Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciasta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciasta. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 13 grudnia 2015

Makowiec zawijany

W sierpniu bylismy pare dni w Polsce. Przy okazji kupilam mak poniewaz juz od dawna mialam w planach upieczenie makowca. I ten mak tak lezal w szafce czekajac az sie zbiore w sobie. I dopiero teraz wzielo mnie na pieczenie.

Przepis ze strony Moje Wypieki http://www.mojewypieki.com/przepis/makowiec-zawijany

Zamiast spirytusu dodalam sok z cytryny, zamiast masla margaryne, oraz domowy cukier waniliowy zamiast oddzielnie cukier i wanilie

Moje drozdze (suche w puszce) tez nie do konca chcialy wspolpracowac, nastepnym razem zrobie zaczyn zamiast mieszac suche drozdze z maka bo juz z doswiadczenia wiem, ze wtedy ciasta mi lepiej rosna.

Jesli chodzi o mase makowa to mak mielilam w takim elektrycznym siekaczu bo nie mam maszynki do miesa oraz nie dodalam zadnych bakalii, bo nigdy ich w masie makowej nie lubilam.

Makowiec wyszedl pyszny, wilgotny, z delikatnym ciastem i duza iloscia maku. Maz wczesniej nie znal tego ciasta i byl troche zszokowany, ze zona chce go "narkotyzowac" ale po pierwszych oporach sprobowal i mu posmakowalo.



sobota, 21 czerwca 2014

Leniwe ciastka

ciastka leniwe

przepis z ksiazki "Ukraina smakow" Anieli Redelbach

200g masla (dalam margaryne)
250g maki
3 zoltka (2 do ciasta + jedno do posmarowania, niestety ja o posmarowaniu zapomnialam)
100g cukru (ja dalam wiecej ale nie wiem dokladnie)
szczypta soli

z miekkiego masla, maki z sola i cukrem oraz 2 zoltek szybko zagniesc ciasto, kule owinac folia i odlozyc na godzine do lodowki
walkowac na 2-3mm wycinac ksztalty, ukladac na blasze z papierem do pieczenia (nie mialam pieklam bezposrednio na blasze) posmarowac z wierzchu zoltkiem rozmaconym z woda (o tym zapomnialam) i piec w piekarniku nagrzanym do 190 stopni az beda dobrze zarumienione

pierwsza porcje spalilam az milo bo nie wiedzialam jak to dlugo "az beda dobrze zarumienione", poza tym mam nowa kuchenke i musze jeszcze rozpracowac ten nowy piekarnik ale juz przy kolejnych porcjach bardziej pilnowalam (z tych proporcji z ksiazki wyszly mi 4 blaszki ciasteczek)

Sile robocza dzisiaj stanowil Frodziak podekscytowany, ze "sam" robi ciasteczka :) zagniotlam ciasto i troche mu pomoglam przy walkowaniu, wycinal i ukladal na blaszce juz sam (kosztowalo mnie to mase nerwow ale niech mu bedzie, teraz z duma opowiada tacie i dziadkowi, ze sam zrobil ciasteczka)

sobota, 28 lipca 2012

iftar 25/07/2012



shorba
makarona bil ham z dnia poprzedniego odswiezony sosem ze sloiczka i oliwkami
omm ali (deser z croissantow zapiekanych z mlekiem) troche za bardzo spieczony i bez bakalii (jakos tak wyszlo ze zaczelam przygotowanie bez sprawdzenia czy mam wszystkie skladniki)
koktajl z awokado
















Omm Ali


skladniki:


5 szklanek mleka


1 szklanka cukru


1/4 szklanki wiorek kokosowych


2 puszki mleka kondensowanego slodkiego(kazda po 95gm) 


1 szklanka smietany kremowki


8 francuskich rogalikow (bez nadzienia)


