Pokazywanie postów oznaczonych etykietą na slodko. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą na slodko. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 1 lutego 2016

Pieczone jablka


banalnie

jablko

wyciac troche od gory
mozna wlozyc lyzeczke miodu, jakies posiekane orzeszki, posypac cynamonem...

dzisiaj zrobilam najprostsze tylko z odrobina miodu do smaku

pieklam chyba z godzine


zjedlismy po powrocie z placu zabaw na podwieczorek - jeszcze byly cieple

wtorek, 19 stycznia 2016

Paczusie


Przepis pochodzi z tej strony

no wiec skladniki:
  • 2 serki homogenizowane po 140 g
  • 2 jajka
  • 2 szklanki mąki pszennej
  • 1/2 szklanki cukru pudru
  • 1, 5 łyżeczki proszku do pieczenia
  • dodatkowo 1 l oleju do smażenia
Ale ja nie bylabym soba gdybym czegos nie zmienila.
Wiec po pierwsze nie mialam serkow homogenizowanych, nawet nie wiem czy tu sa takie dostepne. Uzylam wiec jogurtu naturalnego: dwa opakowania po 125 g.
A zamiast cukru pudru zwykly drobny cukier bo jak zwykle cierpie na chroniczny brak cukru pudru.

I wszystko poszloby dobrze gdybym nie przekombinowala.
Zamiast jak nakazuje przepis robi malutkie paczusie nakladane lyzeczka do herbaty zachcialo mi sie sprobowac zrobic duze paczki. Nakladalam wiec je na olej duza lyzka do zupy. Smazyly sie ladnie, wyszly brazowe i ladne okragle ale  niedosmazone w srodku o czym przekonalam sie przy probie nadziania dzemem truskawkowym. (mam taka metalowa "strzykawke" do paczkow)
Ale jak zwykle dalam sobie rade bo poprostu ulozylam nadziane dzemem paczki na blaszce na papierze do pieczenia, przykrylam folia aluminiowa zeby mi sie nie spalily po wierzchu i po pol godzinie w piekarniku byly wypieczone w srodku.
Nie sa takie leciutkie jak paczki drozdzowe ale tez pyszne. Dziecku i mezowi bardzo smakowaly i mam juz zamowienie na kolejna porcje.

środa, 30 grudnia 2015

Frodziakowe pierniczki





Troche trwalo nim mniej wiecej doszlam co moje dziecko robilo w kuchni
wiec oto koncowy przepis:

ok 50g masla lub margaryny (my masla nie uzywamy)
ok 100g miodu
ok 150g cukru
ok 500g maki
1 jajko
1 lyzka kawy rozpuszczalnej (Mlody dal kakao)
1 lyzeczka proszku do pieczenia (Mlody dal dwie)
1 opakowanie przyprawy do piernika
troche smietany/jogurtu/mleka jesli wychodzi za geste


Miod roztapiamy z cukrem i maslem, wsypujemy przyprawe do piernika i doprowadzamy do wrzenia a potem studzimy.
Nie wiem jakie to powinno wyjsc w oryginalnym przepisie ale o ile na poczatku wyszlo plynne to nam po wystudzeniu zrobilo sie geste i niemieszalne.

Make mieszamy z proszkiem do pieczenia i kawa/kakao. Do maki wbijamy jajko i dodajemy mase miodowa i zagniatamy ciasto - nam wyszlo za geste i trudne do wyrobienia a ze w domu ani smietany ani jogurtu nie bylo to Mlody dodal troche mleka.

Wyrabianie ciasta to dla mojego syna lepsze od zabawy z plastelina.

Zagniecione ciasto chlodzimy w lodowce.

Juz z gory zobaczylam ze wyszlo tego sporo wiec podzielilam na dwie czesci. I najpierw walkowalismy jedna (ok 5mm grubosci)  i wycinalismy i pieklismy (w 180 stopniach 10-15 minut)  a potem jak wyjelismy pierwsza porcje z piekarnika to rozwalkowalismy i powycinalismy druga polowe.

Pierwsza porcja, gwiazdki, troche sie nam za mocno przypiekly. trzeba bardzo pilnowac czasu zeby nie za dlugo i uwazac na grzanie piekarnika. Ale drugie slimaczki ze Sponge Boba juz wyszly ok.

