Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zupy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zupy. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 11 stycznia 2016

Krupnik wegetarianski

Mam to szczescie, ze posiadam zupo-lubne dziecko. Co prawda najbardziej lubi zupy czerwone, z przecierem pomidorowym, pomidorami lub w ostatecznosci buraczkami, ale generalnie mozna mu zrobic kazda zupe na bazie warzyw oraz miesa i/lub warzyw straczkowych.
Krupnik najbardziej lubimy na skrzydelkach lub podrobach drobiowych ale dzisiaj jest w wersji wegetarianskiej.
No wiec zaczynamy jak zwykle od skladnikow (ilosc na dwa dni jedzenia)
2 duze marchwie
1 pietruszka (mam z Polski)
1 rzepa
1 pasternak
1 duzy ziemniak
1 cebula
duza filizanka kaszy peczak
po kilka ziarenek pieprzu i ziela angielskiego (piment jamaique)
liscie laurowe
lyzeczka lubczyku
koperek suszony (1 lyzeczka) lub swiezy
sol do smaku

marchew, pietruszke pasternak oskrobac, rzepe, ziemniaka i cebule obrac, wszystko pokroic w drobna kosteczke, wrzucic do gara
dosypac kasze, po kilka ziarenek pieprzu i ziela angielskiego, pare lisci laurowych i lyzeczke lubczyku i zalac zimna woda
zagotowac i gotowac na malym ogniu  do miekkosci
na sam koniec dodac koperek suszony albo posiekany swiezy i posolic do smaku (przy wolnym gotowaniu i dodatku powyzej wymienionych przypraw kastki rosolowe sa zbedne)
mozna zabielic jogurtem lub smietana (moj ojciec zabielal wszystkie zupy ja nie znosze zup zabielanych)

czwartek, 9 grudnia 2010

Morgha

kolejna potrawa tunezyjska, ni to zupa ni to sos, mozna zrobic bardziej wodnista i jesc lyzka albo bardziej zageszczona i jesc chlebkiem (tak bardziej tradycyjnie)
sorry, ze bez zdjecia

skladniki:
cebula i kilka zabkow czosnku
baranina (po kawalku na osobe, najlepiej z kostka)
nieduza cukinia
kilka ziemniakow
kilka marchewek
1-2 lyzki przecieru pomidorowego
sol, harissa do smaku, ras el hanout
oliwa do smazenia

cebule drobno posiekac, podsmazyc na oliwie, dodac rozgnieciony czosnek, przecier i harisse oraz pol lyzki ras el hanout, wszystko razem wymieszac i rozsmazyc
wlozyc miesko, wymieszac z przecierem, zalac woda, zagotowac, gotowac az mieso bedzie miekkie najlepiej ok godziny
marchewke oskrobac, pokroic na kilka wiekszych kawalkow, wlozyc do sosu
gdy marchewka bedzie prawie miekka, dodac obrane i pokrojone w wieksze kawalki ziemniaki oraz cukinie pokrojona w 2 cm plasterki, po jakichs 10-15 minutach powinny byc miekkie
na koniec ewentualnie dosolic

podawac w glebokim talerzu lub misce z dodatkiem chlebka (moze byc arabski albo zwykla bagietka)

smacznego

niedziela, 29 sierpnia 2010

Iftar po polsku

tym razem w ogole bez zdjec bo nie mam baterii

1) barszcz czerwony z jajkiem

poszlam na latwizne bo barszcz z proszku ze sloiczka, doprawilam kilkoma zabkami czosnku i odrobina pieprzu
do tego podalam jajka ugotowane na twardo


2) kurczak w panierce z kasza gryczana, salatka z pomidorow z cebulka

piers z kurczaka (podwojna) pokroilam na cieniutkie plasterki ( tzn przyciskajac dlonia, noz prowadzic "rozwarstwiajac" piers) [z pojedynczej piersi wychodza mi 2 duze plasterki przez cala dlugosc piersi i jeden mniejszy]
natarlam sola i odstawilam na kilkanascie minut
kazdy cieniutki kawalek kurczaka obtaczalam w bulce tartej i smazylam na rozgrzanym oleju na zloto

do tego ugotowalam kasze gryczana (wg przepisu na opakowaniu ;) )

i pokroilam pomidora w plasterki, rozlozylam na talerzu, posypalam drobniusienko posiekana cebulka, posolilam i delikatnie popieprzylam


3) kisiel truskawkowy

(dla jednej osoby, bo Kulkowaty nie lubi kislu)
syrop truskawkowy
szklanka wody
maka ziemniaczana (lyzka)

wode rozprowadzilam z syropem do porzadanego smaku, wymieszalam z maka
mieszajac doprowadzilam do wrzenia
przy tych proporcjach kisiel wychodzi gesty,
zeby zrobic zadki kisiel do picia trzeba dac mniej maki a potem podczas gotowania energicznie mieszac

Iftar jarski



1) zupa krewetkowa

skladniki:
200 gram krewetek
srednia cebula
kilka zabkow czosnku
lyzka oliwy z oliwek
lyzeczka ras el hanout, sol do smaku
drobny makaron (typu szorba)


krewetki obrac ze skorupek
skorupki wlozyc do malego rondelka, zalac zimna woda, powoli zagotowac i gotowac 20-30 minut odstawic (czyli zrobic rodzaj bulionu)

cebule drobno posiekac, zeszklic na oliwie
dodac posiekany duzy zabek czosnku, podsmazyc (uwaga nie zbrazowic a czosnek smazy sie bardzo szybko)
do cebuli z czosnkiem wrzucic obrane krewetki, zalac woda i powoli doprowadzic do wrzenia, doprawic ras el hanout, gotowac kilkanascie minut (az zacznie pachniec)
dolac odcedzony bulion, wrzucic kilka drobno posiekanych zabkow czosnku i doprowadzic do wrzenia
wrzucic makaron i gotowac do miekkosci
doprawic do smaku



2) salatka ryzowa na cieplo


skladniki:
ugotowany ryz
puszka macedonii jarzynowej
mala puszka tunczyka w sosie wlasnym (niekoniecznie)
lyzka oliwy z oliwek
oregano
sol do smaku

jeszcze cieply ryz wymieszac z odcedzonymi jarzynami i tunczykiem
polac oliwa, doprawic oregano i sola do smaku

podawac na cieplo lub na zimno


3) kisiel jablkowy


szklanka soku jablkowego (moze byc syrop rozzedzony woda lub sok z kartonika)
ewentualnie woda do rozzedzenia
cukier do smaku
lyzka maki ziemniaczanej (jezeli chcemy kisiel bardziej plynny mniej)

sok rozrzedzic woda i ewentualnie doslodzic do smaku (jak kto lubi)
dodac make i dokladnie wymieszac
podgrzewac do zagotowania caly czas mieszajac
rozlozyc na miseczki wystudzic

