Pokazywanie postów oznaczonych etykietą muzyka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą muzyka. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 19 maja 2009

Frederic Chopin Polonaise g-moll

piątek, 8 maja 2009

Center Stage - finalowe przedstawienie

In the movie Center Stage, this is the final dance scene with Jody Sawyer (Amanda Schull), Cooper Nielson (Ethan Stiefel), &Charlie Sims (Sascha Radetsky).
The songs are (in order): 
Michael Jackson - The Way You Make Me Feel
2 instrumentals
Ruff Endz - If I Was the One
Jamiroquai - Canned Heat

niedziela, 3 maja 2009

Frederic Chopin Ballada nr 1

Nie wiem czemu, ale utwor ten kojarzy mi sie nieodlacznie z wiosna:  konwaliami, wiosennym lasem i wiosennym deszczem i wiosenna burza (tak wiem walnieta jestem)...

Tutaj w wykonaniu Krystiana Zimermana

Moze to dziwne. Ale ja do tej pory pamietam, ze kiedys w szkola podstawowej, na lekcji jezyka polskiego czytalismy w "Wypisach" taki tekscik o mlodym Frycku. W teksciku tym Frycek gral na fortepianie ilustrujac w ten sposob opowiadana przez siebie historyjke, bodajrze o zbojcach. Nie wiem na ile ta historyjka jest prawdziwa, ale dla mnie moze byc prawdziwa, poniewaz w utworach Fryderyka widze konkretne obrazy, wydarzenia, sytuacje. I dla mnie kazdy jego utwor moglby zostac zilustrowany opowiescia czy tez obrazem. I za kazdym razem, jak slucham jego utworow to przed moimi oczami pojawiaja sie moje konkretne wyobrazenia "co autor mial na mysli". A nawet jezeli tak naprawde nie mial na mysli tego, co ja akurat w jego utworach widze, to przeciez to niewazne. Wazne jest jak ogromne uczucia wzbudza we mnie jego muzyka.

poniedziałek, 23 lutego 2009

Edith Piaf L'etranger

poniedziałek, 16 lutego 2009

L'oiseau - Vox Angeli

Kolejna piekna piosenka po francusku. O Vox Angeli pierwszy raz uslyszalam w TV przed Gwiazdka, byly reklamy ich nowej plyty - wygooglowalam kto zacz (w koncu mamy XXI wiek) i voila!

Od czasu do czasu lubie sobie posluchac... Wiele ich utworow mozna znalezc na youtube i z youtube umieszczam ponownie probke do posluchania...

Je connais les brumes claires
La neige rose des matins d'hiver
Je pourrais te retrouver
Le lièvre blanc qu'on ne voit jamais
Mais l'oiseau, l'oiseau s'est envolé
Et moi jamais je ne le trouverais

Car j'ai vu l'oiseau voler
J'ai vu l'oiseau, je sais qu'il partait
Je l'ai entendu pleurer
Le bel oiseau que le vent chassait
...
Je voudrais tout te donner
Mais toi pourquoi ne me dis tu rien
Quel est-il ton grand secret
Un secret d'homme je le comprends bien
Moi tu sais je peux te raconter
Combien l'oiseau est parti à regret

Si un jour tu m'écoutais
Tu apprendrais tout ce que je sais
L'oiseau part et puis revient
Tu le verras peut-être demain

Si jamais je rencontrais
Le bel oiseau qui s'est envolé
S'il revient de son voyage
Tout près de toi le long du rivage
Moi vois-tu je lui raconterais
Combien pour toi je sais qu'il a compté

C'est l'oiseau que tu aimais
L'oiseau jaloux je l'ai deviné
Si jamais il revenait
Je lui dirais que tu l'attendais

piątek, 13 lutego 2009

Fr. Chopin - Polonaise in A-flat major (As dur), Op. 53

Od dawna juz "chodzi za mna" Polonez As-dur Chopina (op 53). Nie wiem czemu, ale zawsze gdy ide ulicami Paryza, w szczegolnosci gdy patrze na drzewa zasadzone przy alejach, gdy patrze na niebo nad Paryzem i w ogole jakos dziwnie "parysko" kojarzy mi sie ten polonez...

Oczywiscie Chopin byl "miksem"  - jego tata byl francuzem, ktory w mlodosci trafil na teren Polski. Ojciec dzieci wychowal na 100% polakow, za co chwala mu ;)

Ponizej zyciorys kompozytora za Wikipedia:

Fryderyk Franciszek Chopin (ur. 22 lutego[1] 1810 w Żelazowej Woli, zm. 17 października 1849 w Paryżu) – polski kompozytor i pianista.

Życiorys

Dzieciństwo

Ojciec, Mikołaj (1771-1844), był spolonizowanym Francuzem przybyłym z Marainville w Lotaryngii. Francuską wersją nazwiska – Chopin – posługiwali się do końca życia i on, i Fryderyk, z rzadka spolszczając je do postaci Szopen, która to bazuje na wymowie języka francuskiego i bywa używana potocznie.

Ojciec Fryderyka przyjechał do Polski w 1787 w wieku 16 lat w interesach Adama Weydlicha – wielkorządcy Michała Jana Paca i spędził tu resztę swojego życia. Dość szybko związał się ze swoją nową ojczyzną; już w 1794 r. wziął udział w insurekcji kościuszkowskiej i nigdy z Polski nie wyjechał. Nie utrzymywał też już kontaktu z rodziną we Francji. Swoje dzieci wychował na Polaków. Znany był także z nieufności, a wręcz nienawiści do Napoleona. Początkowo Mikołaj Chopin był guwernerem dzieci starościny Łączyńskiej, a po przenosinach z Żelazowej Woli do Warszawy został wykładowcą języka i literatury francuskiej w kilku warszawskich szkołach, by w końcu prowadzić elitarny internat dla synów polskich rodów arystokratycznych. Był nauczycielem Fryderyka Skarbka, późniejszego ojca chrzestnego swojego syna. Matka – Justyna z Krzyżanowskich, została wzmiankowana w orszaku ślubnym Konstancji von Bruchentahl, wychodzącej za mąż za Jana Skarbka. Pochodziła ze zbiedniałej rodziny szlacheckiej z Kujaw, uwielbiała grać na fortepianie. Jej brat był ojcem Włodzimierza Krzyżanowskiego[3], pierwszego amerykańskiego administratora Alaski. Fryderyk, będąc drugim dzieckiem w rodzinie, miał trzy siostry (Ludwika Jędrzejowiczowa, Izabela Barcińska, Emilia).