Myslalam, ze polukrujemy albo jakos ozdobimy ale moje dziecie zabralo sie do jedzenia i tak bez ozdob. Wiec w koncu zostawilismy nieozdobione.

niedziela, 20 lutego 2011

deser tahinowo-owocowy

skladniki:
  • duze jablko
  • 2 mandarynki
  • banan
  • duza lyzka tahiny (z dna sloika zeby bylo jak najwiecej masy sezamowej a jak najmniej oleju)
  • kawa w proszku lub kakao do posypania
jablko pokroic w kosteczke, banana w polplasterki, mandarynki obrac, podzielic na czastki i kazda czastke jeszcze przekroic
owoce wrzucic do miski, dodac tahine, dokladnie wymieszac odstawic do lodowki zeby sie "przegryzlo"
nakladac do miseczek posypujac kawa lub kakao

Kulkowaty regularnie marudzi mi o powtorke, bo uwielbia wszystko co z tahina (ja juz mniej)

środa, 9 lutego 2011

wspomnienia Ramadanowe: kruche ciasteczka

Dawno dawno temu...


w czasie Ramadanu czasami w nocy nachodzily mnie rozne pomysly ktore nie mogly czekac do rana ;) Na przyklad na pieczenie ciasteczek
ciasto kruche (zoltka, maslo, cukier) doprawilam duza iloscia cynamonu i imbiru w proszku
szybko zagniotlam, uksztaltowalam w kule i wstawilam do lodowki
gotowe schlodzone ciasto cienko rozwalkowalam i szklanka wykrawalam ciasteczka ktore nastepnie upieklam w nagrzanym piekarniku
troche mi sie spiekly ale i tak byly pyszne, w szczegolnosci na iftar do mleka maz) czy herbaty (ja)

piątek, 31 grudnia 2010

sorgo na sniadanko

O sorgo juz kiedys wspominalam, o tutaj.

Sorgo, po arabsku dro' mozna kupic gotowe paczkowane

albo mozna dostac na wage (mi przysyla tesciowa)

na bazie mleka z dodatkiem cukru robi sie rodzaj budyniu (mniej lub bardziej plynnego), do ktorego mozna dodac orzechy, migdaly, suszone owoce (mama zawsze przysyla mi suszone figi bo podobno zdrowe, a ja ich nie znosze)... Ja najbardziej lubie z migdalami :)



wtorek, 14 grudnia 2010

nalesniki z serkiem migdalowym

Do przepisu na twarozek migdalowy (twarozek z migdalow a nie z mleka) juz kiedys podawalam linka, znalezc go mozna tu

Na ponizszym zdjeciu zwykle nalesniki poprostu wypelnione twarozkiem migdalowym zmieszanym z odrobina cukru do smaku (jak klasyczne nalesniki)


A na zdjeciu nastepnym nalesniki, ktore smarowalam nutella i nakladalam po porcji nieslodkiego twarozku migdalowego a nastepnie skladalam w trojkaty.

Smacznego

środa, 22 września 2010

nocne pieczenie - drozdzowki z nektarynkami

upieczone wg przepisu Liski na "najlepsze drozdzowki na swiecie" (z ta roznica ze bez cukru waniliowego ktorego nie mialam na stanie)
nie chcialo mi sie bawic w robienie nadzienia wg przepisu wiec poprostu pokroilam nektarynki w kostke i lekko wcisnelam na srodku buleczek

wyszly troche za duze (nastepnym razem bede robic mniejsze kulki) i za bardzo przypiekly sie od spodu, ale najwazniejsze ze bardzo nam smakowaly: lekko slodkie ciasto z kwaskowatymi nektarynkami poprostu pycha
do tego Kulkowaty maz popijal sobie zimne mleczko