Zielony iftar

1) Zupa z salaty



przepis jest kompilacja roznych przepisow na ktore natknelam sie surfujac w internecie

skladniki:
mala cebula
glowka salaty (jezeli chcemy zeby zupa byla bardziej gesta dajemy 2 glowki salaty lub dodajemy pokrojone ziemniaki)
kostka bulionowa (drobiowa, lub gotowy bulion)
lyzka oliwy z oliwek
drobny makaron (np typu szorba)
ewentualnie jogurt lub smietanka to zabielenia
sol, pieprz do smaku

cebule drobno posiekac, zeszklic na oliwie
salate umyc, pokroic na kawalki, wlozyc do cebuli, smazyc az zredukuje sie objetosc
zalac bulionem (lub woda z rozpuszczona kostka bulionowa)
gotowac 15-20 minut, zmiksowac
wrzucic makaron, ugotowac do miekkosci
doprawic do smaku
mozna zabielic smietanka lub jogurtem


zupe zrobilam z braku pomyslu na wykorzystanie zalegajacej w lodowce salaty
malzonek jadl i jadl i probowal zgadnac z czego jest ta zupa o delikatnym smaku zieleniny
zupa jest lekka i wysmienicie nadaje sie na przerwanie postu


2) zielone mahszi

[brak zdjecia - refleksu nie mialam]

mahszi zniknelo nim sobie przypomnialam o aparacie wiec niestety tym razem bez zdjecia

do nadziewania:
baklazan przekrojony na polowki i wydrazony (lub naciety na koncu i wydrazony w srodku)
srednie cukinie wydrazone w srodku
ziemniaki obrane i wydrazone w srodku

nadzienie:
szklanka ryzu (ugotowac do miekkosci)
peczek zielonej pietruszki (posiekac drobno)
srednia cebula (posiekana drobno)
pare zabkow czosnku (posiekane drobno)
lyzka - dwie oliwy z oliwek
sol, pieprz do smaku

skladniki nadzienia dokladnie wymieszac, doprawic do smaku
faszerowac wydrazone warzywa
piekarnik nagrzac do 180°
warzywa ulozyc w blaszce nasmarowanej olejem, podlac pol szklanki wody i wstawic do nagrzanego piekarnika, piec 40 minut do godziny (ziemniaki potrzebuja troche wiecej czasu od innych warzyw)


podawac z sosem jogurtowo - czosnkowym (jogurt naturalny + sok z cytryny + rozgnieciony zabek czosnku + oliwa z oliwek + sol do smaku)




3) creme patissiere (budyn) pistacjowy (z torebki)



smacznego





piątek, 27 sierpnia 2010

Iftar po tunezyjsku czyli chlopcy w kuchni: szorba, brik; mahszi

Pierwsze 10 dni Ramadanu spedzalismy we trojke z moim mezem i Malym (mlodszym bratem mojego meza). Poniewaz Maly to niejadek wiec gotowalismy glownie to, co Malemu smakuje czyli po tunezyjsku. Codziennie byla shorba w roznych wersjach (z ryba, krewetkami, baranina lub kurczakiem) drugie danie w postaci ryzu, makaronu badz kuskusu oraz cos dodatkowego w stylu brikow lub tagine.
Ktoregos dnia chlopcy zagarneli kuchnie w swoje rece, zebym mogla odpoczac.
Nie musze chyba pisac ze iftar byl przepyszny.


1) Szorba


skladniki:
drobno posiekana cebula
1-2 drobno posiekane zabki czosnku
duza lyzka przecieru pomidorowego
pol lyzeczki harissy w proszku
pol lyzki ras el hanout
baranina pokrojona w spore kawalki
garsc zielonej pietruszki
makaron typu szorba

cebule i czosnek przesmazyc na oliwie, dodac przecier i przyprawy i caly czas mieszajac smazyc
dodac niewielka ilosc wody zeby powstal gesty sos, do ktorego wkladamy mieso a nastepnie zalewamy woda do pelna i podgrzewamy na malym ogniu do zagotowania
gotujemy minimum godzine, az mieso bedzie miekkie
dodajemy makaron i gotujemy do miekkosci
doprawiamy do smaku i posypujemy zielenina

podajemy z cytryna do skrapiania zupy



2) Brik

ciasto najprosciej kupic gotowe


nadzienie:
duzy ziemniak ugotowany i rozgnieciony na puree
pol puszki tunczyka w sosie wlasnym
duza garsc drobno posiekanej zielonej pietruszki
1-2 jaja (zalezy od wielkosci, farsz nie powinien byc plynny ale dosc zwarty)
lyzeczka ras el hanout
sol do smaku

wszystko razem wymieszac zeby powstala zwarta pasta
nadzienie nakladac na polowki ciasta, skladac w trojkaty i smazyc z obu stron na glebokim oleju na zloty kolor
odsaczyc z nadmiaru tluszczu na papierowych recznikach


3) Mahszi w baklazanie i papryce


do nadziewania papryki i nieduze baklazany

paprykom odcinamy gorna czesc (tam gdzie ogonek) i wyjmujemy ze srodka ta czesc z pestkami
baklazanom odcinamy koncowki (tam gdzie ogonek) i ostrym nozem wycinamy srodek (uwaga zeby nie przeciac skorki)

na nadzienie:
filizanka gotowanego ryzu
cwierc kilo mielonego miesa
posiekana duza cebula
kilka zabkow czosnku
po garsci posiekanej miety i zielonej pietruszki
ras el hanout, harissa, sol do smaku
1-2 lyzki przecieru pomidorowego (Kulkowaty tym razem nadzienie zrobil biale)
duza lyzka oliwy

wszystko razem wymieszac i nadziewac przygotowane wczesniej baklazany i papryki
warzywa ulozyc w blaszce posmarowanej olejem
wstawic do piekarnika nagrzanego do 180° i piec 40 minut do godziny

smacznego :)

wtorek, 20 kwietnia 2010

Kapusniaczek z mlodej kapustki



Wszystko zaczelo sie od krewetki. Krewetka rosnie, trzeba sie lepiej odzywiac. Na poczatku z tym odzywianiem nie wychodzilo nic, bo zaprzyjaznilam sie z wielkim bialym uchem. Az w koncu na ostrym dyzurze polozniczym bardzo mily pan doktor zaproponowal leki lagodzace moje cierpienia. I wtedy odzylam... Jedzenie znowu stalo sie przyjemnoscia...
Poniewaz musze lezec, moj maz wzial na siebie zaopatrzenie. Jego nos wywachal na targu nowalijki, mlode warzywa, pierwsze pomidorowe pomidory (a nie te o smaku papieru sprzedawane w sklepach).
Pojawila sie tez mloda kapustka. Przyniosl mi do domciu caly glab z pytaniem czy mozna zrobic salatke "jak do kebaba". Mozna bylo.
Ale przede wszystkim z mlodej kapustki mozna zrobic... mloda kapustke. I kapusniaczek z mlodej kapusty. I o tym bedzie dzisiaj jako ze poprzednio bylo o kapusniaczku z kwasnej kapustki to dzisiaj bedzie o kapusniaczku z mlodej kapustki.

