niedziela, 28 grudnia 2025

 Kurcze, jak to bylo dawno temu ten blog...
Jakby zupelnie inna era...

Syn jest w liceum, corka w edukacji domowej robi podstawowke ale tez planuje pojscie do szkoly. Maz od 19 lat nadal ten sam. 

Czegos szukalam online, i przez przypadek wpadlam tutaj. 

Moze zaczne od nowa?

piątek, 2 sierpnia 2019

Czas plynie

Czas plynie i wszystko sie zmienia.
Glutek ma dwuletnia siostrzyczke Hobbitke.
Nadal sie ucymy w domu, nadal jezdzimy do Tunezji, nadal gotujemy...
Tylko teraz glownie na facebooku.
Zapraszam wiec na nasze strony na fb: Polska muzulmanka w Paryzu, Miksik sie uczy oraz Ksiazki ze smietnika :)
Mozna tez kupic u nas ksiazki Usborne, takze na fb, na stronie English Library of Miksik.
Do zobaczenia na facebooku

czwartek, 28 kwietnia 2016

Faszerowany fenkul


2-3 bulwy kopru wloskiego (fenkul, fenouil)
tunczyk z puszki
natka pietruszki
kukurydza z puszki
koncentrat pomidorowy
sol, pieprz do smaku
oliwa z oliwek

fenkul kroimy wzdluz na pol i rozdzielamy na warstwy (powstaja takie jakby miseczki)
natke drobno siekamy, mieszamy z rozdrobionym tunczykiem, paroma lyzkami kukurydzy i lyzka koncentratu, doprawiamy sola i pieprzem
"miseczki" fenkulu napelniamy farszem i ukladamy w naczyniu do zapiekania
lyzke koncentratu rozprowadzamy z kubkiem wody, lyzka koncentratu i oliwy, doprawiamy do smaku
tym sosem polewamy fenkul wypelniony farszem
pieczemy w nagrzanym piekarniku, ale ja pieklam na oko wiec serio nie wiem jak dlugo
podajemy na cieplo z bagietka do maczania w sosie, ale i na zimno sa dobre.

Mlody zjadl mi tez kilka jeszcze surowych nim polalam je sosem i takie podobno tez sa pycha



piątek, 12 lutego 2016

Bigos ze slodkiej kapusty na zeberkach baranich.



Dzisiaj tylko wrzucam zdjecie bo jestem zalatana i nie mam czasu ogarnac przepisu. Ale przepis dopisze jak tylko bede miec wiecej czasu zeby przysiasc.

Ma'assalama

poniedziałek, 1 lutego 2016

Pieczone jablka


banalnie

jablko

wyciac troche od gory
mozna wlozyc lyzeczke miodu, jakies posiekane orzeszki, posypac cynamonem...

dzisiaj zrobilam najprostsze tylko z odrobina miodu do smaku

pieklam chyba z godzine


zjedlismy po powrocie z placu zabaw na podwieczorek - jeszcze byly cieple

Manakesh



ciasto jak na pizze (maka, szczypta soli, drozdze, woda, lyzka oliwy), musi wyrosnac

nastepnie rwe na kawalki i walkuje niewielkie chlebki, ktore nastepnie smaruje pasta zrobiona z zataru (taka mieszanka przypraw, tymianek z sumakiem, sezamem i nie wiem czym jeszcze) wymieszanego z oliwa z oliwek

i pieke w nagrzanym piekarniku

wtorek, 19 stycznia 2016

Doswiadczenia z magnesami

Relacja jak zwykle u Miksika
magnesy-aimants








Chrupiace pseudo krakersy



Nie wiem jak sie robi krakersy w wersji domowej. Serio nie mam pojecia. Ale mialam ochote na cos na slono, na cos w stylu krakersow.
Zrobilam wiec kruche ciasto takie najprostsze (maka i margaryna) tylko z dodatkiem odrobiny soli oraz dodalam lyzeczke kminku (ziarenek). Dodalam tez troszke proszku do pieczenia ale post factum moge stwierdzic, ze byl on zupelnie niepotrzebny.
Ciasto walkowalismy z Mlodym na cienki placek a nastepnie wykrawalismy szklaneczka kolke. Pieklam posypane z wierzchu odrobina soli nie wiem jakies 10-15 minut na blaszce z papierem do pieczenia.
O dziwo wszystkim smakowaly. Mlodemu z pasta pomidorowa, Kulkowatemu z serem a ja jadlam bez niczego.