sobota, 4 września 2010

nocne pieczenie - placek drozdzowy z konfiturami

Ktoregos dnia czy raczej ramadanowej nocy naszla nas ochota na cos slodkiego. Niestety byl to juz czas kiedy wszystkie sklepy w tym kraju byly pozamykane (we Francji nie znaja czegos takiego jak sklepy nocne, wiekszosc sklepow zamykana jest ok 18/19, supermarkety na ogol sa otwarte do ok 21/22 i jedynym miejscem gdzie w okolicach polnocy mozna zakupic cos do jedzenia sa pojedyncze sklepiki na ogol prowadzone przez arabow lub pakistanczykow/hindusow, w ktorych ceny sa wysoko wywindowane a ktore na ogol otwarte sa do ok 1/2 w nocy) wiec odpadala wycieczka do sklepu...
Zaczelam wiec rozgladac sie po lodowce, ze moze daloby sie cos slodkiego zrobic wlasnorecznie
Okazalo sie, ze na dobra sprawe mam wszystkie skladniki zeby upiec proste ciasto drozdzowe, jeszcze tylko "moj brat" Google i voila mamy przepis na ciasto drozdzowe z owocami i kruszonka
Z owocow mialam tylko gruszki ale potrzeba matka wynalazkow: znalazlam zachomikowane w szafce ostatnie pol sloika konfitur czeresniowyc.h Nie mialam masla ani margaryny, wiec zdecydowalam, ze kruszonke pal szesc i ze zaryzykuje w miejsce roztopionego masla dac olej roslinny...
I kurcze mimo tego oleju ciasto wyszlo :)
Dla przypomnienia:
Składniki na ciasto:

- 0,5 kg - 0,6 kg mąki

- 0,5 kostki drożdży (50g)

- 1 jajko (ja dalam dwa bo wydawalo mi sie dosc dziwne zeby na pol kilo maki w ciescie drozdzowym dawac tylko jedno jajko)

- 6 łyżek cukru

- szczypta soli

- 1 szklanka mleka

- 2-3 łyżki wody

- 3 łyżki masła roztopionego (dalam olej roslinny)

Dodatkowo:

- Dowolne owoce


Nie mam zadnej "normalnej" blaszki do ciasta wiec poprostu rozwalkowalam je (sloikiem, bo od tych wszystkich przeprowadzek nie mam pojecia gdzie leza pudla z moim sprzetem kuchennym typu walek) na cala duza blache do piekarnika. Konfitur starczylo mi na posmarowanie tak trzech czwartych placka wiec na pozostalej jednej czwartej ulozylam gruszke pokrojona w cienkie plasterki.

Po 15 minutach rosniecia w cieplym miejscu calosc wstawilam do nagrzanego do 180 stopni piekarnika i ustawilam czasomierz na 50 minut jak kazal przepis. Dobrze ze obydwoje mamy dobry wech, wiec gdy po 40 minutach wyjmowalam ciasto z piekarnika bylo tylko "bardzo mocno spieczone" od spodu a nie spalone doszczetnie.

Ale i tak wyszlo pyszne.

Idealne na sahur z mlekiem do popicia :)

Az szkoda ze nie zrobilam wtedy zanego zdjecia...

niedziela, 29 sierpnia 2010

Iftar po polsku

tym razem w ogole bez zdjec bo nie mam baterii

1) barszcz czerwony z jajkiem

poszlam na latwizne bo barszcz z proszku ze sloiczka, doprawilam kilkoma zabkami czosnku i odrobina pieprzu
do tego podalam jajka ugotowane na twardo


2) kurczak w panierce z kasza gryczana, salatka z pomidorow z cebulka

piers z kurczaka (podwojna) pokroilam na cieniutkie plasterki ( tzn przyciskajac dlonia, noz prowadzic "rozwarstwiajac" piers) [z pojedynczej piersi wychodza mi 2 duze plasterki przez cala dlugosc piersi i jeden mniejszy]
natarlam sola i odstawilam na kilkanascie minut
kazdy cieniutki kawalek kurczaka obtaczalam w bulce tartej i smazylam na rozgrzanym oleju na zloto

do tego ugotowalam kasze gryczana (wg przepisu na opakowaniu ;) )

i pokroilam pomidora w plasterki, rozlozylam na talerzu, posypalam drobniusienko posiekana cebulka, posolilam i delikatnie popieprzylam


3) kisiel truskawkowy

(dla jednej osoby, bo Kulkowaty nie lubi kislu)
syrop truskawkowy
szklanka wody
maka ziemniaczana (lyzka)

wode rozprowadzilam z syropem do porzadanego smaku, wymieszalam z maka
mieszajac doprowadzilam do wrzenia
przy tych proporcjach kisiel wychodzi gesty,
zeby zrobic zadki kisiel do picia trzeba dac mniej maki a potem podczas gotowania energicznie mieszac