Wedle legendy Chopin przyszedł na świat przy grze na skrzypcach Mikołaja Chopina. Być może dopiero kilka tygodni po urodzeniu dziecko zgłoszono u księdza i ochrzczono. W 1892 roku odnaleziono w parafii brochowskiej (kościół Św. Rocha) dokument: "Roku tysiąc osiemset dziesiątego dnia dwudziestego trzeciego miesiąca kwietnia o godzinie trzeciej po południu przed nami, proboszczem brochowskim, sprawującym obowiązki urzędnika stanu cywilnego gminy parafii brochowskiej powiatu sochaczewskiego w departamencie warszawskim stawił się Mikołaj Chopin(...) i okazał nam dziecię płci męskiej, które urodziło się w domu jego w dniu dwudziestego drugiego miesiąca lutego o godzinie szóstej wieczorem roku bieżącego(...)". Sam Fryderyk i jego matka wspominają kilkakrotnie w listach, że nie urodził się on 22 lutego, lecz 1 marca. Imię Fryderyk miało pochodzić od św. Fryderyka, imię Franciszek od dziadka Chopina. Józef Sikorski, muzyk i rówieśnik Chopina, wspominał w swoim "Wspomnieniu Szopena", że Chopin jako dziecko płakał, gdy matka grała na fortepianie, co do dziś należy do znanych anegdot o Chopinie. Jako małe dziecko Fryderyk zasiadał do fortepianu i grał zasłyszane melodie. Dlatego rodzice zatrudnili nauczyciela, Wojciecha Żywnego z Czech. Po pewnym czasie mały Fryderyk przewyższył zdolnościami swego nauczyciela, pozostali jednak przyjaciółmi. Następnym nauczycielem Chopina był Wilhelm Wacław Würfel, również pochodzący z Czech.

Pierwsze sukcesy
 



W 1817 r. Fryderyk podjął pierwsze poważniejsze próby kompozytorskie. Z tego okresu pochodzą nieoznaczone numerem opusowym polonezy: zadedykowany Wiktorii Skarbek Polonez g-moll oraz Polonez B-dur. Pierwszy publiczny występ Fryderyka odbył się w 1818 roku w pałacu Radziwiłłowskim. Prasa warszawska opisała go jako "małego Chopinka", "cudowne dziecko" i "drugiego Mozarta". W swoim dzienniku Aleksandra Tańska, siostra Klementyny Hoffmanowej, zanotowała w krótkiej relacji z koncertu: "Było dosyć osób(...) W przeciągu wieczora grał na fortepianie młody Chopin, dziecię w 8. roku, obiecujące, jak twierdzą znawcy, zastąpić Mozarta". 20 września 1818 roku odwiedziła Warszawę carowa Maria Fiodorowna, której Chopin ofiarował dwa swoje tańce polskie. Wójcicki wspomina, że gdy mały Chopin grywał u księcia Konstantego, namiestnika warszawskiego podczas gry Marsza wojskowego wznosił oczy w górę, że książę go pytał: "Co tam patrzysz w górę mały? Czytasz nuty na suficie?". Później Chopin otrzymał od cara pierścień z brylantem, a w Paryżu nawet propozycję zostania nadwornym kompozytorem carskim. Chopin jednak pierścień sprzedał, a propozycję odrzucił.

W latach 1823-1826 Chopin uczył się w Liceum Warszawskim, gdzie pracował jego ojciec. W tych latach zwiedził sporą część Polski. Spędzał wakacje na dworze ks. Antoniego Radziwiłła w Antoninie i bywał u przyjaciół mieszkających w odległych miejscach Polski. Z pobytów w Szafarni (lata 1824-25) wysłał swoje słynne listy – "Kuriery Szafarskie" do rodziców, będące parodią "Kuriera Warszawskiego", które rozsławiły sielankowe wakacje w majątku Juliusza Dziewanowskiego. Słynna jest również anegdota mówiąca, że został niegdyś w szkole przyłapany na rysowaniu nauczyciela w czasie lekcji. Obrazek tak zadziwił rysowanego, że ten go pochwalił. Maurycy Karasowski wspomina również anegdotę z tradycji rodzinnej, w której Chopin pomógł guwernerowi uspokoić hałaśliwych wychowanków. Zaimprowizował im opowieść, a potem uśpił wszystkich łącznie z guwernerem kołysanką. Gdy pokazał uroczy widok siostrom i matce obudził wszystkich przeraźliwym akordem. Wraz z siostrą Emilią Fryderyk pisał także dla zabawy wiersze i komedie. Balzac wspominał, że Chopin miał zastraszająco prawdziwy dar naśladowania każdego, kogo tylko zechciał.

Wielu biografów (np. Jeżewska, Iwaszkiewicz, Willemetz) przekonuje, że Chopin był geniuszem uniwersalnym, ponieważ posiadał również niezwykły talent literacki, czego dowodem są jego słynne listy, a także talent malarski i aktorski.

W latach 1826-1829 był studentem warszawskiej Szkoły Głównej Muzyki, będącej częścią Konserwatorium, która związana była z Uniwersytetem Warszawskim gdzie podjął naukę harmonii i kontrapunktu u Józefa Elsnera. Został zwolniony z przedmiotu instrumentu, ponieważ zauważono nieprzeciętny sposób i charakter gry Chopina. Ten okres w twórczości Chopina charakteryzuje fascynacja muzyką ludową. Powstały wówczas Sonata c-moll op. 4, Wariacje B-dur na temat "Là ci darem la mano" z "Don Juana" W. A. Mozarta op. 2 na fortepian i orkiestrę, Trio g-moll op. 8 i pierwsze Mazurki (op. 6, 7) oraz oparte na motywach ludowych Rondo c-moll op. 1 i Rondo à la Krakowiak F-dur op. 14. W raporcie po trzecim roku nauki Józef Elsner zapisał: "Trzecioletni Szopen Fryderyk – szczególna zdatność, geniusz muzyczny".

