czasie nocy św. Bartłomieja sprzed dwóch lat oraz zawarł w 1576 r. traktat pokojowy, w którym hugenoci uzyskali przyzwolenie na swobodę wiary i na udział w parlamentach prowincji. Faktycznie wiele miast hugenockich uzyskało wtedy niezawisłość od władzy królewskiej. Oburzeni tymi ustępstwami katolicy powołali zbrojną Ligę Katolicką, z zamiarem obalenia Henryka III i kontynuowania walki z hugenotami.

Na czele wspomnianej Ligi Katolickiej stanęli dwaj bracia Gwizjusze, książę Henryk I de Guise i Ludwik II kardynał de Guise. W 1577 r. wybuchła więc szósta już, religijna wojna domowa, która trwała trzy lata. Protestanci stawiali zbrojny opór, a ich wojskami dowodził, ocalały z rzezi w czasie Nocy św. Bartłomieja, król Nawarry - Henryk Burbon. Zakończyła się ona traktatem w Fleix.

W 1584 r. zmarł bezpotomnie młodszy brat Henryka, Franciszek Herkules d'Anjou. Sam Henryk III również był bezdzietny, ponadto wykazywał kobiece cechy i lubił okazyjnie podczas balów przebierać się za kobiety.

Jego zachowanie, ale także stroje, fryzury i biżuteria (Walezy uważał, że władca powinien podkreślać swoje miejsce w hierarchii) szokowały współczesnych mu ludzi i do dziś przetrwał pogląd o jego homoseksualizmie[3] zwanym wówczas sodomią. Jednak pogląd ten znajduje potwierdzenie jedynie w publikacjach opłacanych w czasach Walezego przez niechętnych mu Gwizjuszy lub przekazach, wrogo nastawionych wobec Francji, dyplomatów. Jego rzekomy homoseksualizm jest trudny do obrony wobec znanych faktów jego romansów (miłość do Marii de Clèves) oraz powtarzanej na dworach informacji o przebytych w młodości chorobach wenerycznych. Badacze nie wykluczają skłonności Henryka do obu płci (inaczej mówiąc był biseksualistą) i wspominając o jego matce, Katarzynie Medycejskiej, mówią o freudowskiej matce kastrującej[4].

Po śmierci księcia Andegawenii tron Francji - zgodnie z prawem salickim - winien przypaść najbliższemu krewnemu Henryka III w linii męskiej. Był nim, choć bardzo dalekim (21 stopień pokrewieństwa), Henryk z Nawarry, wódz hugenotów.

Perspektywa objęcia francuskiego tronu przez protestanta zaktywizowała Ligę Katolicką, której poparcia finansowego i militarnego udzielał król Hiszpanii Filip II oraz moralnego papież Sykstus V, który rzucił klątwę na króla Nawarry. W 1585 r. rozpoczęła się więc kolejna wojna religijna, zwana popularnie "wojną trzech Henryków" (Henryka III, Henryka z Nawarry i Henryka de Guise). Henryk z Nawarry odnosił liczne sukcesy militarne, a poparcia udzielała mu królowa angielska Elżbieta i protestanccy książęta niemieccy. Król Henryk III starał się o doprowadzenie do pokoju.

12 maja 1588 r. zawsze ultrakatolicki Paryż zbuntował się przeciwko swojemu królowi. Henryk III uciekł z miasta do którego wkroczył entuzjastycznie witany książę de Guise. Henryk III przeniósł się do Blois, gdzie zwołał Stany Generalne. Przybył na nie również książę de Guise. 23 grudnia został zamordowany kiedy szedł na posiedzenie rady królewskiej. 24 grudnia ścięto jego brata, kardynała Ludwika. Krok ten spowodował odwrócenie się katolickiej części Francji od Henryka, który w tej sytuacji wykonał wielką woltę polityczną i zawarł przymierze z Henrykiem z Nawarry (kwiecień 1589 r.). Na wieść o tym papież Sykstus V rzucił klątwę na Henryka.