1 lyzka wody rozanej


1/2 szklanki orzechow pistacjowych


1/3 szklanki prazonych migdalow albo innych orzechow


ewentualnie garstka rodzynek



zagotowac mleko z cukrem, dodac wiorki kokosowe i puszke mleka kondensowanego.(ja robilam z samego "normalnego" mleka bez wiorek ktorych nie lubie i bez mleka kondensowanego)


odlac 2 szklanki do ktorych dolewamy kremowke


kazdego rogalika przeciac na 8 czesci (ja poprostu je rwe na kawalki)


 ulozyc w naczyniu zaroodpornym.


polac woda rozana, posypac orzechami, zalac mlekiem potem mlekiem z kremowka.


piec 45min w temperaturze 180 stopni


posypac prazonymi migdalami 



środa, 9 lutego 2011

wspomnienia Ramadanowe: kruche ciasteczka

Dawno dawno temu...


w czasie Ramadanu czasami w nocy nachodzily mnie rozne pomysly ktore nie mogly czekac do rana ;) Na przyklad na pieczenie ciasteczek
ciasto kruche (zoltka, maslo, cukier) doprawilam duza iloscia cynamonu i imbiru w proszku
szybko zagniotlam, uksztaltowalam w kule i wstawilam do lodowki
gotowe schlodzone ciasto cienko rozwalkowalam i szklanka wykrawalam ciasteczka ktore nastepnie upieklam w nagrzanym piekarniku
troche mi sie spiekly ale i tak byly pyszne, w szczegolnosci na iftar do mleka maz) czy herbaty (ja)

sobota, 4 września 2010

nocne pieczenie - placek drozdzowy z konfiturami

Ktoregos dnia czy raczej ramadanowej nocy naszla nas ochota na cos slodkiego. Niestety byl to juz czas kiedy wszystkie sklepy w tym kraju byly pozamykane (we Francji nie znaja czegos takiego jak sklepy nocne, wiekszosc sklepow zamykana jest ok 18/19, supermarkety na ogol sa otwarte do ok 21/22 i jedynym miejscem gdzie w okolicach polnocy mozna zakupic cos do jedzenia sa pojedyncze sklepiki na ogol prowadzone przez arabow lub pakistanczykow/hindusow, w ktorych ceny sa wysoko wywindowane a ktore na ogol otwarte sa do ok 1/2 w nocy) wiec odpadala wycieczka do sklepu...
Zaczelam wiec rozgladac sie po lodowce, ze moze daloby sie cos slodkiego zrobic wlasnorecznie
Okazalo sie, ze na dobra sprawe mam wszystkie skladniki zeby upiec proste ciasto drozdzowe, jeszcze tylko "moj brat" Google i voila mamy przepis na ciasto drozdzowe z owocami i kruszonka
Z owocow mialam tylko gruszki ale potrzeba matka wynalazkow: znalazlam zachomikowane w szafce ostatnie pol sloika konfitur czeresniowyc.h Nie mialam masla ani margaryny, wiec zdecydowalam, ze kruszonke pal szesc i ze zaryzykuje w miejsce roztopionego masla dac olej roslinny...
I kurcze mimo tego oleju ciasto wyszlo :)
Dla przypomnienia:
Składniki na ciasto:

- 0,5 kg - 0,6 kg mąki

- 0,5 kostki drożdży (50g)

- 1 jajko (ja dalam dwa bo wydawalo mi sie dosc dziwne zeby na pol kilo maki w ciescie drozdzowym dawac tylko jedno jajko)

- 6 łyżek cukru

- szczypta soli

- 1 szklanka mleka

- 2-3 łyżki wody

- 3 łyżki masła roztopionego (dalam olej roslinny)

Dodatkowo:

- Dowolne owoce


Nie mam zadnej "normalnej" blaszki do ciasta wiec poprostu rozwalkowalam je (sloikiem, bo od tych wszystkich przeprowadzek nie mam pojecia gdzie leza pudla z moim sprzetem kuchennym typu walek) na cala duza blache do piekarnika. Konfitur starczylo mi na posmarowanie tak trzech czwartych placka wiec na pozostalej jednej czwartej ulozylam gruszke pokrojona w cienkie plasterki.