Iftar jarski



1) zupa krewetkowa

skladniki:
200 gram krewetek
srednia cebula
kilka zabkow czosnku
lyzka oliwy z oliwek
lyzeczka ras el hanout, sol do smaku
drobny makaron (typu szorba)


krewetki obrac ze skorupek
skorupki wlozyc do malego rondelka, zalac zimna woda, powoli zagotowac i gotowac 20-30 minut odstawic (czyli zrobic rodzaj bulionu)

cebule drobno posiekac, zeszklic na oliwie
dodac posiekany duzy zabek czosnku, podsmazyc (uwaga nie zbrazowic a czosnek smazy sie bardzo szybko)
do cebuli z czosnkiem wrzucic obrane krewetki, zalac woda i powoli doprowadzic do wrzenia, doprawic ras el hanout, gotowac kilkanascie minut (az zacznie pachniec)
dolac odcedzony bulion, wrzucic kilka drobno posiekanych zabkow czosnku i doprowadzic do wrzenia
wrzucic makaron i gotowac do miekkosci
doprawic do smaku



2) salatka ryzowa na cieplo


skladniki:
ugotowany ryz
puszka macedonii jarzynowej
mala puszka tunczyka w sosie wlasnym (niekoniecznie)
lyzka oliwy z oliwek
oregano
sol do smaku

jeszcze cieply ryz wymieszac z odcedzonymi jarzynami i tunczykiem
polac oliwa, doprawic oregano i sola do smaku

podawac na cieplo lub na zimno


3) kisiel jablkowy


szklanka soku jablkowego (moze byc syrop rozzedzony woda lub sok z kartonika)
ewentualnie woda do rozzedzenia
cukier do smaku
lyzka maki ziemniaczanej (jezeli chcemy kisiel bardziej plynny mniej)

sok rozrzedzic woda i ewentualnie doslodzic do smaku (jak kto lubi)
dodac make i dokladnie wymieszac
podgrzewac do zagotowania caly czas mieszajac
rozlozyc na miseczki wystudzic

Zielony iftar

1) Zupa z salaty



przepis jest kompilacja roznych przepisow na ktore natknelam sie surfujac w internecie

skladniki:
mala cebula
glowka salaty (jezeli chcemy zeby zupa byla bardziej gesta dajemy 2 glowki salaty lub dodajemy pokrojone ziemniaki)
kostka bulionowa (drobiowa, lub gotowy bulion)
lyzka oliwy z oliwek
drobny makaron (np typu szorba)
ewentualnie jogurt lub smietanka to zabielenia
sol, pieprz do smaku

cebule drobno posiekac, zeszklic na oliwie
salate umyc, pokroic na kawalki, wlozyc do cebuli, smazyc az zredukuje sie objetosc
zalac bulionem (lub woda z rozpuszczona kostka bulionowa)
gotowac 15-20 minut, zmiksowac
wrzucic makaron, ugotowac do miekkosci
doprawic do smaku
mozna zabielic smietanka lub jogurtem


zupe zrobilam z braku pomyslu na wykorzystanie zalegajacej w lodowce salaty
malzonek jadl i jadl i probowal zgadnac z czego jest ta zupa o delikatnym smaku zieleniny
zupa jest lekka i wysmienicie nadaje sie na przerwanie postu


2) zielone mahszi

[brak zdjecia - refleksu nie mialam]

mahszi zniknelo nim sobie przypomnialam o aparacie wiec niestety tym razem bez zdjecia

do nadziewania:
baklazan przekrojony na polowki i wydrazony (lub naciety na koncu i wydrazony w srodku)
srednie cukinie wydrazone w srodku
ziemniaki obrane i wydrazone w srodku

nadzienie:
szklanka ryzu (ugotowac do miekkosci)
peczek zielonej pietruszki (posiekac drobno)
srednia cebula (posiekana drobno)
pare zabkow czosnku (posiekane drobno)
lyzka - dwie oliwy z oliwek
sol, pieprz do smaku

skladniki nadzienia dokladnie wymieszac, doprawic do smaku
faszerowac wydrazone warzywa
piekarnik nagrzac do 180°
warzywa ulozyc w blaszce nasmarowanej olejem, podlac pol szklanki wody i wstawic do nagrzanego piekarnika, piec 40 minut do godziny (ziemniaki potrzebuja troche wiecej czasu od innych warzyw)


podawac z sosem jogurtowo - czosnkowym (jogurt naturalny + sok z cytryny + rozgnieciony zabek czosnku + oliwa z oliwek + sol do smaku)