Mozna zaczac klasycznie na wloszczyznie i miesku. Mozna zaczac mniej klasycznie i dzisiaj bedzie mniej klasycznie czyli gotowanie przy brakach lodowkowych.

Skladniki (porcja na spory rondel tak na 2-3 spore porcje)
cwiartka mlodej kapustki
pol duzej cebuli
duzy ziemniak
pieprz, ziele angielskie
ze 2 lyzki pulpy pomidorowej (lub pomidor swiezy jezeli tylko mamy dostep do czegos co ma smak pomidora)
oliwa z oliwek
pol kostki maggi kurczakowego (lub cala kostka w zaleznosci od intensywnosci smaku danej kostki rosolowej)

na lyzce oliwy podsmazyc posiekana cebulke, dodac poszatkowana kapustke, wymieszac podsmazyc, az kapustka straci objetosc
zalac woda (ponad litr) wrzucic pieprz i ziele angielskie, zagotowac
do mieknacej kapustki dodac pokrojonego w kostke duzego ziemniaka, doprawic kostka maggi, gotowac az ziemniaki beda miekkie
dodac pulpe (lub pokrojonego w kosteczke pomidora) pogotowac jeszcze 10-15 minutek, i zupa w zasadzie jest gotowa
dosalac nie trzeba bo sol jest juz w kostce rosolowej, mozna zagescic zasmazka jak kto lubi, ja lubie na sam koniec gotowania dodac lyzke oliwy z oliwek



Smacznego wiosennie!

niedziela, 17 stycznia 2010

Kocia Mama i kapusniak.


Kilka dni temu i Kulkowaty Maz wreszcie wybral sie do polskiego sklepu, ponaglany przez Kocia Mame i jej chetke na sledziki w occie. Normalnie pewnie by odczekal conajmniej ze dwa tygodnie od zakupow zony, bo po co tak czesto chodzic do jednego sklepu, tym bardziej ze jeszcze nie zuzylismy calego barszczu czerwonego i zostala jedna torebka barszczyku bialego, ale i Kulkowaty lubi sledziki, w szczegolnosci jak podane sa z pieczonymi ziemniaczkami.
Od jakiegos czasu jednakze Kulkowaty Maz wspominal pierogi z kapusta jakie Kocia mama robila mu w Polsce dlatego przy okazji zakupow spytal o kiszona kapuste. Nie musze mowic ze do domu wrocil objuczony siatami z zakupami bo pamietajac co potrzebne do pierogow kupil takze zapas maki, jajek i paczke pieczarek no i oczywiscie kilogramowa paczke kapusty.
Uwielbiam kapuste kiszona w roznej postaci. Czy to jako surowke do mieska, czy na cieplo jako jarzynke, zupke czy danie glowne (jako bigosik, kapuste z grzybkami lub grochem) lubie tez pierogi nadziewane sama kapusta lub kapusta z grzybami. Powstalo wiec pytanie co zrobic z tak milo rozpoczetym w naszym domu sezonem kapuscianym. Ku rozczarowaniu Kulkowatego zamiast zabrac sie za pierogi postanowilam zrobic zupe, poniewaz dawno kapusniaku nie jadlam, a i slubny nigdy nie mial okazji sprobowac.
I historia powstawania tego kapusniaku sie nadaje na komedie, czy moze tragikomedie.

Zacznijmy wiec od przepisu, tzn jak on powinien wygladac w teorii:
skladniki:
wloszczyzna z cebula(jak na zupe)
kilka ziemniakow obranych i pokrojonych w kosteczke
porcja mieska (jak na zupe, najlepiej z koscia, dobra na kapusniak jest baraninka ze wzgledu na fakt ze jest miesem tlustym)
oczywiscie porcja kapusty kiszonej (ja na spory gar daje tak z pol kilo) przed wrzuceniem do gara trzeba ja troche pokroic bo na ogol sa spore kawalki
cebulka do podsmazenia, olej
ewentualnie jakas dodatkowa wkladka miesna np kielbaska czy paroweczki
po kilka ziaren pieprzu i ziela angielskiego, lisc laurowy
ewentualnie sok z cytryny do dokwaszenia jak kapusta nie jest wystarczajaca kwasna

Na wloszczyznie z cebula oraz miesie z dodatkiem przypraw gotuje sie wywar. Wrzuca ziemniaczki zeby sie podgotowaly. Nastepnie dodaje sie pokrojona kapuste i gotuje z godzinke. Pod koniec dodaje sie kielbaske, oraz na oleju podsmaza sie na brazowy kolor cebulke co by kapusniak dosmaczyc i poprawic kolor (oczywiscie po usmazeniu nalezy cebulke wrzucic do zupki razem z olejem).
na koniec zupe mozna dobrawic kostka maggi czy dokwasic sokiem z cytryny.
Oczywiscie kapusniak jak kazda potrawa z kapusta najlepszy jest po drugim lub trzecim odgrzaniu.