Posiłkowany przez króla Nawarry Henryk III rozpoczął oblężenie niepokornego Paryża. W środę, 1 sierpnia 1589 r., dominikanin Jacques Clément poprosił o audiencję u króla. Król przebywał wówczas w Saint-Cloud, skąd kierował oblężeniem. Zakonnik twierdził, że ma ważne informacje, więc zaprowadzono go do Henryka, który właśnie siedział na sedesie. Mnich przyklęknął przed królem i podał mu list, a kiedy Henryk zaczął czytać, zadał mu cios nożem w podbrzusze. Podły mnich, zabił mnie! - krzyknął Henryk wciągając nóż z rany. Zdołał jeszcze skaleczyć zamachowca w czoło. Dominikanina zadźgano mieczami, a ciało wyrzucono przez okno.

Króla natychmiast położono na łóżku. Wezwani medycy włożyli wnętrzności z powrotem do ciała i zrobili Henrykowi lewatywę. Wkrótce została ona wydalona przez ranę, co uznano za dobry znak. Nastrój Henryka poprawił się, ale kilka godzin później dostał silnej gorączki i zrozumiał, że zbliża się śmierć. W obecności świadków wyznaczył Henryka z Nawarry na swojego następcę. W nocy poprosił o ostatnie sakramenty. Spowiednik zapytał go czy wybacza swoim wrogom, także tym, którzy nasłali na niego mordercę. Im również wybaczam i proszę Boga, aby zechciał im odpuścić winy, tak jak chciałbym, by odpuścił moje - odpowiedział król. Przeżegnał się dwa razy i zmarł o godzinie trzeciej nad ranem.

Zabalsamowane ciało Henryka pochowano tymczasowo w Compiègne, w opactwie Saint-Cornille. Urnę z sercem Henryka zamurowano przed głównym ołtarzem kościoła w Saint-Cloud. Kiedy nastał pokój Henryk pozostał jednak w Compiègne. Nowy król, Henryk IV Burbon, nie przeniósł go do bazyliki Saint Denis, gdyż przepowiedziano mu, że spocznie w tej samej bazylice tydzień po Henryku III. Przenosiny ciała ostatniego Walezjusza na francuskim tronie nastąpiły dopiero w 1610 r. Kilka tygodni później Henryk IV zginął z ręki zamachowca.

31 grudnia 1578 Henryk Walezy utworzył Order Świętego Ducha - najwyższe odznaczenie królestwa Francji, nazwane tak na pamiątkę wyborów na króla Polski i Francji, które to wydarzenia miały miejsce w dniu Zesłania Ducha Świętego.



Zawsze to powtarzaj

Bicie kobiet wg islamu

Ten temat przewija sie dosc regularnie, nie bede tego tlumaczyc poniewaz sa osoby bardziej powolane do tlumaczenia i nauczania szejh ul islam. Dlatego umieszczam cos do posluchania.




Dodam lekcje szerzej omawiajace temat, mowiace w ogole o statusie kobiety w islamie.



I pray for our world, for every child, for every of us

mysle, ze ten nasheed daje sporo do myslenia, zapraszam do wpisywania w komentarzach waszych odczuc...

Dziekujmy Bogu

ten nasheed poprostu wyjal mi to z ust...

Za niecaly miesiac Hajj

dlatego pozwole sobie umiescic nasheed Zaina Bhikha, ktory zostal napisany w inspiracji Pilgrzymka, ktora odbyl Zain

Tunezyjskie sniadanie

Moj Maz dzisiaj nie pracuje, ja tez mam dzien wolny, bo z blizej nieznanych mi powodow Centre Social jest dzisiaj zamkniete.
W rodzienie mojego meza sniadanie jest bardzo wazna czescia dnia. Moja tesciowa zawsze stara sie zeby usciasc razem przy posilku, poniewaz pozniej w ciagu dnia kazdy pracuje w innych godzinach i na przyklad przy obiedzie trudno jest zebrac rodzine w komplecie przy stole.
U nas w domu na codzien nie kultywujemy sniadania az tak. Wynika to z faktu, ze obydwoje lubimy rano pospac i nie mamy ochoty zrywac sie switkiem i gotowac. (Owszem wstajemy na modlitwe ale to zupelnie co innego- potem idziemy spac, a po sniadaniu z pelnym zoladkiem trudno zasnac) Nie ukrywam, ze w oczach mojej tesciowej robi to ze mnie zla synowa: powinnam wstawac rzezka o szostej rano i w zapale przygotowywac mezowi sniadanko, takze fakt, ze lunch do pracy na ogole przygotowuje mu wieczorem nie spotkal sie z przychylnoscia mamy.
Dobre to, ze moj maz jest zupelnie po mojej stronie, duze mamine sniadania sa obciazeniem jezeli trzeba wstac bardzo wczesnie do pracy i zoladek jest zlozony w kostke. Dlatego nacodzien jemy jogurt zagryzajac bagietka, pijemu herbatke, ewentualnie po takim wstepie moj Maz jest w stanie zjesc cos bardziej konkretnego.
Z powyzszego wynika fakt, ze prawdziwe tunezyjskie sniadania podaje w dni wolne, kiedy "pani i wladca" dobrze sie wyspi, i ma latwosc trawienia. ;)