W 1826 Chopin odbywał swoją pierwszą zagraniczną podróż do Berlina. W 1826 spędził wakacje także w Bad Reinertz (dzisiejsze Duszniki-Zdrój).

Rozpoczęcie niezależnej kariery kompozytorskiej


Lata 1829-1831 były dla Chopina okresem pierwszej miłości (do śpiewaczki Konstancji Gładkowskiej) i pierwszych ogromnych sukcesów kompozytorskich. W liście do swojego przyjaciela, Tytusa Woyciechowskiego, Chopin nazywał Konstancję ideałem. Powstały wówczas Koncerty fortepianowe f-moll op. 21 i e-moll op. 11.

W lipcu 1829, niezwłocznie po ukończeniu studiów, Fryderyk Chopin wraz z przyjaciółmi wyjechał na wycieczkę do Wiednia. Dzięki Würflowi Chopin wszedł w środowisko muzyków. W Kärntnerthortheater wystąpił dwukrotnie; grał Wariacje B-dur za pierwszym, a oprócz Wariacji także Rondo à la Krakowiak za drugim razem. Odniosły one fenomenalny sukces wśród publiczności. Nawet krytyka mimo zastrzeżeń dotyczących jego gry (zbyt mała siła dźwięku) uznała kompozycje za nowatorskie. Dobre przyjęcie kompozycji na koncertach ułatwiło kontakt z wydawcami: w kwietniu 1830, po raz pierwszy za granicą, wydano drukiem w Austrii, w oficynie Tobiasa Haslingera grane tu już Wariacje op. 2.
 


2 listopada 1830 roku Chopin wyjechał z Warszawy do Kalisza, gdzie spędził ostatni dzień w ojczyźnie i gdzie dołączył do niego Tytus Woyciechowski. Przed wyjazdem pożegnał się z Konstancją Gładkowską i wręczył jej pierścień przechowywany przez nią aż do śmierci. 5 listopada 1830 Chopin na zawsze opuścił Polskę – wyjechał z Kalisza i przez Wrocław udał się do Drezna. W Wiedniu usłyszał śpiewaną niegdyś przez Konstancję cavatinę Rossiniego i rozpłakał się. Pojechał do Monachium i w końcu udał się do Paryża. W czasie drogi Chopin pisze dziennik (zwany "Dziennikiem stuttgarckim"), który jest dokumentem przedstawiającym stany jego ducha podczas pobytu w Stuttgarcie, gdzie ogarnęła go rozpacz z powodu upadku powstania listopadowego. Wedle tradycji, powstają wtedy pierwsze szkice do Etiudy "Rewolucyjnej". Utwory tego okresu wypełnione są dramatyzmem, który z wolna zaczyna w twórczości Chopina dominować.

Lata dojrzałości
 

W Paryżu Chopin zamieszkiwał małe mieszkanie przy Boulevard Poissonniere. Dał pierwszy z dziewiętnastu publicznych koncertów w Paryżu (podczas 18 lat pobytu w tym mieście). Organizował go Friedrich Wilhelm Kalkbrenner, pianista. Chopin zagrał Koncert e-moll i Wariacje B-dur op. 2. Koncert oszołomił publiczność, w tym obecnego na nim Franciszka Liszta. Krytyk François Fétis zapowiadał, że Chopin odrodzi muzykę fortepianową. Następnego dnia wydawcy przysyłali Chopinowi propozycje kupna utworów. Chopin zaczął prowadzić żywot wirtuoza, komponując utwory, które szybko stawały się modne na salonach. Przyjaźnił się z wieloma wybitnymi muzykami (Liszt, Vincenzo Bellini, Hector Berlioz), był zapraszany na prywatne występy nie jako muzyk, ale jako gość, nawet na sam dwór. Szybko więc przeprowadził się do Chaussee d'Antin, modnej dzielnicy Paryża. Przyjaciele nazywali jego mieszkanie Olimpem ze względu na dającą się stamtąd słyszeć boską muzykę. Jednak z powodu trudnej sytuacji finansowej Chopin zaczął dawać coraz więcej lekcji gry na fortepianie. Oszałamiała go ogromna ilość propozycji. Chopin uczył między innymi księżniczkę de Noailles, księżne de Chimay i de Beauvau, baronową Rothschild, hrabinę Peruzzi i Potocką. Wśród uczniów także wielkie talenty – Karolina Hartmann, Karol Filtsch a także wierny przyjaciel Chopina Adolf Gutmann. Chopin jako nauczyciel znany był z niezwykłych wymagań i nerwowości.

W latach 1835-1846 porzucił karierę wirtuoza na rzecz komponowania. Zaczął żyć życiem polskiej emigracji, utrzymując ścisłe kontakty z głównymi intelektualistami polskimi (Adam Mickiewicz, Julian Ursyn Niemcewicz, Cyprian Kamil Norwid). Józef Bem poprosił go o zaliczkę dla powstającego Towarzystwa Politechnicznego. Chopin gościł też u siebie najbliższego przyjaciela z lat dziecinnych, Jana Matuszyńskiego, który zamieszkując u Fryderyka studiował medycynę w Paryżu. W 1842 roku Jan umarł na gruźlicę. U Chopina bywał też jego słynny przyjaciel, wielki pianista i kompozytor – Julian Fontana.
 


