Coz trzeba powiedziec. Podsmazyc pokrojony mozdzek.

Wbic jajka i wymieszac.
Pycha na pozne sniadanie szczegolnie teraz w zimie...
O sorgo juz kiedys wspominalam, o tutaj.
Sorgo, po arabsku dro' mozna kupic gotowe paczkowane

na bazie mleka z dodatkiem cukru robi sie rodzaj budyniu (mniej lub bardziej plynnego), do ktorego mozna dodac orzechy, migdaly, suszone owoce (mama zawsze przysyla mi suszone figi bo podobno zdrowe, a ja ich nie znosze)... Ja najbardziej lubie z migdalami :)
jajecznica z parowkami, chleb razowy, rzodkiewki

skladniki:
banana kroimy w plasterki, daktyle i rodzynki siekamy (ja zamiast rodzynek tym razem dalam winogrona bo akurat mialam resztke), mieszamy z kuskusem, polewamy odrobina oliwy i solimy, na koniec posypujemy posiekanymi orzechami
podajemy ze szklanka mleka lub kefiru/lbn
Dzisiaj piatek, spimy dluzej potem moj Maz leci do meczetu na jume. Dlatego zdecydowalam sie na cieple sniadanie zamiast mleka.
skladniki (na jedna frittate):
jajka rozstrzepalam w miseczce ze szczypta soli, cebulke i cukinie pokroilam w drobniutka kosteczke, wrzucilam do jajek, do wszystkiego dodalam jeszcze kielki (oplukane i porozdzielane) i dokladnie wymieszalam
na patelni rozgrzalam odrobinke oliwy, na nia wylozylam zawartosc miseczki i pomagajac sobie lyzka rozprowadzilam po dnie patelni w taki placuszek
gdy sie podsmazylo z jednej strony na zloto, pomagajac sobie drugim talerzem przewrocilam na druga strone, zmniejszylam ogien i przykrylam zeby sie dosmazylo a raczej dopieklo w srodku

podalam w pokrojonymi pomidorkami (te z targu nareszcie zaczynaja pachniec i smakowac jak pomidory)

Chcialam zrobic cos nowego na sniadanie, i tak przez przypadek wyszlo to :). Mialam resztke tunczyka w sosie wlasnym za malo na salate a za duzo na poprostu wyjedzenie, a w jednej z przegrodek na jajka wakatowalam polowka malutkiej cebulki. Gotowalam na sniadanie jajka i w ten sposob powstal pomysl na faszerowanie jaj tunczykiem
Tunczyka z puszki rozciapalam widelcem, dodalam drobniusienko posiekana cebulke oraz zoltka z jaj na twardo. Wszystko rozciapalam widelcem, doprawilam sola i pieprzem, dodalam troche oliwy zeby sie trzymalo razem (moze tez byc majonez zamiast oliwy). Farsz powedrowal do polowek jaj. No i sporo farszu zostalo wiec kombinowalam co z niego zrobic, ukroilam wiec porcje ogorka, przekroilam wzdluz, nasionka wydziabalam lyzeczka i do srodka nalozylam wakatujacy farsz.
Oczywiscie oprocz tego jedlismy jak zwykle mleko z platkami, tym razem z dodatkiem truskawek. I pilismy zielona herbate. Ale mleko i herbata nie zalapaly sie na zdjecie ;)
Poniewaz Kula ostatnio wraca z pracy nad ranem o czasie kiedy nie ma mowy o jedzeniu, a potem spi do jedenastej, to nie ma mowy o "normalnym" sniadaniu. Stad brunch ;)
Moja dzisiejsza propozycja to:
Platki z owocami na mleku cynamonowym
skladniki:
Zacznijmy moze od tego, co to jest mleko cynamonowe. Wystarczy wlozyc spory kawalek cynamonu do kartonika z mlekiem w lodowce. Nie trzeba nic gotowac, nie trzeba nic podgrzewac. Wystarczy zostawic na noc.
Do miseczek rozkladamy platki, owoce kroimy razem ze skorka np w kosteczke i zalewamy mlekiem cynamonowym.