a wiec:
KLASYCZNE TUNEZYJSKIE SNIADANIE
skladniki:
  • oliwa z oliwek
  • tunczyk z puszki
  • harissa
  • jajka ugotowane na twardo
  • pomidory
  • oliwki
  • sol, pieprz do smaku
  • pieczywo (najlepszy jest do tego okragly chlebek arabski; ale moze tez byc pita, jednak w nia olej nie wsiaka bo nie ma tego "srodka")
  • ewentualnie arabskie pikle (oliwki, chili, marchew, cebulka etc)

  1. jajka pokroic w polowki lub osemki
  2. to samo zrobic z umytymi pomidorami
  3. na plaski duzy talerz wylozyc na srodek tunczyka i harisse (nie mieszac, maja lezec obok siebie) w ilosci odpowiedniej dla ilosci jedzacych osob
  4. z brzegu poukladac oliwki, kawalki jajek i pomidorow oraz oliwki i pikle
  5. wszystko razem polac oliwa tak, zeby sporo oliwy zostalo na talerzu do maczania pieczywa, ewentualnie dosolic do smaku
  6. jemy pomagajac sobie kawalkami chlebka
Do tego dzbanek mocnej herbaty lub kawy.

To bylo typowe sniadanie. Wersja minimum to wylana na talerz oliwa jedzona z chlebkiem (mowie wam tunezyjska oliwa jest pyszna, w szczegolnosci z "wlasnych" oliwek, aczkolwiek nic nie dorowna wg mnie oliwie toskanskiej, ale to juz moje prywatne zboczenie).

Druga potrawa czesto jadana to cos w rodzaju naszej jajecznicy z roznymi dodatkami ale bardzo mocno wysmazonej. Na ogol robi sie ja na podsmazonej cebuli z czosnkiem z dodatkiem krazkow chili, a jajko wysmaza tak mocno ze wlasiwie to bardziej rozdrobniony omlet niz jajecznica.

Inny rodzaj sniadania, jadany w szczegolnosci podczas Ramadanu jako suhur (posilek przed switem) to sorgo gotowane na mleku i oslodzone . Dla osob, ktore nie wiedza, co to sorgo info za Wikipedia:

Sorgo (Sorghum Moench) - rodzaj roślin z rodziny wiechlinowatych obejmujący około 25 gatunków. Rośliny tego rodzaju występują w strefie klimatów ciepłych i gorących, stanowiąc jedną z najważniejszych roślin zbożowych tych regionów świata


Zastosowanie

Ciekawostki

Około tysiąca lat temu na ziemiach Polskich uprawiano z powodzeniem sorgo.


W zasadzie kazdy region Tunezji ma swoje przepisy regionalne, wiec i sniadania w roznych miejscach moga sie roznic.

Roza



Moj maz jest naprawde wyjatkowy. Niby nic takiego, a tu przychodzi do domu z roza w dloni. Az spojrzalam na niego podejrzliwie, co zmalowal, a on z niewinna minka mi mowi, ze dawno mi kwiatow nie dawal wiec czas najwyzszy kupic zonie jakies zielsko...




poniedziałek, 10 listopada 2008

Rumi

Pewnego razu do domu pewnej kobiety sfrunal sokol.