Paczusie


Przepis pochodzi z tej strony

no wiec skladniki:
  • 2 serki homogenizowane po 140 g
  • 2 jajka
  • 2 szklanki mąki pszennej
  • 1/2 szklanki cukru pudru
  • 1, 5 łyżeczki proszku do pieczenia
  • dodatkowo 1 l oleju do smażenia
Ale ja nie bylabym soba gdybym czegos nie zmienila.
Wiec po pierwsze nie mialam serkow homogenizowanych, nawet nie wiem czy tu sa takie dostepne. Uzylam wiec jogurtu naturalnego: dwa opakowania po 125 g.
A zamiast cukru pudru zwykly drobny cukier bo jak zwykle cierpie na chroniczny brak cukru pudru.

I wszystko poszloby dobrze gdybym nie przekombinowala.
Zamiast jak nakazuje przepis robi malutkie paczusie nakladane lyzeczka do herbaty zachcialo mi sie sprobowac zrobic duze paczki. Nakladalam wiec je na olej duza lyzka do zupy. Smazyly sie ladnie, wyszly brazowe i ladne okragle ale  niedosmazone w srodku o czym przekonalam sie przy probie nadziania dzemem truskawkowym. (mam taka metalowa "strzykawke" do paczkow)
Ale jak zwykle dalam sobie rade bo poprostu ulozylam nadziane dzemem paczki na blaszce na papierze do pieczenia, przykrylam folia aluminiowa zeby mi sie nie spalily po wierzchu i po pol godzinie w piekarniku byly wypieczone w srodku.
Nie sa takie leciutkie jak paczki drozdzowe ale tez pyszne. Dziecku i mezowi bardzo smakowaly i mam juz zamowienie na kolejna porcje.

wtorek, 12 stycznia 2016

Bywa i tak...

Jechalismy z Frodem do supermarketu uzupelnic zapasy papieru do drukarki, kupic klej do papieru, naklejki potrzebne do cwiczen i cos slodkiego. Wsiedlismy do metra. Nie bylo ani jednego miejsca wolnego wiec stanelismy trzymajac sie barierki. Pewien siwiejacy juz pan widzac dziecko podniosl sie zeby nam ustapic miejsca. niestety nie udalo sie nam usiasc bo tuz przed nosem przemknal nam, nazwijmy go "Afro-francuz", z dluga broda i w galabii (galabija to taka "sukienka" dla mezczyzn jakby kto nie wiedzial) i usiadl na miejscu na ktorym usiasc mialo moje dziecko.
Wielki "pan muzulmanin" niech Bog mi wybaczy.

Kiedys bylam idealistka. Wydawalo mi sie, ze jak muzulmanin nosi brode i sie ubiera "po muzulmansku" to jest bardzo dobrym i praktykujacym muzulmaninem. Zycie tutaj wyleczylo mnie z idealizmu. Wrecz zaczelam miec alergie na "muzulmanow".

Ktos kiedys powiedzial, ze "jak to dobrze, ze poznal islam zanim poznal muzulmanow".
Podpisuje sie pod tym stwierdzeniem wszystkimi czterema konczynami.

Kocham Boga i kocham moja religie. Ale nie kocham "muzulmanow" (celowo w cudzyslowie) i nie identyfikuje sie z kazdym "bratem" czy "siostra" w islamie jak widze, ze postepuja w sposob odbiegajacy od tego, czego uczy nas nasza religia.

poniedziałek, 11 stycznia 2016

Krupnik wegetarianski

Mam to szczescie, ze posiadam zupo-lubne dziecko. Co prawda najbardziej lubi zupy czerwone, z przecierem pomidorowym, pomidorami lub w ostatecznosci buraczkami, ale generalnie mozna mu zrobic kazda zupe na bazie warzyw oraz miesa i/lub warzyw straczkowych.
Krupnik najbardziej lubimy na skrzydelkach lub podrobach drobiowych ale dzisiaj jest w wersji wegetarianskiej.
No wiec zaczynamy jak zwykle od skladnikow (ilosc na dwa dni jedzenia)
2 duze marchwie
1 pietruszka (mam z Polski)
1 rzepa
1 pasternak
1 duzy ziemniak
1 cebula
duza filizanka kaszy peczak
po kilka ziarenek pieprzu i ziela angielskiego (piment jamaique)
liscie laurowe
lyzeczka lubczyku
koperek suszony (1 lyzeczka) lub swiezy
sol do smaku