Jajecznica z cukinia i kielkami
Cebule i cukinie pokroic w zgrabna kosteczke, przesmazyc na zloto na lyzce oliwy. Wlac roztrzepane z sola i pieprzem jajka, i smazyc delkatnie mieszajac.

Wylozyc na talerze, posypac kielkami.

Poniewaz dzien bez filizanki kawy to dzien stracony, dzisiaj padlo na "gotowca" czyli kawe z czarnuszka z torebki. Oczywiscie bez cukru :)

no wiec wracajac do kanapek:
bulka/kawalek chleba/ chlebek pita
pasta tahina
harissa
serek topiony/jajko na twardo
lyzka oliwy
chlebek badz bulke rozkroic, skropic oliwa i posmarowac harissa, na to dac serek lub jajko lub jedno i drugie i wszystko polac duza lyzka tahiny
w przypadku chlebka pita na koniec zwinac
smacznego
Dzieki Festiwalowi Zup na nowo odkrylismy z mezem zupy mleczne. Nie wiem, czy mam racje ale na zachod od Polski (lub bardziej na poludnie) trudno spotkac gotowane mleko na sniadanie, no moze poza slynna owsianka, lub zimnym/goracym mlekiem z platkami opcjonalnie musli ale jedzenie gotowanego mleka z kasza, kasza manna, ryzem czy makaronem traktowane jest jak dziwactwo...
My zup mlecznych raczej nie jadalismy, raz moj maz nie lubi gotowanego mleka, ja de facto nie moge (tzn od czasu do czasu sie skusze a potem mecza mnie problemy zoladkowe i dokuczliwa wysypka). Tylko w okresach, kiedy jezdzilismy opiekowac sie moim dziadkiem na stole pojawialy sie zupy mleczne, bez ktorych dla dziadziusia nie ma sniadania...
No i teraz przy okazji Festiwalu na nowo zaczelismy je odkrywac. Oczywiscie od tygodnia drapie sie niemozebnie, ale co tam, przezyje...
Dzisiaj czas na kolejna zupe mleczna - wynalazek mojego meza. Jak juz wiecie z wczesniejszych wpisow moj maz ma fiola na punkcie tahiny i doklada ja do wszystkiego... Tak bylo i z tym przepisem, zaczelo sie od dolozenia tahiny do jogurtu owocowego, posmakowalo to nam (szczegolnie z jogurtem jablkowym) wiec zaczelismy eksperymenty
i w ten sposob powstala:
waniliowo-sezamowa zupa mleczna
skladniki:
pojemniczek jogurtu/deseru waniliowego (125 gram)
szklanka mleka
lyzeczka tahiny
Mleko roztrzepac z jogurtem, dodac dokladnie rozmieszana tahine i dokladnie wymieszac (tahina nie rozmieszuje sie do konca, mozna zobaczyc takie drobinki ale one tylko dodaja smaku).
Taka mieszanka zalac ugotowany ryz/ platki, pycha jest z musli orzechowym lub poprostu do popicia.

