wtorek, 16 lutego 2010

Kolejne podejscia do Bielusza

Wszystko jak zwykle zaczelo sie od Smoka... Gdy zobaczylam kolejne zdjecie i przepis az mi slinka pociekla. Szybki mail i oto przepis na Bielusz :

zagniatasz ciasto drożdżowe ( mąka, mleko, masło, jajko, drożdże, sól, cukier )
rozwałkowujesz na placek grubości około 1 cm
na placku rozkładasz wartswami :
- pierś z kurczaka,
- kozi ser
- drobno pokrojone kawałki dyni
zawijasz całość w roladkę, zaginasz brzegi ku sobie ( będzie wyglądało jak spodenki )
układasz na nasmarowanej blasze, i wkładasz do rozgrzanego pieca na około 1/5 - 2 godziny na 180 stopni.
po upieczeniu odstawić do ostygnięcia
smacznego :)

Przepis jak widac bardzo prosty. Nie dla mnie. W koncu moje "drugie imie" to blondi. Jak zwykle aprowizacyjnie bylam totalnie nieprzygotowana, ale na szczescie kuchnia to nie matematyka, ze dwa plus dwa zawsze daje cztery. Dlatego improwizacja nie tylko nie jest zakazana ale wrecz zalecana. Co z tego, ze efekt koncowy czesto wychodzi zupelnie inny od zamierzonego. Najwazniejsze, ze jest pyszne.
Ciasto drozdzowe? Jak sie robi ciasto drozdzowe akurat wiem "na pamiec" wiec z tym nie bylo wiekszych problemow.
Piers z kurczaka... hmmm nie mialam akurat na stanie, za to w zamrazarce od kilku dni mialam powiekszajacy sie zapas mrozonych filetow mintaja, bo Kulkowaty Maz przynosil prawie przy kazdych zakupach (po raz kolejny sie przekonalam, ze moj malzonek na widok napisu "promocja" dostaje tak zwanego malpiego rozumu).
Kozi ser? Sama nie jem, czasami pojawia sie w ramach dnia dobroci dla meza. Nie ma mowy zebym "popsula" potrawe dodatkiem sera, bo stalabym sie dla mnie niejadalna.
Kawalki dyni.... Czy ktos moze mi wyjasnic czemu mimo, ze akurat byl "sezon" (okolice haloween) to za chiny nie mozna bylo znalezc dyni z sklepach? W lodowce natomiast znalazlam marchewke i osamotniona rzepe. Zdecydowalam sie wiec na eksperyment smakowy i dodalam je do farszu.
Po rozlozeniu calosci na rozwalkowanym ciescie doszlam do wniosku, ze troche tego farszu malo i dodalam pokrojonej w polplasterki cebuli.
Zawijasz calosc w roladke, zaginasz brzegi ku sobie... Niby proste, ale nie dla mnie. Po kilku probach zawiniecia w rolade rwacego sie ciasta, poddalam sie i poprostu zlozylam je na pol. A te "spodenki"? Kilka razy obejrzalam zdjecia pokazane przez Smoka i nie moglam dojsc o co w tym biega... W kazdym razie zostawilam w postaci takiej jakby "kanapki". W ramach inwencji tworczej posylapalam calosc czarnuszka i wstawilam do pieca jak zwykle spiekajac troche za mocno (w wersji Smoka ciasto bylo jasniejsze).
Po wystudzeniu podalam z dodatkiem sosow zalegajacych z lodowce: majonezowego, marokanskiego, ketchupu a Kulkowatemu dalam sera topionego.
Mowiac szczerze wyszlo pycha choc troche suche, ale po posmarowaniu odpowiednim sosem dobrze nas zapchalo. A co najwazniejsze smakowalo Kulkowatemu.





Po jakims miesiacu od pierwszej proby doszlam do wniosku, ze czas na kolejna. Tym razem jako farszu uzylam tunczyka z puszki w sosie wlasnym (sos odcisnelam) oraz zielonego groszku z puszki i drobno pokrojonej cebulki i czosnku. Ciasto rozwalkowalam grubiej niz poprzednio, poza tym farsz byl latwiejszy do zwijania w przeciwienstwie do sporych kawalkow ryby, marchwi i rzepy, dlatego tym razem udalo mi sie zwinac rolade. Ale nadal o co chodzi z tym zawijaniem brzegow? Tym razem oba konce rolady zlozylam do siebie, a nastepnie odwrocilam ciasto na druga strone, zeby zlaczenie znajdowalo sie pod spodem. W ramach inwencji tworczej przed posypaniem czarnuszka wierzch posmarowalam roztrzepanym jajem. I fru do piekarnika. Nauczona doswiadczeniem, ze wychodzi suche, tym razem jako dodatek do picia zrobilam lekka szorbe bez kaszy ani makaronu. Mysle, ze pasowalby tez np barszyk czerwony w filizance. Nie musze chyba pisac, ze bardzo nam smakowalo, a nastepnego dnia maz mogl wziac porcje do pracy jako kanapke na lunch.





sobota, 30 stycznia 2010

koktajl z awokado

Przepis dostalam od kolezanek na pewnym forum. Przepis przywedrowal do mnie od siostry w islamie zwiazanej z Marokanczykiem. Dlugo trwalo nim sie przalamalam. Awokado z mlekiem i na slodko? Wydawalo mi sie bardzo dziwne. Awokado kojarzylo mi sie ze slonymi salatkami albo potrawami kuchni Ameryki Srodkowej.
W koncu sie przelamalam i wyszlo pyyyszne. Smak awokado dobrze sie komponuje z lekko poslodzonym mlekiem, taki lekko orzechowy troszke przypominajacy w smaku lody pistacjowe.

Proporcje z jakich zrobilam: na jedno dobrze dojrzale awokado (polozylam na noc cieplym miejscu w towarzystwie jablek i bananow) dalam 2 lyzeczki cukru i tyle mleka zeby zakrylo pokrojony w kawalki owoc (jakies 400 ml). Wyszedl przepyszny lekko kremowy koktajl.

Polecam!

sobota, 23 stycznia 2010

Francja dba o swoich mieszkancow

W zwiazku z panujaca pandemia grypy H1N1 potocznie zwanej swinska (ten kto wymyslil te nazwe powinien isc do wiezienia jako odpowiedzialny za masowe uboje trzody chlewnej w niektorych krajach) dostalismy z mezem zaproszenia na darmowe szczepienie. Po zasiegnieciu porady rodzinnego mikrobiologa, doszlam do wniosku, ze chyba jednak zdecyduje sie zaszczepic.

Ponizej list sygnowany przez pania Minister Zdrowia i Sportu Roselyn Bachelot-Narquin.






Koktajl z jablkiem i daktylami

Mialam ochote na shake'a. Zaczelam kombinowac co by tu dodac do mleka, co by bylo slodkie ale bez cukru - i stad pomysl dodania daktyli (swiezych).

skladniki:
pol litra mleka
duze jablko pokrojone w kawalki
spora garsc daktyli, wypestkowanych, w miare mozliwosci obranych ze skorki (sporo roboty z tym obieraniem, ale ze skorka trudno sie miksuja), nie sadze zeby daktyle suszone sie nadawaly poniewaz sa zbyt twarde


do naczynia od miksera wrzucic owoce, dodac mleko, zmiksowac
podawac schlodzone, zamieszac przed podaniem