3) creme patissiere (budyn) pistacjowy (z torebki)



smacznego





czwartek, 22 kwietnia 2010

Ryz na slodko na sniadanie

Kulkowaty maz, ktory ostatnio coraz bardziej robi sie kulkowaty (brzuszek mu rosnie jakby byl w ciazy) dorwal sie do kuchni wykorzystujac moje niedomaganie. Zrobil mi ostatnio pyszne sniadanko. Wykorzystal do tego ugotowany ryz z dnia poprzedniego.


skladniki:
  • ugotowany ryz (moze byc swierzy, moze byc z dnia poprzedniego, wazne zeby byl juz wystygniety)
  • jablko, banan, rodzynki, winogrona, daktyle - do wyboru do koloru albo wszystko na raz - tym razem moj maz wybral jabluszka
  • mieszanka orzechow: pistacje, laskowe, wloskie, migdaly (niesolone!)
  • lyzka oliwy z oliwek
  • miodek do smaku (my aktualnie wykanczamy ostatnia dostawe mojej mamy czyli miodek gryczany - pysznosci)

owoce pokroic w kosteczke, winogrona, daktyle na polowki, banan w plasterki
orzechy troche przesiekac, ale moga tez byc w calosci
wszystko wymieszac z ryzem, dodac oliwy i dosmakowac miodkiem

razem z kanapkami z rzodkiewka oraz kubkiem kakao mamy pyszne i zdrowe sniadanko

środa, 25 listopada 2009

Cytrynowe nalesniki

Moj ostatni wynalazek :) Niestety na razie bez zdjec poniewaz nadal nie umiem obsluzyc zadnego powszechnie dostepnego programu graficznego (chyba skonczy sie tym ze ukradne komus MIcrosoft Office 2000 zeby tylko odzyskac tamten programik)

No wiec skladniki:
  • 2 jajka
  • poltorej szklanki plynu (woda pol na pol z mlekiem)
  • maka
  • 2 lyzki oleju + do smarowania patelni
  • skorka otarta z polowy cytryny
  • sok z polowy cytryny
  • szczypta soli
  • cukier waniliowy lub drobny cukier typu krysztal do posypania
Jajka jak zwykle roztrzepac z plynem i szczypta soli, powoli dodawac make mieszajac dokladnie zeby powstalo lejace sie ciasto "jak na nalesniki" ;)
Do ciasta dodac skorke i sok jeszcze raz dokladnie wymieszac.
Nastepnie dodac olej i wmieszac go do ciasta.
Odstawic na jakies pol godzinki.
Przed smazeniem jeszcze raz dokladnie rozmieszac, ewentualnie dodac odrobinke plynu jezeli ciasto zrobilo sie za geste (mialam ostatnio taka akcje, po tym jak kupilam nowa make).
Patelnie lekko natluszczac - moj patent to pedzelek (mam specjalny kuchenny) lekko moczony w oleju - i smazyc cienkie nalesniki (z tej porcji mi wyszlo 12). Ukladac jeden na drugim, przykryc i odstawic do wystygniecia.

Nalesniczki lekko posypywac cukrem, skladac na pol i na cwiartki.
Smacznego.

Moje wyszly pyszne, o mocnym aromacie cytrynowym - nawet zostawilismy sobie pare na sniadanie i do kawy z mlekiem byly pyyyycha.
Szkoda ze na razie bez zdjec...


piątek, 9 października 2009

Kuskus na sniadanie czyli KUSKSI MESFOUF


skladniki:

  1. kuskus wczesniej ugotowany na parze (opcjonalnie namoczony)
  2. banan
  3. garsc daktyli
  4. rodzynki (zbib) 
  5. 1-2 lyzki oliwy z oliwek
  6. szczypta soli
  7. opcjonalnie posiekane migdaly, pistacje

banana kroimy w plasterki, daktyle i rodzynki siekamy (ja zamiast rodzynek tym razem dalam winogrona bo akurat mialam resztke), mieszamy z kuskusem, polewamy odrobina oliwy i solimy, na koniec posypujemy posiekanymi orzechami

podajemy ze szklanka mleka lub kefiru/lbn

środa, 23 września 2009

Swieto Przerwania Postu


W ostatnia sobote (19 wrzesnia) muzulmanie we Francji poscili ostatni dzien w tegorocznym Ramadanie. W niedziele wiec rozpoczelo sie Swieto Zakonczenia Postu czyli Eid Al-Fitr. 