Kobieta nigdy wczesniej nie widziala sokola, ale pokochala go z calego serca.
Patrzyla na niego z miloscia ale cos jej w nim nie do konca pasowalo.
Wziela wiec do reki nozyce, przyciela sokolowi skrzydla, ogon, piora na czubku glowy, a potem spilowala mu szpony i dziob.
Usmiechnela sie do niego promiennie i powiedziala:
-no, teraz nareszcie wygladasz jak przyzwoity golab!

Trudno zadowolic wszystkich


W spiekocie dnia pewien mężczyzna przemierzał wraz ze swoim synem ulice miasta Keszan. Syn prowadził osła, na którym jechał ojciec. „Biedny chłopiec” - powiedział jeden z przechodniów. – „Ledwie może nadążyć. To niebywałe, że możesz patrzeć, jak twoje dziecko tak się męczy”.
Ojciec wziął sobie te uwagę do serca. Za najbliższym rogiem zsiadł z osła i posadził na nim chłopca. Wkrótce jednak inny przechodzień wykrzyknął: „Co za wstyd! Brzdąc siedzi sobie wygodnie jak sułtan, a jego ojciec musi dreptać obok”.
Słowa te bardzo chłopca poruszyły, więc poprosił ojca, aby usiadł za nim. Nie ujechali jednak daleko, gdy zbeształa ich jakaś zawoalowana kobieta: „Czy ktoś widział coś podobnego? Co za okrucieństwo wobec zwierząt! Ten nicpoń i jego synalek myślą pewnie, że siedzą sobie na latającym dywanie. Biedne stworzenie ugina się prawie do ziemi i ledwie powłóczy nogami”.
Obaj jeźdźcy bez słowa zeszli z osła i dalej szli pieszo. Po kilku chwilach jakiś mężczyzna zaczął się z nich wyśmiewać:
„A to dopiero! Nie widziałem jeszcze takiej głupoty. Po co wam to zwierzę, skoro wcale z niego nie korzystacie, zdzierając sobie nogi na tych zakurzonych drogach?”.
Ojciec podał osłu garść siana, po czym zwrócił się do syna:
„Niezależnie od tego, co byśmy uczynili, zawsze znajdzie się ktoś, kto będzie miał coś przeciwko temu. Musimy więc sami decydować o tym, co jest dla nas najlepsze”.

Dlaczego nalezy czytac Koran?

DLACZEGO CZYTAMY QURAN?

Zyl w gorach dziadek ze swoim mlodym wnuczkiem. Codziennie rano zasiadal dziadek przy kuchennym stole i czytal Quran.
Jego wnuk chcial go nasladowac i takze czytal. Pewnego dnia zrezygnowany wnuk zapytal sie dziadka:
"Dziadku, proboje czytac tak jak ty, ale wiesz, nie rozumiem duzo a co zrozumiem, zapominam od razu gdy zamykam Quran. Wiec po co mam to czytac? "
Dziadek przerwal dokladanie wegla z kosza do pieca i spokojnie powiedzial:
"Wnuku, wez ten pusty kosz na wegiel, idz nad rzeke i przynies mi ten kosz napelniony woda!"

Chlopczyk zrobil jak mu dziadek nakazal ale zanim dotarl do domu, woda przez dziury w koszu sie wylala
Dziadek sie zasmial i wyslal chlopca jeszcze raz z napomnieniem: "Musisz byc wnuczku szybszy!"
Tym razem chlopak biegl, ale gdy wrocil kosz byl znowu pusty. Nie bedac w stanie zlapac tchu powiedzial dziadkowi, ze dotarcie z woda do domu jest rzecza niemozliwa!
Chcial wziac wiadro lecz dziadek powiedzial ze chce kosz z woda a nie wiadro. "Ty po prostu nie probujesz wystarczajaco! "
Znowu chlopak zdyszany przyszedl z powrotem z pustym koszem narzekajac "Dziadku, to sie nie oplaca! "
"Aha, myslisz ze sie nie oplaca? To teraz obejrzyj ten kosz na wegiel, jak wyglada? "
Chlopczyk spojrzal i stwierdzil, ze kosz wyglada inaczej. Z brudnego, usmarowanego weglem kosza zrobil sie czysty na zewnatrz i na wewnatrz.
I tak odpowiedzial mu dziadek:
"Synu, to sie stanie jak bedziesz czytal Quran. Byc moze nie rozumiesz wszystkiego, ale jesli bedziesz czytal wytrwale to bedziesz sie TY zmienial na zewnatrz i na wewnatrz. To jest praca Allaha w naszym zyciu!"