Po 15 minutach rosniecia w cieplym miejscu calosc wstawilam do nagrzanego do 180 stopni piekarnika i ustawilam czasomierz na 50 minut jak kazal przepis. Dobrze ze obydwoje mamy dobry wech, wiec gdy po 40 minutach wyjmowalam ciasto z piekarnika bylo tylko "bardzo mocno spieczone" od spodu a nie spalone doszczetnie.

Ale i tak wyszlo pyszne.

Idealne na sahur z mlekiem do popicia :)

Az szkoda ze nie zrobilam wtedy zanego zdjecia...

środa, 23 września 2009

Swieto Przerwania Postu


W ostatnia sobote (19 wrzesnia) muzulmanie we Francji poscili ostatni dzien w tegorocznym Ramadanie. W niedziele wiec rozpoczelo sie Swieto Zakonczenia Postu czyli Eid Al-Fitr. 

Gdy tylko sie dowiedzialam, ze swieto bedzie w niedziele a nie w poniedzialek (to zalezy od faktu zobaczenia nowego mlodego ksiezyca zwiastujacego nowy miesiac - kalendarz muzulmanski jest kalendarzem ksiezycowym opartym na bezposrednich obserwacjach) zabralam sie za przygotowania. Juz kilka ostatnich dni Ramadanu trwalam w napieciu czekajac  na Swieta - bo zawsze chodzimy do rodziny, poza tym nie bylo wiadomo cze moj maz czasem nie bedzie musial isc w swieta do pracy. Mieszkanie wysprzatalam na przyslowiowy blysk, az malzonek sie zdziwil bo sprzatanie nie lezy w mojej naturze ;). A w nocy z soboty na niedziele zabralam sie za gotowanie: wstawilam do gotowania gar molohei (tradycyjnie na to swieto w Tunezji przygotowuje sie wlasnie moloheye) i zabralam sie za slodycze: usmazylam chrusty i planowalam upiec jeszcze szarlotke ale niespodziewane wydarzenie przerwalo mi prace - pralka w ktorej pralo sie m. in ubranie mojego slubnego podmowila posluszenstwa i stanela sobie od tak w srodku programu. Recznie musialam wiec wylewac z niej wode, a pranie skonczyc w reku. W efekcie do fajr juz sie nie kladlam. Biala koszule Kulkowatego dosuszalam zelazkiem.

Z wielka radoscia rozpoczelismy dzien wyteskniona kawa. Obydwoje z mezem przyzwyczajeni do popijania sporych ilosci kawy z trudem znosilismy ramadan bez zwyczajowych hektolitrow kawy popijanej przy komputerze. Zwykle surfowanie po internecie nabralo innego znaczenia skoro nie ogrzewalam dloni o duza filizanke goracego plynu z kofeina ;) W momencie skonczenia postu wypicie kawy stalo sie wrecz rytualem, a dwulitrowa butelka coca-coli byla wrecz koniecznoscia podczas przerywania postu na codzien.

Dlatego dzien Swieta po wstaniu rozpoczelismy daktylami i duza filizanka kawy - moj malzonek czarnej i bez cukru, ja przygotowalam sobie cala miseczke (nie filizanke - miseczke) kawy z mlekiem. Potem malz polecial do meczetu na modlitwe swiateczna a ja zaczelam sie szykowac na wyjscie. Tradycyjnie w tym dniu zaklada sie nowe ubranie: ja niedawno dostalam kilka slicznych abai od rodziny w Tunezji wybralam wiec nowiutka szara abaye i nowy hijab.

