czwartek, 29 kwietnia 2010

Nalesnikow c. d. czyli "cos" do barszczu czerwonego

przez jakis czas mialam faze na barszczyk czerwony. Oczywiscie klasycznie z kartonika lub proszku (polski sklep mi je dostarcza). Dosmaczam ejszcze taki barszczyk czosnkiem i zmiazdzonym pieprzem
a co do niego?

moze krokieciki?

skladniki:
  1. wczesniej usmazone nalesniki
  2. pol cebuli
  3. pieczarki (swieze lub o dziwo znalazlam pieczarki w puszce ktore nie byly marynowane ani nie byly w oliwie)
  4. jajko i bulka tarta do obtoczenia
  5. olej do smazenia
  6. sol, pieprze do smaku
pol cebulki posiekac, tak samo pieczarki
cebulke zeszklic na oleju, dodac pieczarki, podsmazyc az do odparowania plynu, doprawic sola i pieprzem
farsz nakladac do nalesnikow, te zwijac w krokiety (nalozyc farsz na brzeg blizej siebie, zaczac zwijac dosc scislo, w polowie zalozyc oba wolne brzegi i skonczyc zwijanie)
kazdy krokiet obtaczac w jajku rozmaconym z odrobina zimnej wody a nastepnie w buleczce tartej
smazyc na zloto (mi sie usmazyly troche za mocno) na oleju


z tylu na talerzyku widac tez placuszki z maki z cieciorki, tez smaczny dodatek do barszczu

skladniki:
  1. filizanka maki z cieciorki
  2. posiekana drobno cebulka
  3. ewentualnie posiekane chili
  4. woda
make wymieszac z woda na geste ciasto,
dodac posiekana cebule i chili
lyzka nakladac placuszki, smazyc na oleju lub oliwie na zloto z obu stron

smacznego

Makaron z baby carot i zielonym groszkiem

Z karty pamieci...

skladniki:
  • drobny makaron
  • oliwa z oliwek
  • pol kostki bulionu drobiowego
  • mrozony zielony groszek (w ostatecznosci moze byc z puszki ale puszkowy ma masakrycznie duzo soli)
  • baby carots (w ostatecznosci j.w., opcjonalnie mieszanka puszkowa groszek + baby carrots)
  • mozna dodac jeszcze piers z kurczaka
  • sporo suszonego tymianku

w rondlu rozgrzac oliwe (podsmazyc kurczaka porkojonego w paseczki), wrzucic warzywa, obgotowac, dosmaczyc tymiankiem i bulionem, ma powstac taki lekki rosolowy sos o dosc intensywnym smaku
makaron ugotowac al dente, odsaczyc, wrzucic do sosu, dokladnie wymieszac i jeszcze przez chwile grzac w cieple zeby makaron nasaczyl sie sosem

smacznego

poniedziałek, 26 kwietnia 2010

sniadanie alias chinska tortura

Od czasu jak czekam na krewetke budze sie coraz wczesniej i wczesniej (aktualnie nawet o 4 rano :D ). Na ogol jeszcze do jakiejs 8-9 rano probuje dosypiac ale dluzej juz nie jestem w stanie. Co wiec robie? Wstaje i robie sniadanie.
Wydawaloby sie ze maz powinien sie cieszyc, ze ma taka super zone co to kawe do lozka zrobi, pyszne sniadanko przyrzadzi... Ja jednak co rano mam problem poniewaz moj maz nie chce jesc sniadan. Gdy budze go, ze czas cos zjesc wstaje z minka meczennika i idzie do stolu jak na sciecie. Dzisiaj nawet stwierdzil, ze powinien zrobic reklamacje: ozenil sie z kobieta sypiajaca do poludnia, ktorej przywykl robic kawke lub kakao do lozka, a teraz ta zona budzi sie rano, zaczyna lazic, nie daje spac, i na dodatek torturuje sniadaniami!
Ale koniec koncow moj malzonek zawsze wstaje, zjada co mu podam, pochwali ze smaczne i podziekuje na koniec.