W 1836 roku zaręczył się z Marią Wodzińską. Była ona uzdolniona muzycznie i malarsko. Hrabina Teresa Wodzińska, matka Marii zaczęła nazywać wtedy Chopina swym dzieckiem. W podzięce za darowane Chopinowi kompozycje Marii przysyła on Walca As-dur i niektóre ze słynnych Pieśni. Ostatecznie jednak rodzina sprzeciwiła się związkowi, uważając, że Chopin jest zbyt chorowitym kandydatem na męża. W 1836 roku Chopin faktycznie zaczyna poważnie chorować na gruźlicę (niedawno pojawił się pogląd, że przyczyną "chorowitości" i śmierci kompozytora była nie gruźlica, a mukowiscydoza - zobacz hipoteza choroby na mukowiscydozę). W 1837 roku Chopin poznał starszą od niego o 6 lat i dominującą nad nim George Sand i rzucił się w ramiona "spełnionej miłości" (słowa George Sand), która jednak wkrótce zamieniła się w nerwowy i chaotyczny związek. Para istniała jednak jako związek jedynie w plotkach. W dziennikach Sand opowiada, że przez 9 lat przyjaźni z Chopinem żyła jak w klasztornym celibacie. W liście do Justyny Chopinowej Sand nazwie się drugą matką Chopina. Uciekając przed zazdrością byłego kochanka George, udają się na Majorkę do Valldemossa, która wita ich okropną pogodą. Jednocześnie w Hiszpanii trwa wojna, a choroba Chopina wzmaga się. Sand zabrała swoje dzieci, które miały się tam leczyć (syn Maurycy chorował na reumatyzm) i uczyć. Mieszkali tam także w byłym klasztorze. Tam Chopin zaczął pluć krwią. Komponuje wtedy Preludia op. 28, Preludium Des-dur Sand uznała za straszne. Wspominała ona pamiętny wieczór, gdy podczas spaceru rozszalała się burza, a po powrocie do domu Chopin zaczął pluć krwią. Gdy stan zdrowia Chopina poprawił się, kochankowie wrócili do Francji. Sprowadzono wtedy ciało samobójcy z Neapolu, wielkiego śpiewaka, Adolfa Nourrita. Chopin zagrał w Marsylii podczas pogrzebu na organach. Pomimo iż instrument był rozstrojony, Chopin oszołomił publiczność graną na organach pieśnią Schuberta.
 Osobne artykuły: Valldemossa, Festivals Chopin de Valldemossa.

W 1839 roku wrócili do Francji. Fryderyk był wówczas bardzo chory, kaszląc wypluwał ogromne ilości krwi. Mieszkał w Nohant, w posiadłości George Sand. Chwilowa poprawa zdrowia wniosła okres spokoju do życia przyjaciół, wkrótce jednak nastąpiło ponowne pogorszenie. George Sand napisała dyskusyjną książkę "Lukrecja Floriani", w której wedle Liszta ośmieszyła Fryderyka. Chopin przemilczał tę obrazę, jednak jego rodzina w Polsce była oburzona. Sand tłumaczyła, że nie opisała w niej Fryderyka, jednak biografowie Chopina podważają te tłumaczenia. Pojawił się wtedy znany rzeźbiarz Auguste Clésinger, który poślubia córkę Sand (Solange) wbrew jej woli. Kiedy w wynikłym konflikcie Fryderyk stanął po stronie Solange, pisarka wpadła w szał i zerwała z kompozytorem. Okres przed rozstaniem z George Sand, a także po rozpadnięciu się związku oraz pogłębiająca się choroba odcisnęły głębokie piętno na twórczości i życiu towarzyskim Chopina.

Ostatni okres życia

Po rozstaniu z George Sand Chopin popadł w głębokie przygnębienie. Dał ostatni koncert w Paryżu. Dwa dni później "Gazette Musicale", przekonując o innowacyjności "Ariela fortepianu", pisze: "Chopina można zrozumieć tylko przez samego Chopina".

Ostatnią kobietą, z którą Chopin był związany, była jego uczennica – Szkotka Jane Stirling, zwana "wdową po Chopinie", z którą wyjechał po wybuchu rewolucji w Paryżu w 1848 r. do Anglii i Szkocji w bardzo wyczerpującą jego siły podróż. Wilgotny klimat Anglii i Szkocji oraz zamęczenie wizytami u angielskiej arystokracji doprowadziły do szybszego postępu choroby. W dniu 16 listopada 1848 r. udzielił na rzecz polskich emigrantów ostatniego koncertu w Guildhall w Londynie. Grał przed królową Wiktorią. Grał też dla polskich emigrantów, jednak koncert ten pozostał niewysłuchanym z powodu zbyt głośnej orkiestry i złego stanu zdrowia Chopina .

Chopin był w coraz gorszym stanie. Napisał ostatnie dwa mazurki – g-moll i f-moll. Zostały one wydane dopiero w latach 50. XX wieku. Nie opuścili go jednak przyjaciele. Odwiedzał go Adolf Gutmann, wielki przyjaciel i malarz Eugene Delacroix, Marcelina Czartoryska – jego uczennica, Józef Cichowski, przyjaciel Wojciech Grzymała. Chopin miał jednak problemy finansowe. Z tego powodu szkockie przyjaciółki Chopina obdarowały go sporą sumą pieniędzy, z której zgodził się przyjąć tylko część. Jenny Lind zorganizowała dla niego z muzykami paryskimi wieczór muzyki, który bardzo podniósł Fryderyka na duchu. Chopin przeprowadził się na Chaillot 74 i zaprosił do siebie siostrę Ludwikę z rodziną. Był coraz bardziej wyniszczony przez chorobę. Mimo to postanowił przenieść się do mieszkania na placu Vendome. Przed wyjazdem odwiedził go Hector Berlioz. Były to słynne "dni przedostatnie", w które przybył do niego także Cyprian Kamil Norwid.