Gdy tylko sie dowiedzialam, ze swieto bedzie w niedziele a nie w poniedzialek (to zalezy od faktu zobaczenia nowego mlodego ksiezyca zwiastujacego nowy miesiac - kalendarz muzulmanski jest kalendarzem ksiezycowym opartym na bezposrednich obserwacjach) zabralam sie za przygotowania. Juz kilka ostatnich dni Ramadanu trwalam w napieciu czekajac  na Swieta - bo zawsze chodzimy do rodziny, poza tym nie bylo wiadomo cze moj maz czasem nie bedzie musial isc w swieta do pracy. Mieszkanie wysprzatalam na przyslowiowy blysk, az malzonek sie zdziwil bo sprzatanie nie lezy w mojej naturze ;). A w nocy z soboty na niedziele zabralam sie za gotowanie: wstawilam do gotowania gar molohei (tradycyjnie na to swieto w Tunezji przygotowuje sie wlasnie moloheye) i zabralam sie za slodycze: usmazylam chrusty i planowalam upiec jeszcze szarlotke ale niespodziewane wydarzenie przerwalo mi prace - pralka w ktorej pralo sie m. in ubranie mojego slubnego podmowila posluszenstwa i stanela sobie od tak w srodku programu. Recznie musialam wiec wylewac z niej wode, a pranie skonczyc w reku. W efekcie do fajr juz sie nie kladlam. Biala koszule Kulkowatego dosuszalam zelazkiem.

Z wielka radoscia rozpoczelismy dzien wyteskniona kawa. Obydwoje z mezem przyzwyczajeni do popijania sporych ilosci kawy z trudem znosilismy ramadan bez zwyczajowych hektolitrow kawy popijanej przy komputerze. Zwykle surfowanie po internecie nabralo innego znaczenia skoro nie ogrzewalam dloni o duza filizanke goracego plynu z kofeina ;) W momencie skonczenia postu wypicie kawy stalo sie wrecz rytualem, a dwulitrowa butelka coca-coli byla wrecz koniecznoscia podczas przerywania postu na codzien.

Dlatego dzien Swieta po wstaniu rozpoczelismy daktylami i duza filizanka kawy - moj malzonek czarnej i bez cukru, ja przygotowalam sobie cala miseczke (nie filizanke - miseczke) kawy z mlekiem. Potem malz polecial do meczetu na modlitwe swiateczna a ja zaczelam sie szykowac na wyjscie. Tradycyjnie w tym dniu zaklada sie nowe ubranie: ja niedawno dostalam kilka slicznych abai od rodziny w Tunezji wybralam wiec nowiutka szara abaye i nowy hijab.

Przedpoludnie spedzilismy u rodzinki: zajadajac sie slodyczami (moje chrusty uzyskaly uznanie, bo raz ze podobne slodycze przygotowuje sie tez i w Tunezji, dwa ze sa duzo lzejsze od tradycyjnych arabskich slodyczy ociekajacych syropem lub miodem, lub jednym i drugim), potem zjedlismy obiad, na ktory oczywiscie podana zostala moloheya i musielismy sie zbierac poniewaz niestety moj maz musial isc do pracy.

Wrocil nad ranem wykonczony z postanowieniem, ze nigdy wiecej nie wezmie pracy w dniach swiatecznych bo podobno takich tlumow w restauracji w zyciu nie widzial.


skladniki na chrusty (2 duze polmiski):

  1. 5 zoltek
  2. szklanka kwasnej smietany
  3. sok z cytryny (jakies 2-3 lyzki)
  4. maka ile sie wgniecie (tak ok 3/4 kilograma)
  5. olej do smazenia
  6. cukier puder wymieszany z cukrem waniliowym do posypania

Zoltka mieszamy ze smietana, dodajemy make i sok i zagniatamy dosc twarde ciasto, dosypujac maki w razie potrzeby. To ile maki sie wgniecie zalezy od rodzaju maki ale u mnie wychodzi tak ok 750 gram do kilograma. Ciasto ma byc dosc twarde.

Wyrobione ciasto trzeba troche zbic (tak 20-30 razy) - nie mam pojecia w jaki sposob to sie dzieje, ale im bardziej ciasto sie zbije tym bardziej kruche wychodzi na koncu.

