piątek, 14 listopada 2008

Absurdy paryskie

Dzisiaj pewien urzednikw Securite Social pobil wselkie rekordy! Uslyszalam, ze skoro on nie ma Polski na swojej liscie to znaczy, ze Polska nie nalezy do Unii Europejskiej. Pokazal mi przy tym jakis druczek, na moje oko wygladajacy na dosc stary. Zrozumialabym, jezeli cos takiego powiedzialby mi urzednik starszy wiekiem, ale to byl taki szczypiorek podejrzewam niewiele starszy wiekiem ode mnie. Poza tym upieral sie ze moj dowod osobisty na terenie Francji jest niewazny (bo przeciez Polska nie nalezy do Unii) wiec musialam pokazac mu paszport. I wtedy zerwala sie prawdziwa awantura, idiota chcial wzywac biuro imigracyjne, poniewaz nie mialam wbitej w paszport wizy wjazdowej!!! Ale poniewaz w tym momencie nasze awanturujace sie glosy przebily halas panujacy w urzedzie wiec sprawa zainteresowala sie jego kolezanka z sasiedniego boksu i sprawa zostala wyjasniona a ja zostalam przeproszona...

I mowiac szczerze nie jest to pierwszy raz, kiedy obecnosc Polski w Unii jest kwestionowana. W wiekszosci urzedow, w ktorych z takich czy innych powodow musimy sie pokazac piersze pytanie brzmi "Czy Polska to w Europie", drugie "Czy Polska nalezy do Unii" i kolejne "Czy mam pozwolenie na prace". Co do tego ostatniego to nawet rozumiem, poniewaz zmiana przepisow odnosnie pozwolen na prace dla Polakow zostala wprowadzona dopiero cztery miesiace temu (i dwa tygodnie) wiec rozumiem ze nie kazdy urzednik jest na bierzaco z nowymi przepisami prawnymi. Ale zeby nie wiedziec, ze Polska nalezy do Unii... I jeszcze na dodatek nasi politycy dbaja zebysmy byli znani i (nie)lubiani. Awantury w Parlamencie Unijnym (np pan Giertych i slynna wystawa anyt-aborcyjna), wyklocanie sie o zapisy w konstytucji i kretactwo w sprawie podpisywania roznych dokumentow, notoryczne konflikty na arenie miedzynarodowej (patrz: ostatnie dowcipy pana Gorskiego albo naszego ministra spraw zagranicznych). Jednym slowem nasi politycy slawni sa na calym swiecie poza paryskimi urzedami... Poprostu nie miesci mi sie to w glowie...
Ale coz, witamy w strefie absurdow urzedniczych...

czwartek, 13 listopada 2008

Lekcja muzyki


Pewnego dni Mułła zapragnął nauczyć się grać na skrzypcach.
„Ile kosztuje lekcja,” spytał Nasreddin nauczyciela muzyki.
„Trzy dirhemy za lekcję pierwszą, a półtora za kolejne.”
„Świetnie,” odpowiedział Nasrudin, „w takim razie zacznijmy od lekcji drugiej.”

Subtelny przemytnik

„Co tam masz schowanego,” groźnie spytał celnik Mułłę, który właśnie przewoził na grzbiecie osła wielką stertę siana.
„Nic, przewożę tylko siano” odpowiedział Nasreddin. Celnik zaczął dokładnie wszystko przeczesywać, ale nic nie znalazł.
Mułła przez wiele jeszcze lat przewoził siano na grzbiecie osła, a celnik za każdym razem nic nie mógł mu udowodnić.
Kiedy już po wielu latach pracy celnik przeszedł na emeryturę, spotkał pewnego dnia Nasreddina w karawanseraj. ”Mułło, teraz kiedy już nie pełnię funkcji celnika, powiedz mi, co do licha za każdym razem przemycałeś ?”
„Osły’” odpowiedział Nasreddin.

Grzech i cnota

Swego czasu Mojżesz w drodze na Synaj spotkał pobożnego człowieka, który poprosił go, by przemówił za nim do Boga — bo choć przez całe życie modlił się do Niego, spotykały go wciąż same kłopoty i nieszczęścia.
Kilka kroków dalej prorok napotkał pijaka siedzącego przy drodze z bukłakiem słodkiego wina. I on poprosił go o wstawiennictwo u Pana.
Kiedy Mojżesz wstąpił na górę i rozmawiał z Bogiem o nich obydwu — sprawiedliwym i grzeszniku, Bóg oznajmił mu, że na tego pierwszego czeka już miejsce w niebie, zaś na drugiego, w najgorszym obwodzie piekła.
W drodze powrotnej zobaczył najpierw pijaka. Przekazał mu niepomyślne wieści, ale ku jego zaskoczeniu tamten wykrzyknął uszczęśliwiony:
— Bóg mówił o mnie? Nigdy bym się nie ośmielił myśleć, że poświęci mi choćby odrobinę uwagi! — tańczył przy tym z radości.
— Jakże jestem szczęśliwy — powiedział na koniec — że On, Stwórca i Władca Wszechświata, zna mnie, tak wielkiego grzesznika!
Potem prorok spotkał pobożnego i przekazał mu radosną nowinę.
— A czemuż by miało być inaczej — powiedział ów — całe życie spędziłem na oddawaniu czci Panu, cierpliwie znosiłem wszystko, co mi zsyłał, sądzę, że zasługuję na niebiosa!
W jakiś czas później obaj — pobożny i grzesznik — umarli. Mojżesz, ciekaw ich losów, udał się znów na górę Synaj i spytał o nich Boga.
— Cnotliwy jest w piekle, a pijak w niebie — powiedział Pan.
— Jak to, czyżby Stwórca nie dotrzymał obietnicy? — zdziwił się prorok.
Bóg mu odpowiedział:
— Widzisz, pijak, ten niecnota, tak się cieszył, słysząc, że zaledwie mówiliśmy o nim, że zmazał tym swoje przewiny. Zaś zasługi pobożnego, z powodu jego pychy, okazały się bezwartościowe. Nic go nie potrafiło ucieszyć na tym świecie — ani to, że świeci słońce, ani że pada deszcz!.