Chopin zmarł o godzinie 2 w nocy, 17 października 1849 roku, w otoczeniu najbliższych osób, takich jak Delfina Potocka, ks. Jełowicki, Wojciech Grzymała, Ludwika Jędrzejowiczowa, z którymi był związany przez większość swego życia w Paryżu. Ostatnie dni stały się tematem legendarnym w sztuce – opisał je w 1865 Cyprian Norwid w słynnym wierszu Fortepian Szopena – zainspirowany zniszczeniem oryginalnego fortepianu kompozytora w 1863, gdy wojsko rosyjskie (w odwecie za zamach na namiestnika Fiodora Berga) wyrzuciło instrument na bruk warszawski z okien Pałacu Zamoyskich w Warszawie. Ostatnie chwile namalował także Teofil Kwiatkowski. Śmierć Chopina opisał bardzo dokładnie ksiądz Aleksander Jełowicki. Wedle niego umarł on na chwilę po udzieleniu ostatniego namaszczenia. Ostatnimi słowami miały być: "Jestem już u źródła szczęścia". Relacja Jełowickiego opisana w liście do Ksawery Grocholskiej, jest jednak uważana za mało prawdziwą. Nabożeństwo żałobne zostało dokonane w kościele Św. Magdaleny. Na uroczystości żałobnej grał słynny organista francuski Louis-Alfred Lefébure-Wély. Został pochowany na cmentarzu Père Lachaise w Paryżu; na jego prośbę, na pogrzebie wykonano Requiem d-moll Mozarta, a także jego własny Marsz żałobny z Sonaty b – moll. Serce Chopina zostało sprowadzone do kościoła św. Krzyża w Warszawie. Robert Schumann powiedział po śmierci Chopina: "Dusza muzyki przeleciała nad światem".

Hipoteza choroby na mukowiscydozę

Zdaniem prof. Wojciecha Cichego z AM w Poznaniu objawy wskazują na to, że kompozytor mógł cierpieć przez całe życie na mukowiscydozę, (chorobę genetyczną, nieuleczalną, o niektórych objawach podobnych do gruźlicy, m.in. krwioplucie, wyniszcającą organizm, m.in. powodującą bezpłodność) i to właśnie mukowiscydoza była przyczyną jego śmierci[4] [5].

Twórczość

Trzy okresy


W twórczości Chopina wyodrębnia się trzy okresy: 1) do 1830, 2) do 1839 i 3) do 1849. [6].

Wczesne utwory

Młodzieńcze utwory Chopina wyrosły z dwóch źródeł: z polskiej tradycji (np. Michał Kleofas Ogiński, Karol Kurpiński) oraz ze stylu brillant wczesnych romantyków (Johann Nepomuk Hummel, John Field, Carl Maria von Weber). Takimi popisowymi, a zarazem błyskotliwymi wirtuozowsko utworami są chociażby oba koncerty fortepianowe. Pod wpływem tradycji klasycznej przeważają w młodzieńczym dorobku Chopina formy klasyczne, takie jak rondo, wariacje, sonata, koncert, trio, ale już wtedy pojawiły się nawiązujące do tradycji narodowej polonezy i mazurki. Z łączenia form klasycznych i tradycji narodowej powstawały takie utwory, jak Rondo à la Mazur, Rondo à la Krakowiak.

Utwory dojrzałe

Dojrzałą twórczość Chopina następująco charakteryzuje Józef M. Chomiński:
W drugim okresie twórczości (począwszy od op. 6) skrystalizował się w pełni styl Chopina jako kompozytora narodowego i romantycznego. Wyrastająca z ducha okresu Romantyzmu stylizacja muzyki tanecznej otrzymała w walcach pogłębiony artystycznie wyraz. Nowe podejście do techniki pianistycznej, manifestujące się w obu cyklach etiud, zaczęło decydować o obliczu wszystkich podstawowych gatunków... Kontrast wyrazowy o silnych znamionach dramatycznych stał się charakterystycznym rysem takich form, jak scherzo, ballada, nokturn. [7].
Późna twórczość

W ostatnim okresie powstawały rozbudowane utwory cykliczne (Sonaty b-moll, h-moll, g-moll), powiększeniu ulegały rozmiary utworów jednoczęściowych (Ballada f-moll, Fantazja f-moll, Polonezy fis-moll i As-dur, Polonez-Fantazja, Barkarola). Utwory te były tak niekonwencjonalne, że często budziły protest pierwszych słuchaczy, uważane za "trudne", a zwłaszcza – zanadto dysonujące.

Gatunki
Polonezy

Wczesne polonezy, nawiązujące do popularnych wówczas w warszawie utworów Ogińskiego, wydane zostały dopiero po śmierci kompozytora (9 utworów dziecięcych i młodzieńczych „op. posth.” = wydane pośmiertnie). W latach dojrzałych Chopin opublikował siedem polonezów, które są już zupełnie inne: bardzo dramatyczne i rozbudowane.
Polonezy cis-moll i es-moll op. 26, skomponowane wkrótce po klęsce powstania listopadowego, oddają tragiczną atmosferę, w jakiej powstawały. Polonez A-dur op. 40 z racji uroczystego charakteru nazwano „wojskowym”; stosunkowo często opracowywano go na orkiestrę, gdyż jest to jeden z nielicznych utworów Chopina poddających się transkrypcji. Nastrój nieomal triumfalny stwarza najpopularniejszy, wirtuozowski Polonez As-dur op. 53. Od stylizowanego tańca najbardziej oddala się Polonez-Fantazja As-dur op. 61. Niektóre tematy w Polonezie-Fantazji ogóle nie mają związku z tanecznym rytmem. Przypominając swobodną fantazję o złożonej „fabule uczuciowej”, utwór ten zasługiwałby na miano „poematu symfonicznego” na fortepian., charakteryzuje te niezwykle ważne utwory w dorobku Chopina D. Gwizdalanka.[8]


Mazurki

Chopin skomponował 57 mazurków, w nieznany wcześniej sposób nawiązując w nich do muzyki ludowej z Mazowsza.
Pierwowzorem Chopinowskiej stylizacji były trzy rodzaje tańców: zamaszysty mazur, szybki, wirujący oberek i powolny, melancholijny kujawiak. Tę ostatnią, „dworkową” wersję, kompozytor lubił najbardziej. Zazwyczaj przekształcał ją w taki sposób, że stawała się liryczną, bardzo osobistą, refleksyjną miniaturą odległą od jakichkolwiek związków z popularną „piosnką”.[9]


Nokturny

Chopin napisał 19 nokturnów. Są to liryczne, melodyjne miniatury. Najwcześniejsze są jeszcze dość sentymentalne, późniejsze są wyrazowo coraz bardziej urozmaicone. Na ich melodię szczególnie wpłynęło bel canto, gdyż Chopin był wielbicielem włoskiej opery, zwłaszcza Belliniego. Kantylenę oplata w nich kunsztowna ornamentacja.