Smak mleka i wanilii miesza sie z delikatnie-orzechowym smakiem tahiny, a jezeli dodac musli orzechowe, bedzie pysznie sie komponowalo smakowo...
W ten sposob dzieki mojemu mezowi mam kolejna propozycje na Festiwal Zupy i zaczynam Tydzien Sezamowy...
Moj maz sie dzisiaj mocno zdziwil: jak normalnie nie chcialo mi sie wstawac i robic sniadan to dzisiaj wstalam na 15 minut przed czasem, zeby wyrobic sie z zupka mleczna na sniadanie. Oczywiscie jak zwykle krecil nosem, bo w Tunzeji sie nie je mleka na sniadanie i zupy z mlekiem to dla niego totalna abstrakcja, ale zobaczyl z jakim apetytem zjadam swoja porcje wiec powoli zaczal jesc i swoja - i jak zwykle mu posmakowalo. Oczywiscie nie obylo sie bez komentarza, ze to cos nie tak, ze mu tak wszystko smakuje co ja gotuje, ze to ze mna cos nie tak albo z nim. Na co odpowiedzialam mu, ze to przeciez oczywiste: ja gotuje wkladajac w to cale moje serce, wiec gdy jesz smakuje ci bo uczucia osoby gotujacej przechodza w smak jedzenia. A poza tym twoja milosc do mnie jest wystarczajaca "przyprawa" ;)
Anyway
Jak zwykle w przypadku zup mlecznych przepis sobie a ja sobie.
No wiec przepis mowil, zeby ugotowac kasze na mleku bleee. Ja ugotowalam kasze na wodzie a potem dodalam zimnego mleka i pojemniczek jogurtu jablkowego.
Dalej juz trzymam sie przepisu i scieram (razem ze skorka) jablko do kaszy. Dosypuje dwie lyzki posiekanych orzechow (u mnie sa to migdaly, orzechy wloskie i jakies inne, ktorych nazwy nie znam), i wszystko dokladnie mieszam. (mozna tez doslodzic jak kto chce, ale my staramy sie jednak ograniczac cukier i wystarczy nam slodycz owocow)
Rozlozylam do miseczek i ugarnirowalam kilkoma migdalami i orzechami.
Moj maz ma nadzieje, ze tak juz zostanie, poniewaz podoba mu sie, ze zaczelam robic "prawdziwe" sniadania a nie jak zwykle wreczac mu pojemniczek jogurtu i jakas buleczke do tego. Musze tez was przeprosic, jedlismy i wychodzilismy w pospiechu wiec nie zdarzylam zrobic zdjecia.
P.S. pan maz dodal jeszcze do tej kaszy lyzke tahiny (tak ja polubil, ze wpycha ja do wszystkiego)
Od czasu jak mieszkamy w Paryzu i nie mam piekarnika, moja zdolnosc wytworcza slodyczy mocno spadla, ale od czego moja kreatywnosc. Jakis czas temu przygotowalam te "zupke" na sniadanie, ale uzywam jej tez jako deseru. U nas nie jemy gotowanego mleka (Kula nie znosi, a ja nie za bardzo moge), kupujemy w ogole odtluszczone, ale jogurty owocowe czesto pojawiaja sie u nas na stole.
No wiec skladniki na 2 osoby:
Ja ryz gotuje na wodzie, mozna tez ugotowac na mleku.
Jogurty wymieszac ze soba, rozcienczyc mlekiem do odpowiedniej (wodnisto-zupnej) konsystencji (znowu przydaje sie pol-litrowy kufel do piwa).

Ryz zalac jogurtem, wymieszac, rozlozyc do miseczek/talerzy/co kto tam ma. Ugarnirowac czym-sie-ma (u mnie widac kakao i mandarynki).

Smaczne na sniadania, jako deser lub jako chlodnik w lato.
Uswiadomilam sobie, ze skoro to tez rodzaj zupy, to mozna ja pokazac na Festiwalu...
Zapomnialam dodac ze ryz pecznieje, wiec jezeli zrobi sie te "zupke" np godzine przed czasem, to do czasu posilku bedzie to raczej gesty ryzowo-jogurtowy deser (dlatego juz teraz ja zrobilam i rozlozylam na miseczki i ugarnirowalam).
Jest to potrawa "bazowa", mozna dodawac do niej takze inne skladniki: orzechy, owoce, cynamon itp. W zaleznosci od modyfikacji nabedzie ona nowego smaku i wyrazu stanie sie de facto nowa potrawa...
Zapraszam do eksperymetowania na bazie mleka i ryzu - to studnia mozna powiedziec bez dna...
Sorgo (Sorghum Moench) - rodzaj roślin z rodziny wiechlinowatych obejmujący około 25 gatunków. Rośliny tego rodzaju występują w strefie klimatów ciepłych i gorących, stanowiąc jedną z najważniejszych roślin zbożowych tych regionów świata
Około tysiąca lat temu na ziemiach Polskich uprawiano z powodzeniem sorgo.