marchew, pietruszke pasternak oskrobac, rzepe, ziemniaka i cebule obrac, wszystko pokroic w drobna kosteczke, wrzucic do gara
dosypac kasze, po kilka ziarenek pieprzu i ziela angielskiego, pare lisci laurowych i lyzeczke lubczyku i zalac zimna woda
zagotowac i gotowac na malym ogniu  do miekkosci
na sam koniec dodac koperek suszony albo posiekany swiezy i posolic do smaku (przy wolnym gotowaniu i dodatku powyzej wymienionych przypraw kastki rosolowe sa zbedne)
mozna zabielic jogurtem lub smietana (moj ojciec zabielal wszystkie zupy ja nie znosze zup zabielanych)

niedziela, 3 stycznia 2016

Zerowka 03 01 2015

Chapati


maka
sol
zimna woda

wyrobic sprezyste ciasto, odstawic zeby "odpoczelo" pod serwetka
rwac kulki wiekosci sliwki lub duzego orzecha wloskiego, walkowac na cieniutkie placuszki
smazyc bez tluszczu na plaskiej patelni z obu stron, przyciskajac serwetka, zeby babel powietrza rozprzestrzenil sie w srodku kazdego placuszka - uwaga, para mozna sie mocno poparzyc!

Mozna jesc do curry, sosow,  shawarmy/kebaba,  my zawijamy tez z nich kanapki



Kiedys walkowalam szklankami a nawet szklanym kuflem do piwa znalezionym w wynajmowanym przez nas mieszkaniu. Do dzisiaj dorobilam sie i walka i plaskiej patelni do nalesnikow




Salatka makaronowa z brokulami





ugotowany makaron (jesli np zostal z obiadu)
troche (surowego) brokula podzielonego na rozyczki (surowy jest smaczniejszy niz gotowany moim zdaniem)
pomidor pokrojony w kosteczke
tunczyk z puszki (moze byc w sosie wlasnym lub oleju, tu uzylam  tunczyka w oliwie)

wymieszac, dosolic do smaku
odstawic do lodowki zeby sie przegryzlo

środa, 30 grudnia 2015

Frodziakowe pierniczki





Troche trwalo nim mniej wiecej doszlam co moje dziecko robilo w kuchni
wiec oto koncowy przepis:

ok 50g masla lub margaryny (my masla nie uzywamy)
ok 100g miodu
ok 150g cukru
ok 500g maki
1 jajko
1 lyzka kawy rozpuszczalnej (Mlody dal kakao)
1 lyzeczka proszku do pieczenia (Mlody dal dwie)
1 opakowanie przyprawy do piernika
troche smietany/jogurtu/mleka jesli wychodzi za geste


Miod roztapiamy z cukrem i maslem, wsypujemy przyprawe do piernika i doprowadzamy do wrzenia a potem studzimy.
Nie wiem jakie to powinno wyjsc w oryginalnym przepisie ale o ile na poczatku wyszlo plynne to nam po wystudzeniu zrobilo sie geste i niemieszalne.

Make mieszamy z proszkiem do pieczenia i kawa/kakao. Do maki wbijamy jajko i dodajemy mase miodowa i zagniatamy ciasto - nam wyszlo za geste i trudne do wyrobienia a ze w domu ani smietany ani jogurtu nie bylo to Mlody dodal troche mleka.

Wyrabianie ciasta to dla mojego syna lepsze od zabawy z plastelina.

Zagniecione ciasto chlodzimy w lodowce.

Juz z gory zobaczylam ze wyszlo tego sporo wiec podzielilam na dwie czesci. I najpierw walkowalismy jedna (ok 5mm grubosci)  i wycinalismy i pieklismy (w 180 stopniach 10-15 minut)  a potem jak wyjelismy pierwsza porcje z piekarnika to rozwalkowalismy i powycinalismy druga polowe.

Pierwsza porcja, gwiazdki, troche sie nam za mocno przypiekly. trzeba bardzo pilnowac czasu zeby nie za dlugo i uwazac na grzanie piekarnika. Ale drugie slimaczki ze Sponge Boba juz wyszly ok.