Mimo wszystko

jazak Allahu khair dla Joasi, ktora podeslala mi ten tekst na pewnym forum...


Ludzie są często głupi, nielogiczni i dbają tylko o własny interes;
Przebaczaj im, mimo wszystko.
Jeśli jesteś życzliwy, ludzie oskarżą cię o egoizm i niskie pobudki;
Pozostań życzliwy, mimo wszystko.

Jeśli osiągniesz w życiu sukces, znajdziesz wielu fałszywych przyjaciół i wielu prawdziwych wrogów;
Staraj się osiągnąć sukces, mimo wszystko.

Jeśli jesteś szczery i otwarty, ludzie mogą to wykorzystać;
Bądź szczery i otwarty, mimo wszystko.

W jedną noc ktoś może zniszczyć to, co budowałeś przez lata;
Buduj, mimo wszystko.

Jeśli odnajdziesz pokój i szczęście, wielu będzie ci zazdrościć;
Bądź szczęśliwy, mimo wszystko.

O dobru, które czynisz dzisiaj, ludzie zapomną pewnie już jutro;
Czyń dobro, mimo wszystko.

Dawaj z siebie ile możesz, a często powiedzą ci, że to za mało;
Mimo to dawaj z siebie wszystko.

Widzisz, w ostatecznym rachunku,
liczy się tylko to, co działo się między tobą a Bogiem.

Między tobą a 'nimi', i tak nic nigdy nie było

Za darmo

Za darmo

Pewnego wieczoru nasz mały syn wszedł do kuchni, gdzie jego mama właśnie przygotowywała kolację, i wręczył jej zapisaną przez siebie kartkę papieru.
Kiedy mama wytarła w fartuch mokre ręce i wzięła kartkę, przeczytała następujące słowa:

Koszenie trawy $5.00
Sprzątanie mojego pokoju w tym tygodniu $1.00
Pójście do sklepu za ciebie $0.50
Pilnowanie braciszka, kiedy jesteś na zakupach $0.25
Wynoszenie śmieci $1.00
Dobre stopnie na półrocze $5.00
Zmiatanie i grabienie podwórka $2.00

Razem: $14.75

No cóż, matka popatrzyła na stojącego wyczekująco chłopca i mógłbym przysiąc, że przez głowę przemknęły jej liczne wspomnienia. Następnie wzięła pióro, odwróciła kartkę i napisała na drugiej stronie coś takiego:

Dziewięć miesięcy, podczas których nosiłam cię pod sercem, a ty rosłeś we mnie - za darmo.
Wszystkie noce, gdy czuwałam przy tobie, pielęgnowałam i modliłam się za ciebie - za darmo.
Wszystkie godziny próby i łzy wylane z twojego powodu przez wszystkie lata twojego życia - za darmo.
Kiedy dodasz to wszystko, przekonasz się, że całą moją miłość masz za darmo.
Wszystkie noce wypełnione lękiem i zmartwienia, których się spodziewałam - za darmo.
Zabawki, jedzenie, ubrania i nawet podcieranie nosa - za darmo, mój synku.
A kiedy dodasz to wszystko, przekonasz się, że prawdziwa miłość nie kosztuje nic.

Drodzy przyjaciele, kiedy nasz syn przeczytał napisane przez matkę słowa, w jego oczach pojawiły się wielkie łzy. Popatrzył na nią i powiedział: "Mamusiu, bardzo cię kocham". Potem wziął pióro i wielkimi drukowanymi literami dopisał: "ZAPŁACONO

Dlaczego kobiety placza?


- Dlaczego płaczesz? - młody chłopiec zapytał swą mamę.
- Ponieważ jestem kobietą, odpowiedziała mu.

- Nie rozumiem, odpowiedział.

Ona go przytuliła i rzekła: ...i nigdy się nie dowiesz, ale nie martw się to normalne.

Później chłopiec spytał swojego Ojca, dlaczego Mama płacze bez powodu?