Ja nie mam deski, zamiast uzywam stolu wiec te ilosc ciasta dziele na 2 czesci i kazda z nich osobno cieniutko rozwalkowuje, potem kroje na pasy szerokosci mniej wiecej na dwa palce, ktore nastepnie kroje na krotsze kawalki i nozem nacinam otworki posrodku kazdego z nich. Jeden koniec chrusta przewija sie przez otworek i tak przygotowane ciastka porcjami smazy sie na glebokim oleju. Trzeba uwazac zeby olej nie byl zbyt goracy bo wtedy ciastka wychodza brazowe zamiast byc zlote, i trzeba lyzka przewrocic je kilka razy. Gotowe chrusty odsacza sie oleju i uklada na papierze zeby olej do reszty sciekl i wsiakl w papier.

Gotowe uklada sie warstwami na polmisku posypujac przez sitko cukrem pudrem wymieszanym z cukrem waniliowym. 

Smacznego :)

niedziela, 31 maja 2009

Korzenne nalesniki


Juz balam sie, ze nie zdarze z publikacja. Nalesniki zostaly zrobione w piatek ale do dzisiaj nie mialam dostepu do komputera na tyle dlugiego, zeby obrobic zdjecie a nastepnie je opublikowac.

Ale zdazylam...

Skladniki:

  1. 2 jaja
  2. ok 3  lyzek maki (czubate)
  3. pol szklanki mleka pol na pol z woda (+ ewentualnie troche do dodania)
  4. 2 lyzki kawy rozpuszczalnej (ja dalam Ricore)
  5. lyzeczka cynamonu
  6. lyzeczka imbiru
  7. duza szczypta galki muszkatolowej
  8. lyzka oleju

make wymieszac z kawa i przyprawami

jajka roztrzepac z plynem powoli dodawac make z przyprawami, dokladnie wymieszac aby powstalo lejace sie ciasto (w razie potrzeby dolac plynu), dodac olej i dokladnie wymieszac

odstawic na troche a nastepnie smazyc na suchej patelni nalesniki, odlozyc do przestudzenia

nalesniki posmarowalam Nutella, ale dobre sa tez z bita smietana

smacznego

a tutaj moje pierwsze podejscie do nalesnikow Nalesniki z truskawkami



środa, 20 maja 2009

Pierwszy raz - preludium do tygodnia nalesnikowego

Pierwszy raz. Kazdy przezywa go inaczej. Niektorzy sie denerwuja, trzesa im sie rece. Inni podchodza do sprawy metodycznie: szukaja po ksiazkach, w internecie, dowiaduja sie od znajomych jak to bedzie wygladac. Niektorzy ucza sie od rodziny.

Mnie robienia nalesnikow uczyla kiedys babcia. Ale to bylo bardzo dawno temu. A teraz mialam sie zmierzyc z ta czynnoscia samodzielnie. I postanowilam robic z pamieci, bez pomocy meza, bez ksiazek kucharskich, internetu ani blogow kuchennych.

Do miseczki wbilam jajko, dodalam mleka pol na pol z woda i roztrzepalam widelcem. Jeszcze raz przyjrzalam sie zawartosci miski, i bo zastanowieniu wbilam drugie jajko i dokladnie roztrzepalam z reszta zawartosci. Powoli dodawalam trzy czubate lyzki maki, caly czas mieszajac, az powstalo lejace sie ciasto.

Patelnie mocno rozgrzalam, nie przecieralam tluszczem bo ma powloke antyprzywierajaca, ktora juz nie raz sie sprawdzila. Porcje ciasta nalewalam chochelka, poruszalam patelnia zeby rozprowadzic ciasto po calym dnie. Smazylam az ciasto ladnie odchodzilo od dna i wtedy przewracalam na druga strone. Nie przysmazalam zbyt mocno, chcialam zeby byly ladne i jasne.

W ten sposob powstaly 3 duze, i w sumie grubsze niz tradycyjne nalesniki. Ulozylam je na talerzu jeden na drugim.

Jeszcze cieply kazdy nalesnik leciutko smarowalam na polowie nutella, skladalam na pol, nastepnie na polowie takiej zlozonej polowki ukladalam plasterki truskawek i skladalam na cwiartke. Po wierzchu ozdobilam plasterkiem truskawki.

Litrowy karton mleka we FranPrix kosztuje 70 centow, pudelko 12 jaj Euro piecdziesiat siedem, maka tez cos kolo jednego euro.

Usmiech i radosc meza - bezcenny.

 Tym slodkim akcentem uczcilismy fakt, ze zona stala sie o rok starsza.