Przedpoludnie spedzilismy u rodzinki: zajadajac sie slodyczami (moje chrusty uzyskaly uznanie, bo raz ze podobne slodycze przygotowuje sie tez i w Tunezji, dwa ze sa duzo lzejsze od tradycyjnych arabskich slodyczy ociekajacych syropem lub miodem, lub jednym i drugim), potem zjedlismy obiad, na ktory oczywiscie podana zostala moloheya i musielismy sie zbierac poniewaz niestety moj maz musial isc do pracy.

Wrocil nad ranem wykonczony z postanowieniem, ze nigdy wiecej nie wezmie pracy w dniach swiatecznych bo podobno takich tlumow w restauracji w zyciu nie widzial.


skladniki na chrusty (2 duze polmiski):

  1. 5 zoltek
  2. szklanka kwasnej smietany
  3. sok z cytryny (jakies 2-3 lyzki)
  4. maka ile sie wgniecie (tak ok 3/4 kilograma)
  5. olej do smazenia
  6. cukier puder wymieszany z cukrem waniliowym do posypania

Zoltka mieszamy ze smietana, dodajemy make i sok i zagniatamy dosc twarde ciasto, dosypujac maki w razie potrzeby. To ile maki sie wgniecie zalezy od rodzaju maki ale u mnie wychodzi tak ok 750 gram do kilograma. Ciasto ma byc dosc twarde.

Wyrobione ciasto trzeba troche zbic (tak 20-30 razy) - nie mam pojecia w jaki sposob to sie dzieje, ale im bardziej ciasto sie zbije tym bardziej kruche wychodzi na koncu.

Ja nie mam deski, zamiast uzywam stolu wiec te ilosc ciasta dziele na 2 czesci i kazda z nich osobno cieniutko rozwalkowuje, potem kroje na pasy szerokosci mniej wiecej na dwa palce, ktore nastepnie kroje na krotsze kawalki i nozem nacinam otworki posrodku kazdego z nich. Jeden koniec chrusta przewija sie przez otworek i tak przygotowane ciastka porcjami smazy sie na glebokim oleju. Trzeba uwazac zeby olej nie byl zbyt goracy bo wtedy ciastka wychodza brazowe zamiast byc zlote, i trzeba lyzka przewrocic je kilka razy. Gotowe chrusty odsacza sie oleju i uklada na papierze zeby olej do reszty sciekl i wsiakl w papier.

Gotowe uklada sie warstwami na polmisku posypujac przez sitko cukrem pudrem wymieszanym z cukrem waniliowym. 

Smacznego :)

wtorek, 24 marca 2009

Proste ciasto czekoladowo-kawowe lub na odwrot ;)


Kolejne zdjecia przechowane na karcie pamieci ;) (Ale ze mnie len ;) )

Ciasto jest banalne, tworzylam je na bierzaco podczas robienia - mialam ochote na cos czekoladowo- kawowego, wyszlo troche suche - ale to dlatego ze jeszcze nie opanowalam piekarnika i niepotrzebnie dlugo je przetrzymalam...

Wreczylam je z usmiechem na buzi Mezowi w dniu jego urodzin. Zjedlismy po kawalku po kolacji a potem swietnie smakowalo do porannej kawynastepnego dnia. Maz nawet twierdzil, ze bylo lepsze niz dzien wczesniej...

Przepraszam za malo precyzyjne proporcje, ale tworzylam na bierzaco wiec koniec koncow nie wiem czego bylo ile...

skladniki:

  1. 2 jajka
  2. kilka lyzek cukru
  3. olej (tak ze 2 lyzki)
  4. filizanka bardzo mocnej kawy
  5. kilka lyzek czekolady w proszku/kakao
  6. ok szklanki-poltorej maki
  7. lyzeczka proszku do pieczenia (a moze troche wiecej ;) )
  8. lyzka - dwie pasty czekoladowo-orzechowej (takiej typu nutella) jako rodzaj polewy

Jajka ubilam z cukrem, dodalam olej dalej ubijajac, nastepnie po trochu czekolade, nie przerywajac ubijania mikserem. Potem wsypalam make wymieszana z proszkiem, dolalam kawe i dokladnie wymieszalam - ciasto bylo geste ale lekko lejace.