Tyle teorii. A jak to wygladalo w praktyce? Boki zrywac.
No wiec nietypowo zaczelam od wydzielenia porcji kapusty do miski, dalam nawet wiecej niz pol kilo w przewidywaniu ze conajmnej 1/3 zniknie nim nadejdzie moment wrzucania do zupy (i w sumie jak sie potem okazalo mialam racje). Na wszelki wypadek sprawdzilam czy aby napewno kapustka jest smaczna, ale tylko westchnelam: kwasna, slona, poprostu pycha. No dobrze, trzeba zrobic bulion, tylko zaraz gdzie moja wloszczyzna. No tak, przeciez ostatnie zakupy robilam tydzien temu, a w ciagu tygodnia gotowalam wiec trudno sie dziwic, ze wloszczyzna w magiczny sposob zniknela z lodowki. Ale zaraz przeciez mialam duzo marchewki. Po ponownym przeszukaniu lodowki uprzytomnilam sobie, ze przeciez ostatnio robilam zupe marchewkowa, wiec cala marchewka wyszla... Ok, ok to zrobie bez jarzyn, z reszta przyuwazylam przekladajac kapuste do miski, ze w kapuscie jest tez tarta marchewka, wiec moze nie bedzie tak zle bez marchewki. Ale kapustka czy to z marchewka czy bez jest pyszna - ta kapustka jest pyszna.
W takim razie na czym zrobic bulion? Na miesie oczywiscie. Szkopul w tym, ze mieso mialam mocno nie zupne, raczej kotletowe (bo bez kosci). A ta kapusta jaka dobra...Za bardzo napalilam sie na ten kapusniak zeby tak poprostu odpuscic i poczekac jeden dzien zeby zrobic potrzebne zakupy. Poszlam wiec po rozum do glowy i zaczelam kombinowac na czym zrobic te zupe, zagryzajac przy okazji kapustka...
Kulkowaty robiac zakupy "pierogowe" kupil pieczarki i dwa pudelka kostek maggi (wolowe i baranie) - skoro robi sie kapuste z grzybami, to moze i zupe mozna zrobic z dodatkiem grzybow. Pieczarki co prawda to nie to samo co pyszne suszone prawdziwki czy inne borowiki, ale z braku laku... A poza tym i tak glowna czescia zupy bedzie kapusta (hmm fajna jest, kwasna...)
Tak wiec do garnka wlozylam porcje miesa, cebule przekrojona w pol, kilka pokrojonych w polplasterki pieczarek, 3 pokrojone w kosteczke ziemniaki. No to jeszcze przyprawy i bedzie dobrze. Zaraz zaraz gdzie to ja schowalam liscie laurowe. Zgrzana i zdyszana jeszcze raz przeszukalam kuchnie. Dla ozezwienia wcisnelam do ust garsc kapustki... Fajna taka kwasna... Jasny gwint musialam gdzies zostawic te liscie. Dla wszystkiego postanowilam zadzwonic do meza, czy gdzies przy przeprowadzce mu nie wpadlo w oczy pudelko po kawie Ricore w ktorym trzymalam liscie laurowe. No i co uslyszalam - myslalem ze to do wyrzucenia, nie byla przeciez podpisana... (No pewnie bo po co podpisywac przeciez to oczywiste, ze puszka z napisem Ricore zawiera liscie laurowe ;) ) Czyli moje liscie laurowe poprawiaja smak smieciarki albo jakiegos wysypiska na smieci...
Ok sprobujmy sie nie denerwowac... (naprawde smaczna ta kapusta...) No dobra nie mam lisci laurowych ale znalazlam i pieprz i ziele angielskie wiec wrzucilam do miesa po kilka ziarenek. Do garnka z miesem i przyprawami dolalam wody i wlaczylam plytke co by powoli doprowadzic do wrzenia...
No wiec trzeba troche posiekac te kapuste, zaraz, chwila, przeciez byla cala miska kapusty, a zostala ledwo polowa...
No tak, smaczna byla przynajmniej...
Dobra, posiekalam kapuste, i dla jej wlasnego bezpieczenstwa poszlam grac w gry na Facebooku dopoki ziemniaki i pieczarki sie nie podgotuja...

Gdy warzywa zmiekly do garnka dodalam kapuste, i jeszcze raz przemieszalam. Poniewaz bulion na miesie bez kosci jest lekko mowiac bez smaku wiec dodalam do smaku maggi: dwie kostki baranie i jedna wolowa. Przemieszalam wszystko razem, i zostawilam na godzine co by zupka sobie lekko pyrkala, a ja w tym czasie zamordowalam kilka smokow i wampirow (na facebooku oczywiscie ;) ).
Gdy kapustka zmiekla, wyciagnelam patelnie i zbrazowilam na niewielkiej ilosci oleju druga cebulke, posiekana oczywiscie drobniutko. Dodalam do zupy i dokladnie zamieszalam. Oczywiscie parowki wyjadlam dzien wczesniej wedliny tez nie mialam, wiec zadnej dodatkowej wkladki miesnej dodac nie moglam, wiec wpadlam na pomysl co by wyciagnac mieso z zupy i jak troche przestyglo pokroilam je w niewielkie kawalki, ktore nastepnie wrzucilam z powrotem do zupy. Na koniec jeszcze poprobowalam i stwierdziwszy ze wyszlo malo kwasne dodalam sok z cytryny. Problem w tym, ze zamiast wycisnac na wyciskarce wyciskalam bezposrednio do zupy, stad jedzac trzeba uwazac co by nie natknac sie na pestki...


Mimo wszystko zupka wyszla przepyszna. Nie chwalac sie, smakowala lepiej niz jakakolwiek wczesniej, ale moze to tez dlatego, ze jadlam ja po tak dlugiej przerwie, bo przeciez moja mama zawsze robila dobry kapusniak (choc zawsze malo kwasny)... I Kulkowatemu mezowi bardzo smakowala.
Gotowalam wczoraj, miala byc na dwa dni. Byla na poltorej poniewaz ja sama wczoraj jeszcze przed powrotem meza z pracy wszamalam dwie pelne miseczki zupy a potem jak i on siadl do jedzenia (takze zjadl zawartosc dwoch miseczek) to i ja usiadlam dla towarzystwa. W efekcie zupy starczylo dzisiaj tylko na podwojna porcje dla mnie na lunch, co oznacza, ze znowu musze cos ugotowac na kolacje...

czwartek, 3 września 2009

Szorba bil krewett bez krewetek?

Jak sie przyprowadza niezapowiedzianych gosci to jest to ryzyko ze nie bedzie nic do jedzenia.
No i moj maz przyprowadzil goscia na iftar. Tylko zadzwonil pol godziny wczesniej zebym do zaplanowanej salatki i brika dorobila jakas zupe. W lodowce zadnego miesa za to w zamrazarce znalazlam odlozone skorupki z krewetek (jak kupuje krewetki to obieram ze skorupek, dziele na porcje, a skorupki mroze zeby potem na ich bazie zrobic bulion krewetkowy do zupy rybnej lub szorby krewetkowej. Oprocz skorupek mialam kostke bulionowa na bulion rybny. Zawartosc lodowki nie wystarczala na cokolwiek innego (chyba ze bulion z kostki ale wstydzilabym sie podac cos takiego gosciowi).
Wiec skorupki z pol kilo krewetek gotowalam jakies 20 minut zeby powstal bulion krewetkowy, bulion zlalam do miski, skorupki wyrzucilam.
Na oliwie podsmazylam drobno posiekana cebulke i kilka zabkow czosnku, dodalam duza lyche przecieru pomidorowego i troche harissy, zesmazylam razem przez chwile i zalalam bulionem krewetkowym. Po zagotowaniu doprawilam kostka bulionu rybnego i dokladnie mieszajac wsypalam pol szklanki szorby (takiej drobnej kaszki jeczmiennej). Pogotowalam jeszcze jakies 15-20 minut zeby kaszka sie ugotowala i zagescila zupe.
Podobno to byla najlepsza szorba krewetkowa jaka moj malzonek mial okazje kiedykolwiek jesc...
Mielismy tez zabawe jak gosc probowal znalezc w zupie kawalek krewetki  - zdziwil sie gdy uslyszal, ze w zupie nie ma nawet kawalka krewetki.