środa, 6 maja 2009

Korzenny deser z jablkiem i gruszka

Z notatnika i karty pamieci...


skladniki na 4 porcyjki:

  • 3 szklanki mleka
  • "laska" cynamonu
  • kilka gozdzikow
  • ok 5 nasion kardamonu 
  • pol jablka (slodkiego)
  • pol gruszki
  • lyzeczka kawy rozpuszczalnej
  • lyzeczka maki, zoltko

Z mleka odlac pol szklanki, reszte wlac do rondelka, wrzucic cynamon, kilka gozdzikow, z nasion kardamonu wyjac nasionka ze srodka i wrzucic do mleka. Wstawic wszystko na malusienki ogien i powolutku podgrzewac. Gdy nabierze aromatu przecedzic przez sitko zeby odlac te wszystkie farfocle. Do goracego mleka dodac kawe i dokladnie wymieszac.

Do zimnego mleka (odlanego na poczatku) dodac lyzeczke maki, dokladnie rozetrzec zeby nie bylo grudek, nastepnie dodac zoltko (dokladnie oddzielone od bialka) i wszystko razem rozstrzepac. Po jednej lyzce dodawac gorace mleko dokladnie mieszajac zeby jajko sie nie zsiadlo. Wszystko wlac do rondelka i powolutku zagotowac nie dopuszczajac do wrzenia, caly czas mieszajac. 

Z jablka i gruszki odkroic kilka plasterkow do dekoracji, reszte pokroic w drobniutka kosteczke i rozlozyc do salaterek lub szklaneczek. Zalac masa mleczna, ozdobic odlozonymi kawalkami jablka i gruszki i odstawic w chlodne miejsce (np do lodowki).

wtorek, 24 marca 2009

Proste ciasto czekoladowo-kawowe lub na odwrot ;)


Kolejne zdjecia przechowane na karcie pamieci ;) (Ale ze mnie len ;) )

Ciasto jest banalne, tworzylam je na bierzaco podczas robienia - mialam ochote na cos czekoladowo- kawowego, wyszlo troche suche - ale to dlatego ze jeszcze nie opanowalam piekarnika i niepotrzebnie dlugo je przetrzymalam...

Wreczylam je z usmiechem na buzi Mezowi w dniu jego urodzin. Zjedlismy po kawalku po kolacji a potem swietnie smakowalo do porannej kawynastepnego dnia. Maz nawet twierdzil, ze bylo lepsze niz dzien wczesniej...

Przepraszam za malo precyzyjne proporcje, ale tworzylam na bierzaco wiec koniec koncow nie wiem czego bylo ile...

skladniki:

  1. 2 jajka
  2. kilka lyzek cukru
  3. olej (tak ze 2 lyzki)
  4. filizanka bardzo mocnej kawy
  5. kilka lyzek czekolady w proszku/kakao
  6. ok szklanki-poltorej maki
  7. lyzeczka proszku do pieczenia (a moze troche wiecej ;) )
  8. lyzka - dwie pasty czekoladowo-orzechowej (takiej typu nutella) jako rodzaj polewy

Jajka ubilam z cukrem, dodalam olej dalej ubijajac, nastepnie po trochu czekolade, nie przerywajac ubijania mikserem. Potem wsypalam make wymieszana z proszkiem, dolalam kawe i dokladnie wymieszalam - ciasto bylo geste ale lekko lejace.

Napelnilam nim takie dwa naczynka do zapiekania (nie mialam blaszki poniewaz poprzednio porzyczalam od tesciowki, a nowa kupilam dopiero niedawno) wczesniej posmarowane tluszczem i przesypane maka.

Wstawilam do nagrzanego piekarnika (rzecz w tym ze moj piekarnik ma dwie a w zasadzie trzy opcje: wylaczony, ogien maks, ogien minimum wiec trudno mi okreslic temperature, pokretlo ustawilam mniej wiecej w polowie). Pieklam az patyczek wbity na srodku po wysunieciu pozostawal suchy. Zostawilam do przestygniecia w piekarniku.

Jedna porcje posmarowalam z wierzchu, podgrzana wczesniej zeby sie troche roztopila, pasta czekoladowo-orzechowa.

Ciasto wyszlo pyszne, troche jednak za suche (jak pisalam wczesniej). Czekoladowe ale nadal za malo kawowe - szukam sposobu zeby bylo jeszcze bardziej kawowe... Bo bardzo lubie smak kawy :)