Wszystkie kobiety płaczą bez powodu. ...było to wszystko co mógł mu odpowiedzieć.

Mały chłopiec urósł i stał się mężczyzną i wciąż nie wiedząc dlaczego kobiety płaczą. Zapytał: Boże... Dlaczego kobiety płaczą (tak łatwo)?

A Bóg mu odpowiedział...

...Kiedy tworzyłem kobietę postanowiłem ją uczynić wyjątkową. Stworzyłem jej ramiona na tyle silne by mogła dźwigać ciężar całego świata! Dałem jej nadzwyczajną siłę, pozwalającą jej rodzić dzieci jak również znosić odrzucenie, spowodowane czasem przez jej własne dzieci! Dałem jej stanowczość, która pozwala jej na opiekę nad rodziną i przyjaciółmi.

Niestraszna jej choroba!

Stworzyłem ją wrażliwą, aby kochała wszystkie dzieci, nawet wtedy, gdy jej własne ją bardzo skrzywdzą!

Dałem jej siłę, aby opiekowała się swoim mężem mimo jego wad, Zrobiłem ją z żebra swego męża, tak, aby chroniła jego serce!

Dałem jej mądrość, aby wiedziała, że dobry mąż nigdy nie skrzywdzi swej żony. Czasem jednak testuje jej siłę i wytrwałość żony w wierze w niego. Synu, na sam koniec...

Dałem jej również łzę do wypłakania. Jest to jej jedyna słabość! Jeśli kiedyś zobaczysz, że płacze, powiedz jej jak bardzo ją kochasz i jak wiele robi dla innych. I jeśli nawet wciąż płacze, sprawiłeś, że poczuła się o wiele lepiej.

Ona jest wyjatkowa!

Zupa z czerwonej soczewicy

jakos mam faze na pisanie moich przepisow. Czas na jedna z naszych ulubionych zup...
Zupa z soczewicy gotowana bez miesa lub tylko na kurczaczku jest nieodlaczna czescia przerywania postu w Ramadanie (dla mnie i mojego meza, bo nie jest to potrawa tunezyjska, w Tunezji je sie szorbe pomidorowa taka, jaka podalam wczesniej).

skladniki:
  • duza cebula posiekana drobniutko
  • ze 2 zabki czosnku j.w.
  • oliwa z oliwek do smazenia i do smaku
  • szklanka soczewicy czerwonej
  • ewentualnie porcja kurczaka
  • kilka ziaren pieprzu i ziela angielskiego
  • sol, pieprz do smaku, troche soku w cytryny (tak ze 2 lyzeczki)

  1. cebule i czosnek zeszklic na oliwie
  2. dodac soczewice i przesmazyc
  3. zalac ok litrem zimnej (!!!) wody (w tym momencie dodajemy mieso jezeli chcemy gotowac na kurczaku) dodac ziarna pieprzu i ziela angielskiego i gotowac na srednim ogniu do miekkosci soczewicy i miesa
  4. doprawic do smaku sola i pieprzem i cytryna, jezeli gotujemy bez miesa dodac ze 2 lyzki oliwy z oliwek dokladnie wymieszac i jeszcze raz zagotowac
  5. mozna ewentualnie dodac jakis drobny makaron jezeli chcemy zeby zupa byla bardziej sycaca
w ten sam sposob gotuje zupe z bobu, i wtedy jeszcze dodatkowo ja miksuje...

Przy tej okazji kilka uwag odnosnie soczewicy oparte na moich doswiadczeniach. Czerwona sprzzedawana jest albo suszona w kawalkach albo w puszkach, natomiast zielona jezeli sprzedawana jest sucha to ziarenka sa w calosci. Obydwu rodzajow soczewicy, w porownaniu do innych straczkowych, nie trzeba namaczac. Soczewica zielona nie nadaje sie raczej na zupe: poniewaz jest twardsza i bardziej zwarta dlatego moze byc traktowana jako "wkladka" do zupy albo potrawy typu curry, gdzie chodzi wlasnie o soczewice w calosci, opcjonalnie jezeli chcemy uzyskac konsystencje sosu, po ugotowaniu trzeba ja zmiksowac.