niedziela, 17 maja 2009

Kremik z soczewicy


z karty pamieci i notatnika:

skladniki:

  1. filizanka soczewicy (dalam zielona bo akurat taka mialam w domu)
  2. pol cebuli
  3. lyzka oleju z oliwek
  4. lyzka przecieru pomidorowego
  5. lyzeczka harissy
  6. sol do smaku
  7. kielki soczewicy do przybrania

drobno posiekana cebule zeszklilam na oleju, wrzucilam namoczona przez godzine soczewice i smazylam az resztki plynu odparowaly, dodalam przecier i harisse, przesmazylam razem, zalalam woda, ugotowalam do miekkosci

zdjelam z ognia, zmiksowalam na gesta zupke, z powrotem wstawilam na ogien i doprowadzilam do wrzenia, doprawilam sola i jeszcze troche harissy

w miseczce posypalam swiezymi kielkami 

smacznego

środa, 6 maja 2009

Taki tam brunch

Brunch - pot. posiłek stanowiący połączenie śniadania z obiadem ( zw. w sobotę lub w niedzielę) (skr. od) breakfast + lunch [wedlug mojego slownika j angielskiego].

Poniewaz Kula ostatnio wraca z pracy nad ranem o czasie kiedy nie ma mowy o jedzeniu, a potem spi do jedenastej, to nie ma mowy o "normalnym" sniadaniu. Stad brunch ;)

Moja dzisiejsza propozycja to:

  1. platki z owocami na mleku cynamonowym
  2. jajecznica z cukinia i kielkami soczewicy
  3. kawa z czarnuszka

Platki z owocami na mleku cynamonowym

skladniki:

  • po garsci platkow z "pelnego ziarna" ;) na osobe
  • po szklance mleka cynamonowego na osobe
  • jablko, gruszka, ewentualnie inne owoce

Zacznijmy moze od tego, co to jest mleko cynamonowe. Wystarczy wlozyc spory kawalek cynamonu do kartonika z mlekiem w lodowce. Nie trzeba nic gotowac, nie trzeba nic podgrzewac. Wystarczy zostawic na noc.

Do miseczek rozkladamy platki, owoce kroimy razem ze skorka np w kosteczke i zalewamy mlekiem cynamonowym.

Jajecznica z cukinia i kielkami

  • po 2 jajka na osobe
  • pol mlodej cukinii
  • srednia cebulka
  • sol, pieprz do smaku
  • garsc wybranych kielkow (ja dalam z soczewicy)

Cebule i cukinie pokroic w zgrabna kosteczke, przesmazyc na zloto na lyzce oliwy. Wlac roztrzepane z sola i pieprzem jajka, i smazyc delkatnie mieszajac.

Wylozyc na talerze, posypac kielkami.

Poniewaz dzien bez filizanki kawy to dzien stracony, dzisiaj padlo na "gotowca" czyli kawe z czarnuszka z torebki. Oczywiscie bez cukru :)

Majowe sniadanie

środa, 22 kwietnia 2009

Fasolowka po tunezyjsku

skladniki:

  1. szklanka fasoli (suszona namoczyc przez noc)
  2. cebula
  3. 2-3 zabki czosnku
  4. lyzka przecieru pomidorowego (30%)
  5. lyzeczka harissy (opcjonalnie czerwone chili)
  6. ras el hanout (lub kolendra)
  7. ewentualnie szorba (drobna kaszka) lub makaron
  8. sol do smaku, oliwa do smazenia

cebule i czosnek drobno posiekac, podsmazyc na lyzce oliwy, dodac przecier, harisse (chili) i przesmazyc, 

wsypac odsaczona fasole, zalac woda, doprowadzic do wrzenia i gotowac do miekkosci

dodac kasze lub makaron (lub zostawic bez jak ja wczoraj) dogotowac, doprawic sola i ras el hanout

smacznego :)

zdjecie z gotowania, bo jak tylko postawilam na stole to zniknela w oka mgnieniu :)

Wracajac do harissy. Jak nie ma w sprzedazy harissy, proponuje poszukac czegos w stylu "puree z chili" - moj maz ostatnio przyniosl z Leader Price sloiczek czegos o nazwie "Puree de piments" (czyli puree z chili) i to jest wlasnie jak harissa, tylko trzeba jeszcze doprawic kolendra w proszku.

Postaram sie tez poprosic tesciowa o przepisik to bedzie mozna zrobic samemu w domciu :)

pozdrawiam serdecznie

wtorek, 24 marca 2009

Szorba bi-l-krewett



Szorba bil krewett czyli po polsku zupa z krewetkami.

Przyrzadzilam juz jakis czas temu i dzisiaj znalazlam zdjecia na karcie pamieci...

Skladniki:

  1. cwierc kilo krewetek
  2. cebula
  3. kilka zabkow czosnku
  4. przecier pomidorowy
  5. pol szklanki drobnej kaszki (tzw szorba)/ ewentualnie drobny makaron
  6. harissa, sol, ewentualnie ziola (na przyklad oregano do smaku)
  7. cytryna

Krewetki oczyscic i obrac ze skorupek, mozna przekroic na polowki

Na oliwie zeszklic drobniutko posiekana cebule, dodac czosnek, przecier, harisse przesmazyc zalac woda, zagotowac.

Wrzucic krewetki a chwile potem kaszke lub makaron, ugotowac do miekkosci. Doprawic do smaku.

Moja tesciowa dodaje jeszcze szpinak i kolendre lub zielona pietruszke.