Myslalam, ze polukrujemy albo jakos ozdobimy ale moje dziecie zabralo sie do jedzenia i tak bez ozdob. Wiec w koncu zostawilismy nieozdobione.

Gruffalo

sobota, 26 grudnia 2015

Miksik sie uczy

Zeby juz za bardzo nie mieszac na tym blogu zdecydowalam sie stworzyc na potrzeby homeschoolingowe drugiego bloga, Miksik sie uczy, na ktorego serdecznie zapraszam!

środa, 16 grudnia 2015

Wegetarianska pseudo-lasagne


skladniki
cebula
duza marchewka
duza rzepa (to to okragle bialo fioletowe )
spora pietruszka (mam korzeniowa z Polski)
srednia cukinia
1-2 lyzki koncentratu pomidorowego
kilka zabkow czosnku
pol litra mleka
lyzka maki i olej lub maslo na zasmazke
bazylia, oregano (suszone) oraz sol do smaku
3/4 paczki makaronu typu fell (takie male kolka)
1-2 duze pomidory
ewentualnie tarty ser

cebule obrac drobno posiekac
marchew, rzepe, pietruszke obrac, zetrzec na tarce na duzych oczkach razem z cukinia
w duzym rondlu rozgrzac oliwe, wrzucic cebulke zeszklic, dodac tarte jarzyny, przesmazyc, dodac przecier pom i zalac woda (jakies 2 szklanki) zeby powstal sos
doprawic sos bazylia, oregano, wcisnac kilka zabkow czosnku (do smaku) i dosolic
chwile pogotowac i odstawic

w drugim rondelku podgrzac tluszcz rozprowadzic z maka, powoli wlewac mleko caly czas mieszajac
doprawic bazylia, oregano i sola
gdy zacznie gestniec zestawic z ognia

obydwa sosy musza byc dobrze doprawione inaczej zapiekanka bedzie bez smaku

na dno naczynia do zapiekania wlac troche bialego sosu i chochelke odlanego sosu z jarzyn
na to 1/3 suchego makaronu, rozlozyc mniej wiecej rowno
warstwa sosu jarzynowego
warstwa bialego sosu
ewentualnie tarty ser
na to znowu makaron, jarzyny, bialy sos, ser i znowu makaron
po wierzchu polac reszta bialego sosu i resztka plynu z jarzyn, rondelek po jarzynach przeplukac odrobina wody i tez dolac

piec pod przykryciem (folia aluminiowa blyszczaca strona do gory) w 200 stopniach ok 45 minut
wyjac z piekarnika, odkryc, na wierzchu ulozyc pomidory, posypac jeszcze bazylia i oregano mozna posypac serem
i wstawic bez przykrycia na jeszcze 15 minut do piekarnika

gotowa zapiekanke odstawic na jakies pol godziny zeby sie "zsiadla" (jak sie odczeka to jest bardziej zwarta) no i troche ostygla bo goraca jest za goraca ;)

i voila!


u nas taka blaszka zalatwia obiady lub obiadokolacje  na dwa dni

poniedziałek, 14 grudnia 2015

Swir

Co trzeba miec w glowie, jakim byc czlowiekiem zeby cos takiego wymyslic? Sam sie poranil a potem wymyslil napastnika.
Nauczyciel z Aubervilliers przyznal sie, ze zadnego ataku nie bylo, ze wszystko zmyslil!



http://www.lefigaro.fr/actualite-france/2015/12/14/01016-20151214ARTFIG00286-l-instituteur-pretendument-agresse-a-aubervilliers-avoue-avoir-tout-invente.php

Strach

Gdy w listopadzie doszlo do atakow zaczelismy sie bac. Mimo ze oficjalnie zycie wrocilo do wzglednej normy nie jest juz jednak tak jak kiedys. Przed-swiateczny Paryz zawsze tetnil zyciem. Teraz niby ludzie sa na ulicach ale czuje sie napiecie. A my boimy sie chyba jeszcze bardziej.