Na zdjeciu:
  1. kanapki z pasta z tunczyka i selera naciowego (puszka tunczyka w sosie wlasnym, galazka selera naciowego, kawalek cebulki, zmiksowane z dodatkiem niewielkiej ilosci majonezu)
  2. kanapki z nutella i twarozkiem migdalowym
  3. kawa Ricore z mlekiem (kawa zwykla dla meza)
  4. jablko

czwartek, 22 kwietnia 2010

Ryz na slodko na sniadanie

Kulkowaty maz, ktory ostatnio coraz bardziej robi sie kulkowaty (brzuszek mu rosnie jakby byl w ciazy) dorwal sie do kuchni wykorzystujac moje niedomaganie. Zrobil mi ostatnio pyszne sniadanko. Wykorzystal do tego ugotowany ryz z dnia poprzedniego.


skladniki:
  • ugotowany ryz (moze byc swierzy, moze byc z dnia poprzedniego, wazne zeby byl juz wystygniety)
  • jablko, banan, rodzynki, winogrona, daktyle - do wyboru do koloru albo wszystko na raz - tym razem moj maz wybral jabluszka
  • mieszanka orzechow: pistacje, laskowe, wloskie, migdaly (niesolone!)
  • lyzka oliwy z oliwek
  • miodek do smaku (my aktualnie wykanczamy ostatnia dostawe mojej mamy czyli miodek gryczany - pysznosci)

owoce pokroic w kosteczke, winogrona, daktyle na polowki, banan w plasterki
orzechy troche przesiekac, ale moga tez byc w calosci
wszystko wymieszac z ryzem, dodac oliwy i dosmakowac miodkiem

razem z kanapkami z rzodkiewka oraz kubkiem kakao mamy pyszne i zdrowe sniadanko

środa, 21 kwietnia 2010

Dwie kreski... i co dalej czyli byc w ciazy we Francji

Wlasnie zobaczylas dwie kreseczki, bardziej lub mniej spodziewane, ale cieszysz sie szalenie ;)
To dopiero poczatek twojej drogi, takze tej papierkowej, bo Francja to kraj biurokracji (o czym wie kazdy mieszkaniec tego skadinad cudownego kraju).

Co teraz?

Najpierw udaj sie do lekarza. To moze byc twoj ginekolog ale wystarczy ci i zwykly generaliste. Da ci on skierowanie na badanie krwi, hormonu BHcg, potwierdzajace fakt, ze jestes w ciazy.

Masz wynik, lzy szczescia plyna ci po policzkach, bo przeciez to twoje bebe tam w tobie siedzi... Szybko otrzyj lzy i wez sie w garsc bo czeka cie teraz sporo chodzenia.

Z wynikiem w lapce, dokumentem tozsamosci (dowod osobisty lub paszport, lub karta pobytu jezeli nalezysz do tych ktorzy przybyli do Francji przed lipcem 2008) oraz potwierdzeniem ubezpieczenia (oprocz carte vitale warto miec ze soba druczek potwierdzajacy rodzaj przyslugujacego ci ubezpieczenia) wybierz sie do wybranego przez siebie szpitala, w ktorym planujesz porod...
DO SZPITALA??? A TO CZEMU???
A temu, ze musisz sie zapisac na porodowke (maternite).
Na porodowke? Przeciez to dopiero poczatek ciazy?
- To Francja :) Tutaj trzeba miec refleks jezeli chcesz trafic do dobrego szpitala.

No wiec zapisalas sie na wybrana porodowke. W szpitalu wysla cie do pracownika socjalnego ktory wypyta sie o twoja sytuacje oraz do osoby z mairie ktora cie zarejestruje w ich rejestrze. W niektorych szpitalach mozesz sie tez zapisac do lekarza prowadzacego, w innych nie maja zwyczaju prowadzenia ciazy i co wtedy? Najprosciej isc do swojego generaliste bo w tym kraju zwykly generaliste moze poprowadzic ciaze. Oczywiscie mozesz tez znalezc sobie ginekologa i polozna. Do wyboru do koloru...