Podawac z kawalkami cytryny do wycisniecia do zupki.

niedziela, 22 lutego 2009

dla odmiany cos polskiego - prosta kartoflanka

Juz troche zaczela mnie meczyc tunezyjska kuchnia przy tesciach, skorzystalam wiec, ze musialam dzisiaj zostac w domu i zrobilam sobie cos innego, prostego a jednoczesnie jak smacznego, przypominajacego mi polskie smaki...

skladniki:

duza cebula

kilka ziemniakow (ja dalam tak z 6 srednich) 

litr wody

sol, pieprz, kostka rosolowa do smaku

Cebule posiekac w kosteczke, ziemniaki obrac i pokroic w drobna kostke.

Na oleju zbrazowic cebulke, dodac ziemniaki, podsmazyc az przestana byc surowe, zalac woda zagotowac. Gdy ziemniaki beda miekkie calosc zmiksowac i voila. W zaleznosci od ilosci ziemniakow zupka bedzie bardziej lub mniej gesta - tu panuje dowolnosc.

Teraz wystarczy juz tylko doprawic jak sie komu podoba i smacznego! Ja dalam kostke rosolowa wolowa, swiezo mielony pieprz i odrobinke slodkiej papryki w proszku. Jak kto lubi mozna zabielic smietana (ja smietany jesc nie moge).

Zupke mozna jesc sama, z dodatkiem chlebka, grzanek lub groszku ptysiowego...

PS od kilku dni w moim domu pojawil sie mikser (dostalam w prezencie) wiec wykorzystalam go i wyprobowalam przy gotowaniu zupki

poniedziałek, 19 stycznia 2009

Zielona z ryzem...

Jak zwykle popisalam sie bystroscia wiec jest bez zdjecia...

Skladniki:

  1. dwie nogi z kuraka (lub inne miesko - dzisiaj dalam porcje baraninki z koscia i kawalkiem tluszczu)
  2. duza cebula
  3. duzy por (moj kupiony tutaj byl wielkosci 2-3 razy wiekszej niz te, ktore widzialam w Polsce)
  4. 2 galazki selera naciowego
  5. peczek zielonej pietruszki
  6. pol szklanki ryzu (moze tez byc drobny makaron)
  7. sol, pieprz do smaku, ewentualnie kostka rosolowa
  8. 2 lyzki oliwy

Na oliwie podsmazylam drobno poszatkowana cebule, dodalam por pokrojony w koleczka, nastepnie, posiekany seler i zielona pietruszke, chwile przesmazylam...

Na to dodalam miesko, przemieszalam i zalalam ciepla woda (jakies 2 litry), doprowadzilam do wrzenia i gotowalam pod przykryciem przez godzinke. Sprawdzilam smak i wystarczyla szczypta soli i odrobina pieprzu, kostka dzisiaj okazala sie nie potrzebna (dostalam fajny kawalek mnieska).

Wsypalam ryz dokladnie wymieszalam i jeszcze jakis 20 minutek do miekkosci, jeszcze odrobinka pieprzu i voila!

Nawet Kulkowatemu smakowalo mimo, ze nie przepada za zielenina...

Zimowy Festiwal Zupy 10.01.2009 - 20.01.2009

Richta

Richta jest zupa tunezyjska, raczej z polnocy niz poludnia (tak przynajmniej twierdzi moj maz). Zrobilam wczoraj i wczoraj ja pochlonelismy, ale dopiero teraz umieszczam przepis poniewaz nie zdarzylam wczoraj... Oczywiscie jak zwykle drobna modyfikacja poniewaz obydwoje zapomnielismy o makaronie, ktory normalnie dodaje sie do tej zupy - tagliatelle.

skladniki:

  1. filizanka cieciorki
  2. filizanka bobu egipskiego (ful)
  3. duza lyzka posiekanej zielonej pietruszki
  4. dwie galazki selera naciowego (lub jedna bardzo duza)
  5. 4 lyzki przecieru pomidorowego
  6. pol lyzeczki harissy
  7. 2 lyzki oliwy
  8. makaron typu tagliatelle (my zapomnielismy kupic wiec dalismy takie drobne nitki)
  9. sol, pieprz do smaku

Cieciorke i bob namaczamy przez noc

Na oliwie rozsmazamy przecier i harisse, solimy i pieprzymy, wrzucamy odsaczone cieciorke i bob, pietruszke i posiekany seler, podsmazamy chwilke, dodajemy 2 szklanki wody i gotujemy przez pol godzinki.

Nastepnie dolewamy jeszcze litr wody oraz przykrywamy, zagotowujemy i gotujemy przez nastepne pol godziny pod przykryciem (do miekkosci)

Na koniec wkladamy makaron i gotujemy do miekkosci, sprawdzamy smak, ewentualnie dosalamy.

Rozkladamy do talerzy, mozna posypac zielenina...

Smacznego

Zimowy Festiwal Zupy 10.01.2009 - 20.01.2009

niedziela, 18 stycznia 2009

Zup mlecznych ciag dalszy... czyli wynalazek mojego meza

Dzieki Festiwalowi Zup na nowo odkrylismy z mezem zupy mleczne. Nie wiem, czy mam racje ale na zachod od Polski (lub bardziej na poludnie) trudno spotkac gotowane mleko na sniadanie, no moze poza slynna owsianka, lub zimnym/goracym mlekiem z platkami opcjonalnie musli ale jedzenie gotowanego mleka z kasza, kasza manna, ryzem czy makaronem traktowane jest jak dziwactwo...

My zup mlecznych raczej nie jadalismy, raz moj maz nie lubi gotowanego mleka, ja de facto nie moge (tzn od czasu do czasu sie skusze a potem mecza mnie problemy zoladkowe i dokuczliwa wysypka). Tylko w okresach, kiedy jezdzilismy opiekowac sie moim dziadkiem na stole pojawialy sie zupy mleczne, bez ktorych dla dziadziusia nie ma sniadania...

No i teraz przy okazji Festiwalu na nowo zaczelismy je odkrywac. Oczywiscie od tygodnia drapie sie niemozebnie, ale co tam, przezyje...

Dzisiaj czas na kolejna zupe mleczna - wynalazek mojego meza. Jak juz wiecie z wczesniejszych wpisow moj maz ma fiola na punkcie tahiny i doklada ja do wszystkiego... Tak bylo i z tym przepisem, zaczelo sie od dolozenia tahiny do jogurtu owocowego, posmakowalo to nam (szczegolnie z jogurtem jablkowym) wiec zaczelismy eksperymenty

i w ten sposob powstala:

waniliowo-sezamowa zupa mleczna

skladniki:

pojemniczek jogurtu/deseru waniliowego (125 gram)

szklanka mleka

lyzeczka tahiny

Mleko roztrzepac z jogurtem, dodac dokladnie rozmieszana tahine i dokladnie wymieszac (tahina nie rozmieszuje sie do konca, mozna zobaczyc takie drobinki ale one tylko dodaja smaku).