Scherza

Chopina napisał w późniejszych latach 4 Scherza. Wbrew tytułowi, są one raczej poważne, a nawet dramatyczne. Najpoważniejsze jest Scherzo h-moll op. 20, napisane podobno w okresie powstania listopadowego, z cytatem kolędy "Lulajże Jezuniu" w części środkowej.


Ballady

Mówi się, że 4 ballady Chopina (g-moll op. 23, F-dur op. 38, As-dur op. 47 (jedyna z „optymistycznym” zakończeniem) i f-moll op. 52 powstały pod wrażeniem lektury ballad Adama Mickiewicza, lecz nie znaleziono na to dowodów. Ewentualne pokrewieństwo z poezją co najwyżej zdradza narracyjny rodzaj dramaturgii. Dwa tematy przekształcane są na wzór perypetii w opowieściach poetyckich, po czym efektowna koda przynosi „rozwiązanie”, odległe jednak od jakiejkolwiek apoteozy.[10]


Etiudy

Ukończone zostały dwa cykle etiud: op. 10 i op. 25. Zgodnie z nazwą (fr. étude = studium, ćwiczenie) są one utworami pedagogicznymi i mają służyć doskonaleniu techniki pianistycznej. Ale po raz pierwszy w historii tego gatunku nie są to "nudne ćwiczenia", którymi zamęczano pokolenia początkujących pianistów. Każda etiuda Chopinowska jest arcydziełem, jak najbardziej znana wśród nich Etiuda c-moll zamykająca opus 10, zwana „rewolucyjną”.


Preludia

24 Preludia op. 28 powstały jako symboliczny hołd złożony Janowi Sebastianowi Bachowi, którego muzykę Chopin uwielbiał. Są wyraźnym nawiązaniem do Das Wohltemperierte Klavier, napisanym również we wszystkich 24 tonacjach dur i moll.


Sonaty

Spośród 3 sonat fortepianowych najpopularniejsza jest Sonata b-moll, zawierająca Marsz żałobny grywany dzisiaj w rozmaitych transkrypcjach podczas pogrzebów.


Inne

Chopin komponował też pieśni, napisał Trio fortepianowe, Sonatę wiolonczelową. Utwory te uważane są jednak za margines jego twórczości i znaczeniem oraz popularnością wyraźnie ustępują muzyce solowej na fortepian.

Ech wspomnienia...  Do tej pory pamietam pania prof. Dembowska i gonienie do fortepianu. Byl moment kiedy plakalam mamie, ze mam dosc szkoly muzycznej. Dzisiaj jestem jej wdzieczna za trud jaki wlozyla w wyksztalcenie mnie. Brakuje mi fortepianu, ale maz juz mi obiecal, ze, inshallah, w naszym domu bedzie miejsce na przynajmniej pianino... Na razie to marzenia, bo w wynajmowanym mieszkanku nie mamy miejsca, ale na razie odbijamy sobie sluchajac plyt...

Tez przy okazji przypomnialo mi sie, jak pisalam referat zaliczeniowy na jezyk niemiecki na studiach i mowilam na prezentacji wlasnie o Fryderyku Chopinie i tezie, ze byl chory na mukowiscydoze i omawialam obie choroby (tzn gruzlice i mukowiscydoze). Ech dawne czasy studenckie, az szkoda ze to przeszlosc...


środa, 28 stycznia 2009

Zawjati (My wife)

TRANSLATION- Zawjati (My wife)
(as given in the album Da'ani)

I love you the way you are,
I love you the way you were,
No matter what did or will happen,
You are and will be my darling.

You're my rightful wife, I care not about
Those who like to reproach and irritate me.
It is our destiny to be
Together eternally.

In my heart you instilled love
With grace and good deeds.
Happiness vanishes when you disappear,
Life brightens when you're there.

Hard is my day
Until you return home.
Sadness disappears
When you smile.

Life turns black
When you're upset,
So I work hard
To make your wish come true.

You're my happiness.
May you be happy forever.
Our souls are united
Like soil and plants.

You're my hope, my peace
My good company and inspiration.
Life is good, no matter how hard it is,
When you're fine ( more )

niedziela, 25 stycznia 2009

I'll fly away

Some bright morning when this life is over 
I'll fly away 
To that home on God's celestial shore 
I'll fly away 

  I'll fly away oh glory 
  I'll fly away (in the morning) 
  When I die hallelujah by and by 
  I'll fly away 

When the shadows of this life have gone
I'll fly away 
Like a bird from these prison walls I'll fly
I'll fly away 
 

Oh how glad and happy when we meet
I'll fly away
No more cold iron shackles on my feet
I'll fly away

Just a few more weary days and then 
I'll fly away 
To a land where joys will never end 
I'll fly away


 

sobota, 24 stycznia 2009

You are my sunshine

The other night dear, as I lay sleeping

I dreamed I held you in my arms
When I awoke, dear, I was mistaken
So I hung my head and I cried:

Refrain:
You are my sunshine, my only sunshine 
You make me happy when skies are gray 
You'll never know dear, how much I miss you 
Please don't take my sunshine away


I'll always love you and make you happy,
If you will only say the same.
But if you leave me to love another,
You'll regret it all some day:
Refrain:

You told me once, dear, you really loved me 
And no one else could come between.
But now you've left me and love another;
You have shattered all my dreams:
Refrain:

In all my dreams dear you seem to leave me
When I awake my poor heart pains
So won't you come back and make me happy
I'll forgive dear I'll take all the blame


Down to the river to pray

As I went down in the river to pray
Studying about that good ol' way
And who shall wear the starry crown?
Good Lord show me the way!