Lekarz wysle cie na badania. Jezeli do tej pory nie znalas swojej grupy krwi teraz jest moment zeby sie o tym przekonac. Poza tym trzeba zrobic badanie przeciwcial na toxoplazmoze, CMZ, HIV (ktory tutaj nazywa sie VIH), hepatity i rozyczke (rubeole), Jezeli w rodzinie wystepowaly jakies horoby np tarczycy poinformuj o tym lekarza - dostaniesz skierowanie na badania hormonalne. No i oczywiscie badanie ogolne krwi i moczu, w tym poziom cukru.
Poza badaniami laboratoryjnymi lekarz moze cie wyslac na usg potwierdzajace pobyt crewetki w twoim brzuszku, ale klasycznie czekaja z tym do konca pierwszego trymestru, po to zeby zrobic od razu badanie przeziernosci karkowej i chrzastki nosowej pod katem zmian genetycznych.
No i najwazniejsze, papierek bez ktorego poprostu nie mozesz sie obejsc: DECLARATION DE GROSSESSE. Wypelniasz dane swoje i meza/partnera, lekarz podpisuje ze cie zbadal i ze jestes w ciazy. Nastepnie dwie niebieskie kartki wysylasz do CAF a czerwona do securite social. Wazne zeby zrobic to jak najszybciej, poniewaz securite social podobno zwraca 100% jesli chodzi o badania podczas ciazy. Poza tym dopoki wszystkie urzedy nie dostana informacji ze jestes w ciazy to tak jakbys w tej ciazy nie byla.

I to w zasadzie tyle na poczatek. Teraz czeka cie pierwszy trymestr z rozrywkami w ramionach wielkiego bialego ucha ;) Oraz comiesieczna wizyta u lekarza i comiesieczne badanie krwi i moczu. Sama przyjemnosc ;)

Pamietaj, ze teraz jesli cos sie bedzie dzialo to jedziesz do swojego szpitala do ktorego sie zapisalas, dlatego warto sie zapisac do szpitala ktory jest niedaleko od domu.

Zycze powodzenia na nowej drodze zycia :)

wtorek, 20 kwietnia 2010

Kapusniaczek z mlodej kapustki



Wszystko zaczelo sie od krewetki. Krewetka rosnie, trzeba sie lepiej odzywiac. Na poczatku z tym odzywianiem nie wychodzilo nic, bo zaprzyjaznilam sie z wielkim bialym uchem. Az w koncu na ostrym dyzurze polozniczym bardzo mily pan doktor zaproponowal leki lagodzace moje cierpienia. I wtedy odzylam... Jedzenie znowu stalo sie przyjemnoscia...
Poniewaz musze lezec, moj maz wzial na siebie zaopatrzenie. Jego nos wywachal na targu nowalijki, mlode warzywa, pierwsze pomidorowe pomidory (a nie te o smaku papieru sprzedawane w sklepach).
Pojawila sie tez mloda kapustka. Przyniosl mi do domciu caly glab z pytaniem czy mozna zrobic salatke "jak do kebaba". Mozna bylo.
Ale przede wszystkim z mlodej kapustki mozna zrobic... mloda kapustke. I kapusniaczek z mlodej kapusty. I o tym bedzie dzisiaj jako ze poprzednio bylo o kapusniaczku z kwasnej kapustki to dzisiaj bedzie o kapusniaczku z mlodej kapustki.

Mozna zaczac klasycznie na wloszczyznie i miesku. Mozna zaczac mniej klasycznie i dzisiaj bedzie mniej klasycznie czyli gotowanie przy brakach lodowkowych.

Skladniki (porcja na spory rondel tak na 2-3 spore porcje)
cwiartka mlodej kapustki
pol duzej cebuli
duzy ziemniak
pieprz, ziele angielskie
ze 2 lyzki pulpy pomidorowej (lub pomidor swiezy jezeli tylko mamy dostep do czegos co ma smak pomidora)
oliwa z oliwek
pol kostki maggi kurczakowego (lub cala kostka w zaleznosci od intensywnosci smaku danej kostki rosolowej)

na lyzce oliwy podsmazyc posiekana cebulke, dodac poszatkowana kapustke, wymieszac podsmazyc, az kapustka straci objetosc
zalac woda (ponad litr) wrzucic pieprz i ziele angielskie, zagotowac
do mieknacej kapustki dodac pokrojonego w kostke duzego ziemniaka, doprawic kostka maggi, gotowac az ziemniaki beda miekkie
dodac pulpe (lub pokrojonego w kosteczke pomidora) pogotowac jeszcze 10-15 minutek, i zupa w zasadzie jest gotowa
dosalac nie trzeba bo sol jest juz w kostce rosolowej, mozna zagescic zasmazka jak kto lubi, ja lubie na sam koniec gotowania dodac lyzke oliwy z oliwek



Smacznego wiosennie!