Taka mieszanka zalac ugotowany ryz/ platki, pycha jest z musli orzechowym lub poprostu do popicia.

Smak mleka i wanilii miesza sie z delikatnie-orzechowym smakiem tahiny, a jezeli dodac musli orzechowe, bedzie pysznie sie komponowalo smakowo...

W ten sposob dzieki mojemu mezowi mam kolejna propozycje na Festiwal Zupy i zaczynam Tydzien Sezamowy...



Zimowy Festiwal Zupy 10.01.2009 - 20.01.2009



sobota, 17 stycznia 2009

Wrzucamy co mamy czyli fasolowa z cieciorka

No wiec po raz kolejny wykazalam sie kreatywnoscia ;) :P

Mialam robic fasolowa, i wczoraj wieczorem wlozylam fasole do namoczenia, i tak jakos pokombinowalam ze wrzucilam tez i cieciorke :P Malzonek sie z deczka zdziwil - fasolowke na baranince on lubi, ale boi sie moich eksperymentow: owszem smakuja mu (Alhamdulillah Chwala Bogu), i to bardzo, ale zawsze jest pelen takiego niejasnego leku, co tez ta zona wyprawia w kuchni, lamie wszystkie znane mu kuchenne zasady... Ale ze gotuje dobrze to i mezowi nie przeszkadzaja za bardzo  te kuchenne szalenstwa... (ech ta skromnosc ;) ) 

Jest tez druga strona medalu: nasluchal sie od kolegow, ze ta polska kuchnia to taka niedobra i w ogole haram, a tu zona mu za kazdym razem udowadnia, ze wprost przeciwnie. Moj maz na przyklad jest jednym z niewielu arabow lubiacych solonego sledzika z cebulka i swiezo mielonym pieprzem... (ale to juz zupelnie inna historia)

No wiec zacznijmy od poczatku:

dzien wczesniej zostawiamy do namoczenia po filizance (duzej, takiej herbacianej) bialej fasoli i cieciorki (oczywiscie lenie moga wziac fasolke i cieciorke z puszki, gotuje sie wtedy krocej ale nie gwarantuje efektu smakowego ;) ) w duzej ilosci chlodnej wody

a teraz reszta skladnikow:

  1. porcja baraniny na zupe (z koscia)
  2. 2 srednie cebule
  3. kilka zabkow czosnku
  4. 1-2 ziemniaki
  5. pieprz i ziele angielskie w ziarenkach
  6. lisc laurowy (lub 2 )
  7. kilka gozdzikow
  8. sol, pieprz, kostka rosolowa (ja dalam barania) do smaku
  9. majeranek i rozmaryn
  10. ewentualnie troche makaronu (ja dalam muszelki), mozna tez zrobic np zacierki albo kluseczki lane, tez beda dobre (normalnie fasolowa robie wlasnie z kluseczkami lanymi)

No wiec do mozliwie duzego garnka wkladamy miecho, namoczone fasole i cieciorke, jedna cebulke nabita gozdzikami, obrany czosnek,  pieprz, ziele angielskie i lisc (liscie) laurowe, zalewamy zimna woda. Doprowadzamy do wrzenia a nastepnie zmniejszamy grzanie, niech tylko tak delikatnie pyrka przez godzine-poltorej do dwoch.

Ziemniaki obieramy i kroimy w kosteczke, druga cebulke drobno siekamy i podsmazamy na zloto na niewielkiej ilosci oleju, jedno i drugie (ziemniaki i cebule) wrzucamy do zupy, niech sie dalej spokojnie gotuje. Mozna wyjac "stara" cebule.  Wrzucamy duza szczypte majeranku roztartego w dloniach i duza szczypte rozmarynu. Dalej "pyrkamy" zupe przez jakas godzinke. 

Tutaj mala sugestia: mozna podzielic zupe na pol i polowe zmiksowac a potem wymieszac z reszta (podejrzewam, ze doda to zupie gestosci i smaku - ja jak zwykle jestem niedowyposazona wiec miksera nie mam).

Na jakies 15 minut przed koncem gotowania doprawiamy kostka rosolowa, sola i pieprzem, dodajemy wiecej majeranku, i wrzucamy makaron (wlewamy kluseczki) i dogotowujemy zeby byly miekki.

Rozlewamy do talerzy (u mnie - miseczek) i ewentualnie mozna czyms ugarnirowac: ugotowanymi fasolka i cieciorka, kawalkami mnieska, czy jakas zielenina - w kuchni kucharz jest jak artysta malarz, dobiera kolory jak mu sie spodoba, tworzy kompozycje kolorow i smakow...

Smczanego!

Zimowy Festiwal Zupy 10.01.2009 - 20.01.2009


czwartek, 15 stycznia 2009

Co robic jak nie wyszly zakupy? Moze krupnik?

Czy wam tez sie zdarzylo, ze wyslalyscie malzonka po duze zakupy wreczajac mu dokladnie spisana liste a po jego powrocie okazalo sie ze zakupy to jego wlasna wariacja na temat? Mi sie wlasnie  to dzisiaj wydarzylo. Z deczka sie zdenerwowalam, poniewaz nie tylko ze musialam zmienic plany co do gotowania, to jeszcze okazalo sie ze tak naprawde na zadna z planowanych zup nie mam wszystkich skladnikow poniewaz Kulkowaty Maz nakupowal wszystkiego po trochu: makaron na richte, zielenine i kasze na krupnik, mieso na broudou i fasole na fasolowa (nie mogl kupic poprostu na jedna zupe, a dokladnie mu napisalam co i po co i dlaczego).
Z deczka mnie to wytracilo z rownowagi ale z drugiej strony kuchnia to nie matematyka, ze zawsze musi byc dokladnie wedlug rownania. No wiec zaczelam kombinowac jaka zupe jednak daloby sie ugotowac - wybor padl na krupnik, mimo ze nie kupil mi podrobow drobiowych, ktore normalnie dodaje do krupnika, w torbie nie ujrzalam tez marchewki, za to zamiast selera korzeniowego kupil chyba z kilogram naciowego. Trzy rzeczy o ktorych nie zapomnial to zielenina - ale w takiej ilosci jakbym gotowala zupe dla pulku wojska albo zamiast krupniku gotowala "zielono-pietruszkowa" (jest w ogole taka zupa? jezeli nie ma to chyba ja wymysle, bo musze jakos zutylizowac to narecze zieleniny ktore zajelo mi wszystkie szklanki i kufel piwny), cebula i ziemniaki.
No wiec moze zaczne od przepisu oryginalnego a potem przez porownanie opisze co robilam dzisiaj...
Przepis oryginalny zaczyna sie oczywiscie od skladnikow:
  1. dwa uda z kuraka (tzn ta gorna czesc nie podudzie, razem ze skora)
  2. porcja watrobki drobiowej
  3. pol szklanki kaszy (moze byc perlowa, peczak itp)
  4. marchew
  5. pietruszka
  6. kawalek selera 
  7. 2 ziemniaki
  8. srednia cebula
  9. lisc laurowy, ziele angielskie, pieprz
  10. sol do smaku
  11. natka pietruszki do posypania