Napelnilam nim takie dwa naczynka do zapiekania (nie mialam blaszki poniewaz poprzednio porzyczalam od tesciowki, a nowa kupilam dopiero niedawno) wczesniej posmarowane tluszczem i przesypane maka.

Wstawilam do nagrzanego piekarnika (rzecz w tym ze moj piekarnik ma dwie a w zasadzie trzy opcje: wylaczony, ogien maks, ogien minimum wiec trudno mi okreslic temperature, pokretlo ustawilam mniej wiecej w polowie). Pieklam az patyczek wbity na srodku po wysunieciu pozostawal suchy. Zostawilam do przestygniecia w piekarniku.

Jedna porcje posmarowalam z wierzchu, podgrzana wczesniej zeby sie troche roztopila, pasta czekoladowo-orzechowa.

Ciasto wyszlo pyszne, troche jednak za suche (jak pisalam wczesniej). Czekoladowe ale nadal za malo kawowe - szukam sposobu zeby bylo jeszcze bardziej kawowe... Bo bardzo lubie smak kawy :)

sobota, 14 lutego 2009

Rozdziewiczam piekarnik czyli Bananowe ciasto z jablkami (bez cukru)

Rozdziewiczylam dzisiaj piekarnik. Niestety ciasto nie wyszlo mi tak jak trzeba - oklaplo i nie uroslo jak kiedys, troche za  mocno przypieczone po brzegach. Ale smakowo - calkiem calkiem... Mam nadzieje, ze rodzinie tez posmakuje, bo specjalnie z mysla o tesciowej je pieklam (bez cukru).

Mialam tez problem z proporcjami poniewaz blaszka, ktora Maz mi kupil jest niewymiarowa(30x21x 5)wiec robilam mocno "na oko".

  1. 3 jajka (rozdzielone zoltka od bialek)
  2. duzy przejrzaly banan (ma byc slodki bo to on nadaje ciastu smak i slodycz)
  3. 2 srednie jablka
  4. lyzka oleju
  5. szklanka maki
  6. lyzeczka proszku do pieczenia
  7. szczypta soli
  8. pol szklanki mleka

Banana rozciapcialam, wymieszalam z olejem i zoltkami i cieplym mlekiem

Z bialek ze szczypta soli ubilam piane.

Do masy bananowej dodalam make z proszkiem i dokladnie wymieszalam (powstaje dosc lejace sie ciasto), na koniec dodalam ubita piane i okreznymi ruchami od brzegu wmieszalam do ciasta

Blaszke klasycznie wysmarowalam tluszczem i przesypalam maka, wlozylam ciasto, na wierzchu ulozylam jablka pokrojone w cienkie kilkumilimetrowe polplasterki. Wstawiamy do nagrzanego piekarnika.

Ciasto normalnie powinno sie upiec w jakies pol godziny na dosc niskim grzaniu (120-140 stopni). Ja zawsze sprawdzam patyczkiem czy to juz (poniewaz jest ten banan wiec ciasto normalnie wychodzi dosc wilgotne).

To wszystko "normalnie". Moj piekarnik nie ma skali temperaturowej wiec ustawilam na najmniejszy gaz, po pol godzinie ciasto nie wygladalo na upieczone - zwiekszylam wiec grzanie, w efekcie malo go nie spalilam, uratowalam je w ostatniej chwili... Uroslo niewiele ale smakowo nie odbiega zbytnio od oryginalu...

Cos mi sie wydaje, ze ten piekarnik to bedzie jedna wielka walka...

Dopisek: chyba slepne na starosc: jak moglam przy pisaniu zapomniec o mleku...