O sisters let's go down
Let's go down, come on down
O sisters let's go down
Down in the river to pray

As I went down in the river to pray
Studying about that good ol' way
And who shall wear the robe & crown?
Good Lord show me the way

O brothers let's go down
Let's go down, come on down
Come on brothers, let's go down
Down in the river to pray

As I went down in the river to pray
Studying about that good ol' way
And who shall wear the starry crown?
Good Lord show me the way

O fathers let's go down
Let's go down, come on down
O fathers let's go down
Down in the river to pray

As I went down in the river to pray
Studying about that good ol' way
And who shall wear the robe and crown?
Good Lord show me the way

O mothers let's go down
Come on down, don't you wanna go down?
Come on mothers, let's go down
Down in the river to pray

As I went down in the river to pray
Studding about that good ol' way
And who shall wear the starry crown?
Good Lord show me the way

O sinners, let's go down
Let's go down, come on down
O sinners, let's go down
Down in the river to pray

As I went down in the river to pray
Studying about that good ol' way
And who shall wear the robe and crown?
Good Lord show me the way

O brother, where art thou? Bracie, gdzie jestes?

Dzisiaj po raz pierwszy od przyjazdu (czyli od pieciu miesiecy) udalo nam sie wybrac do kina. Nie zebysmy jakos specjalnie planowali to wyjscie. Poniewaz kuzyn-pizza mial przyprowadzic wlascicielke mieszkania oraz jakiegos klienta na ogladanie dostalismy rade (a raczej polecenie) zeby jakos spedzic poludnie poza domem, co by sie pod nogami nie platac. Nietypowo dla nasw weekendy  wstalismy juz o osmej rano i zamiast jak codzien zaczac od sniadania zaczelismy od wyjscia z domu. Nie co dzien przeciez mamy nie tylko ze wolny dzien ale mamy okazje wreszcie gdzies wyjsc poprostu dla przyjemnosci.
Zaczelismy od sniadania: mielismy isc do kafeterii ale zainteresowal nas McDonalds poniewaz reklamowali nowe muffinki (a dzis przeciez muffinkowa sobota, tyle ze ja piec nie moge). No wiec nietypowo nie wzielismy kawy (ta McDonaldsowa jest bleee) ale Earl Greya a do niego muffinki z jagodami. Jak na ogol jedzenie McDonaldsowe nie nalezy do moich ulubionych to te muffinki bardzo mi smakowaly (az szkoda ze nie moge zrobic takich w domu).
Na piciu herbatki i jedzeniu muffinkow oraz czytaniu gazet spedzilismy czas do jedenastej, po czym zaczelismy kombinowac co dalej. Pogoda nie zachecala do spacerow, a poza tym aparat zostal zapomniany w domciu wiec i moje plany fotograficzne ponownie poszly w kat (a juz od pieciu miesiecy sie wybieram na cmentarz Pere Lachaise). 
Niedaleko nas miesci sie male kino, ale malzonek jakos nie bardzo byl chetny na ogladanie filmow. Koniec koncow namowilam go, zeby chociaz isc zobaczyc co daja. No i okazalo sie ze wlasciwie to specjalnie wyboru nie ma, ale Maz (jako ze zwraca uwage na wszelkie obnizki i promocje) wypatrzyl ze jezeli wejdziemy przed dwunasta to bilet bedzie tanszy, po szesc euro od lebka. Jednomyslnie odrzucilismy wszelkie propozycje dla dzieci i mlodziezy i zainteresowal nas film "O brother where art thou" poniewaz jak sie doczytalismy w opisie mial byc o kolesiach uciekajacych z wiezienia.
Seans zaczal sie od wprowadzenia, przyszla kobitka oraz dwoch panow (okazalo sie ze jeden z zawodu jest rezyserem drugi-aktorem) i przez kilkanascie minut gadali o historii filmu, braciach Coen, o Missisipi, latach 30 ubieglego wieku i tym podobnych. W koncu zaczelam sie niecierpliwic, poniewaz przyszlam na film a nie na pogadanki. W kazdym razie pogadanka sie skonczyla a film zaczal. Od razu sie ucieszylam poniewaz okazalo sie, ze jest z oryginalna sciezka dzwiekowa (nie zdubbingowany) a z francuskimi podpisami.
Jak juz wspomnialam rzecz dzieje sie w latach 30 ubieglego wieku (tzn XX wieku) w Stanie Missisipi. Trzech kumpli ucieka z wiezienia i rusza w podroz, za nimi goni szeryf w czarnych okularach i psem u boku. W jednej z glownych rol pojawil sie George Clooney. Film jak film, troche powolny, bez jakichs wielkich "akcji" (dosc nietypowo jak na film braci Coen) ale wciagajacy. Z ciekawym poczuciem humoru i ujeciem problemow spolecznych tamtego okresu (np Ku Klux Klan i nienawisc do czarnych). Podobno troche bazowany na Odysei Homera (fakt glowny bohater ma na imie Ulisses i ucieka z wiezienia zeby zapobiec ponownemu malzenstwu bylej zony, a na drodze spotyka wiele problemow np syreny [robiace pranie nad rzeka] czy jednookiego bandyte podajacego sie za sprzedawce Biblii [cyklop?], ktory potem ich okrada).   Co tez dziwne oprocz "syren" i "Penelopy" czyli zony Ulissesa, kobiety prawie nie pojawiaja sie w historii, chyba ze jako postaci dalszoplanowe.
Ale muzyka... Ojej naprawde dla muzyki warto bylo isc na ten film: troche country i cos w stylu negro spirituals, no  i bluegrass. Styl ktory "chodzi za mna" od dziecinstwa...
A piosenka Man of constant sorrow chodzi za mna od momentu kiedy wyszlismy z kina. Do tego stopnia, ze przeprowadzilam przyspieszone poszukiwania internetowa i voila:
i teraz tylko spiewam razem z nimi:
(In constant sorrow through his days)

I am a man of constant sorrow 
I've seen trouble all my day. 
I bid farewell to old Kentucky 
The place where I was born and raised. 
(The place where he was born and raised)

For six long years I've been in trouble 
No pleasures here on earth I found 
For in this world I'm bound to ramble 
I have no friends to help me now. 

(He has no friends to help him now) 

For I'm bound to ride that northern railroad 
Perhaps I'll die upon this train. 

(Perhaps he'll die upon this train.) 

Maybe your friends think I'm just a stranger 
My face you'll never see no more. 
But there is one promise that is given 
I'll meet you on God's golden shore. 