Kurczaka wraz z watrobka oczyscic, wlozyc do garnka, dodac obrane i pokrojone w kostke marchew, pietruszke, selera i ziemniaki. Cebule obrac, przekroic na pol, zrumienic nad gazem, dodac do miesa i warzyw. Wsypac kasze. Zalac wszystko zimna woda (ponad 2 litry). Dodac przyprawy (lisc, ziele i pieprz) i odrobine soli.  Zagotowac, zdjac szumowiny. Zmniejszyc ogien na maly i gotowac pod przykryciem (na takim lekkim pyrkaniu) 40 minut do godziny, zeby mieso zaczelo odchodzic od kosci. Mieszac od czasu do czasu zeby kasza nie przylgnela do dna i sie nie przypalila.

Po tym czasie trzeba wyjac cebule oraz mieso. Cebule i kosci mozna wyrzucic, mieso nalezy rozdrobnic i na powrot wrzucic do zupy.

Tak ze dwie lyzki posiekanej natki dodac do zupy i dokladnie wymieszac. Ewentualnie dosolic. Rozlac na porcje i juz w talerzach posypac z wierzchu odrobina pietruszki.

no wiec tyle oryginalny przepis, a teraz to, co ja zrobilam dzisiaj:

mialam tylko 2 uda bez podrobow, wiec dalam je same do garnka, kasza tak samo pol szklanki (maksymalnie, wystarczy jedna lyzka wiecej zeby zamiast zupy zrobila sie pacia kaszana),  marchwi, pietruszki, ani selera nie bylo, byl za to seler naciowy, no to dokladnie umylam jedna dlugasna galazke i zlamalam w pol i te polowe z liscmi wlozylam do garnka, 2 ziemniaki pokrojone w kostke, zrumieniona cebule tez. Wszystko zalalam woda i dodalam przyprawy i sol, zagotowalam, zdjelam szumowiny i na malym grzaniu pod przykryciem pyrkalam ponad godzine. Wyjelam cebule i selera i wyrzucilam, wyjelam z zupy mieso do przestygniecia zeby je pokroic i tradycyjnie dodac do zupy. Poniewaz w smaku nadal mi czegos brakowalo, pozostale pol galazki selera i jeszcze jedna dodatkowo pokroilam drobno i wrzucilam do zupy, oraz doprawilam jedna kostka bulionu wolowego (wystarczyla jedna zeby dopelnic smak do oczekiwanego). Oczywiscie mieso oddzielilam od kosci i drobno pokroilam i z powrotem wlozylam do zupy. Teraz na malutkim grzaniu to pyrka, zeby bylo gorace na powrot meza (juz niedlugo). Przed podaniem dodam pietruszke (wymieszam z zupa) i w talerzu tez mu troche posypie.

Ja sama sie zlamalam i nalozylam sobie mala porcje na sprobowanie (tak na wszelki wypadek, jezeli by nie wyszlo poprostu zjadlabym sama a mezowi ugotowalabym cos innego), do ktorej wlozylam posiekana pietruszke a takze z wierzchu posypalam odrobina pietruszki.

Jest pyycha... 

Mimo, ze nie jest to richta ani broudou, planowane na dzisiaj, te modyfikacje krupnika dodam do Festiwalu Zup

Zimowy Festiwal Zupy 10.01.2009 - 20.01.2009


środa, 14 stycznia 2009

Zupa czosnkowa

Dzis kolejny zimny dzien...

Podczas lunchu wykazal sie Kulkowaty Maz i znowu zrobil chubza marfoussa (wiec udalo mi sie cyknac fotke, ktora umiescilam przy przepisie). Lunch jedlismy dzisiaj wczesnie a potem znowu latanie...

Wiec trzeba bylo zrobic cos mocno rozgrzewajacego na obiad. I w ten sposob pojawila sie zupa czosnkowa... Jest to jedna z zup, ktore sa proste w wykonaniu i gotowe w pol godziny. Ma intensywny smak i zapach czosnku, mieszajacy sie z delikatnym zapachem majeranku... Mocno rozgrzewa i "napycha" brzuszek, po niej drugie danie juz wydaje sie niepotrzebne...

Skladniki:

  1. 16 zabkow czosnku
  2. srednia cebulka
  3. 2-3 kromki chleba
  4. bulion (moze byc z kostki)
  5. pieprz, ziele angielskie, lisc laurowy, gozdziki
  6. zoltko
  7. sol, pieprz, majeranek do smaku

Zaczelam od bulionu: na litr wody dalam kostke rosolu wolowego (rosol nie powinien byc zbyt intensywny zeby nie przycmil smaku czosnku), wrzucilam kilka ziarenek pieprzu, ziela angielskiego, lisc laurowy i kilka gozdzikow, zostawilam pod przykryciem na minimalnym grzaniu, zeby bulion przeszedl przyprawami.

Cebulke drobno posiekalam, zezlocilam na oliwce, dodalam pokrojony w kosteczke chleb i drobno posiekana polowe czosnku , wszystko razem podsmazylam. Gdy chleb osiagnal zloty kolor, zalalam odcedzonym bulionem, zagotowalam. Zostawilam na jakies 20 minut na malutkim grzaniu zeby sie delikatnie gotowalo.

W tym czasie posiekalam reszte czosnku. A nastepnie po tych mniej wiecej 20 minutkach dodalam czosnek, i duza szczypte majeranku, wczesniej roztarta miedzy dlonmi zeby wydobyc aromat. Wszystko dokladnie wymieszalam, rozcierajac chochla o scianki garnka, zeby chleb sie dokladnie rozpadl.  Gdy caly czosnek byl juz miekki, dodalam zoltko rozprowadzone z odrobina zupy i wszystko dokladnie wymieszalam, doprawilam do smaku sola i pieprzem Po chwili zupa byla gotowa i moglam ja podac na stol.

Voila!

Jest to moja kolejna propozycja na festiwal zupy...

Zimowy Festiwal Zupy 10.01.2009 - 20.01.2009