Z jednej strony boimy sie terrorystow. Oni nie patrza kogo zabijaja, cieszy ich kazda smierc: muzulmanin, niemuzulmanin; dla nich wazne jest zeby zasiac strach. I nie istotne jest już w tej chwili ich wyznanie. Oni uwazaja się za muzulmanow, uwazaja ze walcza w slusznej sprawie, a tacy są najgorsi. Mój dziekan dr Bilal Philips i znani mi uczeni muzulmanscy wszyscy potepiaja te organizacje od dawna. Porownuja ich do „khawarij” - grupy która dokonala rewolty przeciwko Alemu Ibn Abi Talibowi gdy ten zgodzil się na arbitracje w kwestii dziedziczenia kalifatu a potem doprowadzila do smierci Alego. O ile w islamie odebranie zycia bez waznego wyroku sadowego było zawsze zabronione to Khawarij zwyczajnie mordowali muzulmanow. Tak tez robi Daech: morduje przede wszystkim muzulmanow (stad ta fala uchodzcow). Teraz do listy ich mordow dolaczyli Francuzi. Osobiscie nigdy nie zetknelam się z kimś popierajacym te organizacje. Ale czytam gazety, slucham wiadomosci. Ciagle slysze o nowych ochotnikach podrozujacych do Syrii zeby dolaczyc do walki. A ilu nadal tu jest? Skad mam wiedziec czy właśnie np. mój sasiad nie planuje ataku?

Ale dla nas, w szczegolnosci dla mnie: Polki muzulmanki doszedl drugi strach. Moze nawet wiekszy niz strach przed terrorystami. Strach przed... Polakami. Juz w pare godzin po atakach w Paryzu 13 listopada moglam przeczytac agresywne komentarze na roznych forach zapowiadajace smierc muzulmanom. Dowiedzialam sie, ze jestem zdrajczynia Polski i Europy. Ze byloby lepiej zeby kobiety takie jak ja (europejki muzulmanki) zabijac prewencyjnie razem z naszymi « bachorami » bo sa one potencjalnymi terrorystami... Zaczelam sie bac Polakow bardziej niz terrorystow.

W pierwszym tygodniu po atakach balam sie wyjsc z domu. Za kazdym razem jak maz nie odbieral telefonu wpadalam w panike, ze moze cos mu sie stalo, ktos go napadl albo ze dojdzie do kolejnego ataku. W szkole synka (i we wszystkich szkolach) odwolano wszystkie wyjscia. Moje nerwy byly w tak kiepskim stanie ze korzystajac w faktu, ze synek nadal pokaslywal po zapaleniu oskrzeli zatrzymalam go jeszcze tydzien w domu bo doszlo do tego ze zaczelam sie bac o niego nawet w szkole.
Przez ten miesiac powoli zaczelam dochodzic do siebie, powoli strach zaczal malec. W Paryzu tez zaczelo sie robic coraz spokojniej. W zeszlym tygodniu nawet klasa synka dostala pozwolenie na wyjscie do Filharmonii. Moj strach jednak pozostal i nie podpisalam zgody na jego wyjscie, zostal tego dnia ze mna w domu. Maz sie podsmiewal z moich lekow, mowil ze przesadzam. Ale czy faktycznie?
Dzisiaj rano ktos zaatakowal nauczyciela w ecole maternelle (przedszkolu) w Aubervilliers pod Paryzem. Swiadkowie twierdza, ze powolywal sie na Daech (Islamic State) i ich polecenia napasci na nauczycieli. Zobaczylam wiadomosci na BFMTV i mój lek i moja paranoja wrocily. Teraz do 16:30 bede siedziala jak na szpilkach czekajac zebym mogla odebrac dziecko ze szkoly. Zadnych wyjsc nie planujemy... Dobrze, ze zaraz zaczna się ferie i będziemy siedziec w domu unikajac wszelkich zgromadzen.

Moje poczucie bezpieczenstwa od czasu atakow 13 listopada zniknelo bezpowrotnie.
Coraz bardziej rozumiem uchodzcow z krajow ogarnietych wojna. Tutaj wojny nie ma a ja i tak juz sie martwie czy maz wroci z pracy, czy dziecko wroci ze szkoly.
Jak dlugo dam rade tak zyc ?
Czytalam artykul, ze po atakach 13 listopada wielu mieszkancow Francji potrzebowalo pomocy psychiatrycznej, ze zglaszali sie po lekarstwa przeciwlekowe i na terapie wlasnie w zwiazku z nasilonym lekiem. Ja tez pewnie sie stane pacjentka psychiatry...
Chcialabym moc się przeniesc w jakieś bezpieczne miejsce. Ale czy w dzisiejszych czasach takie istnieje? Jedyne co pozostaje to zaufac Bogu i się modlic. Bo co innego mozemy zrobic.