(He'll meet you on God's golden shore.)
Wiecej o filmie i jego realizacji mozna poczytac na stopklatce

sobota, 17 stycznia 2009

ja + ty = my

skad jestes?

widze, ze sie do mnie smiejesz...

przybij piatke a potem zjemy cukierka...

nie mamy wspolnego jezyka ale umiemy sie dogadac...

poniewaz przyjaciele rozmawiaja sercem nie ustami...

takie proste slowa, lekkie jak wiatr a gorace jak slonce...

i moj ukochany Piccolo Coro Dell'Antoniano...

czwartek, 1 stycznia 2009

Si j'etais elle

Si j’étais elle, je saurais dire….tant de ces choses, tant de ces mots,
Qu’elle ne dit pas…de sa voix douce, à en frémir
Si j’étais elle, je n’voudrais pas de tous ces songes, de tous ces drôles de
Mensonges, qu’elle s’invente…pour s’enfuir.

Mais il n’y a qu’elle qui sait se taire ainsi…
Et elle se cache dans ses silences comme une toute petite fille.
Mais il n’y a qu’elle qui sait se fuir comme ça…
Et elle s’allonge dans son absence tout contre moi…tout contre moi.

Si j’étais elle, je ne chercherais pas tellement d’excuses
Paroles vaines et vains refuges…tristes armes de combat
Si j’étais elle je n’aimerais pas me voir souffrir, à en crever…
A la maudire, pour tout ce mal qu’elle pose là

Mais il n’y a qu’elle qui sait se taire ainsi…
Et elle se cache dans ses silences comme une toute petite fille.
Mais il n’y a qu’elle qui sait se fuir comme ça…
Et elle s’allonge dans son absence tout contre moi…tout contre moi.

Si j’étais elle, je laisserais que tout se glisse…que tout se passe…
Et très en douce, c’est qu’elle est douce, croyez-moi
Si j’étais elle je voudrais bien…juste pour voir…juste pour rien,
Juste comme ça, comment ça serait…cet amour-là)

La jupe en laine

Des souliers noirs, une jupe en laine
Je ne dors plus tu sais , je veille
Sur son sommeil
Et tout ce qui la blesse me tue
Je ne vis plus, tu sais je brûle
Et tout se qui la blesse me tue
Jalouse et belle

Tu sais , je veille sur son sommeil
Elle se penche, elle se balance
Vous voyez bien que rien ne manque
Ni les silences, ni les serments 
Ni les rubans fidèles et bleus

Ni les querelles des amoureux
Des souliers noirs, une jupe en laine
Je ne dors plus tu sais , je veille
Sur son sommeil
Et tout ce qui la blesse me tue
Quand vient le soir 
N'allez pas croire 
Qu'on fera l'amour dans le noir
Et dans la chambre elle rit, elle ment
Et moi je meurs d'amour pour elle
Les autres fois je pense à elle
Comme au Bon Dieu sans trop y croire
Le fol espoir de l'amour fou

Elle danse, elle chante 
Et quand elle sort 
J'attends j'attends, je prie surement
Des souliers noirs, une jupe en laine
Je ne dors plus tu sais , je veille
Sur son sommeil
Et tout se qui la blesse me tue
Elle se penche, elle se balance
Vous voyez bien que rien ne manque

Elle change sa robe et l'eau des fleurs
Et moi je meurs d'amour pour elle
Les autres fois je pense à elle
Comme au Bon Dieu sans trop y croire
Les autres fois je pense à elle
Comme au Bon Dieu sans trop y croire
Le fol espoir de l'amour fou
Elle danse, elle rit 
Et quand elle sort
J'attends j'attends, je prie surement 
Les souliers noirs, une jupe en laine

Je ne dors plus tu sais , je veille
Sur son sommeil
Et tout ce qui la blesse me tue

Emmanuelle/Maly Elf


Mélodie d'amour chante le coeur d'Emmanuelle
Qui bat coeur à corps perdu
Mélodie d'amour chante le corps d'Emmanuelle
Qui vit corps à coeur déçu
 
Tu es encore presqu'une enfant
Tu n'as connu qu'un seul amant
Mais à vingt ans pour rester sage
L'amour est un trop long voyage
 
Mélodie d'amour chante le coeur d'Emmanuelle
Qui bat coeur à corps perdu
Mélodie d'amour chante le corps d'emmanuelle
Qui vit corps à coeur déçu
 
L'amour à coeur, tu l'as rêvé
L'amour à corps, tu l'as trouvé
Tu es en somme devant les hommes
Comme un soupir sur leur désir
 
Mélodie d'amour chante le coeur d'Emmanuelle
Qui bat coeur à corps perdu
Mélodie d'amour chante le corps d'Emmanuelle
Qui vit corps à coeur déçu
 
Tu es si belle, Emmanuelle
Cherche le coeur, trouve les pleurs
Cherche toujours, cherche plus loin
Viendra l'amour sur ton chemin
 
Mélodie d'amour chante le coeur d'Emmanuelle
Qui bat coeur à corps perdu
Mélodie d'amour chante le corps d'Emmanuelle
Qui vit corps à coeur déçu.


Jeszcze sie tam zagiel bieli

Lubie wracac tam gdzie bylam...

Salut

Salut, c'est encore moi
Salut, comment tu vas?
Le temps m'a paru très long
Loin de la maison j'ai pensé à toi

J'ai un peu trop navigué
Et je me sens fatigué
Fais-moi un bon café
J'ai une histoire à te raconter

Il était une fois quelqu'un
Quelqu'un que tu connais bien
Il est parti très loin
Il s'est perdu, il est revenu

Salut, c'est encore moi
Salut, comment tu vas?
Le temps m'a paru très long
Loin de la maison j'ai pensé à toi

Tu sais, j'ai beaucoup changé
Je m'étais fait des idées
Sur toi, sur moi, sur nous
Des idées folles, mais j'étais fou

Tu n'as plus rien à me dire
Je ne suis qu'un souvenir
Peut-être pas trop mauvais
Jamais plus je ne te dirai:

Salut, c'est encore moi
Salut, comment tu vas?
Le temps m'a paru très long
Loin de la maison j'ai pensé à toi