sobota, 25 kwietnia 2009

Dzien dobry

Mialam polozyc sie wczesnie zeby wreszcie wstac wczesnie a nie w okolicach poludnia i zabrac sie wreszcie za nauke bo musze nadgonic nauke Koranu, Hadisy Nawawiego i podstawy fiqh. Mialam.

Zamiast tego noc spedzilam na czytaniu blogow studentow medycyny i wspominkach ze studiow... Ehh znowu sie bede uczyc na ostatnia chwile... A mam jeszcze w plecy kilka lekcji francuskiego i kolejna porcje czasownikow nieregularnych z arabskiego...

Czas sie przyznac: jestem leniem, i to leniem patentowanym!!!

A teraz, po zjedzeniu odzywczych platkow z pelnym ziarnem pszenicy z mlekiem z kawa Ricore wracam do czytania blogow medycznych i wspominek, to daleko przyjemniejsze od nauki :P

Milego dnia i milego weekendu zycze :)

faszerowane pieczarki

  1. 6 duzych ladnych pieczarek (dalam po 3 na lebka)
  2. pol malej cebuli
  3. 2 jaja
  4. sol, pieprz do smaku
  5. lyzka oliwy do smazenia

z pieczarek wyciac nozki i troche ze srodka (tak zeby byly nieuszkodzone kapelusze do faszerowania) i je  drobno pokroic

pol cebuli drobniutko posiekac

jedno jajko ugotowac na twardo, obrac ze skorupki i drobno pokroic

na oliwie zeszklic cebule, dodac pokrojone pieczarki (tzn nozki i to ze srodka) przesmazyc zeby nie byly surowe, wymieszac z pokrojonym jajkiem i wystudzic

doprawic sola i pieprzem, wbic jajo i dokladnie wymieszac

mase nakladac do kapeluszy pieczarek, z lekka "gorka"

faszerowane grzyby ulozyc w blaszce do pieczenia i piec jakies pol godziny

podawac z dodatkiem np zielonej salaty 

Wegetarianskie carpaccio

Pieczarkowe

skladniki:

  1. ladne pieczarki
  2. lyzka oliwy
  3. sok z cytryny
  4. troszke soli do smaku
  5. zmiazdzony zabek czosnku (lub drobno posiekany)

pieczarki pokroic w cienkie plasterki, rozlozyc na talerzach,

z oliwy, soku z cytryny, z dodatkiem soli i czosnku ukrecic vinegret (wiem, ze prawidlowo po francusku sie pisze inaczej ale nie chce mi sie sprawdzac jak),  ktorym skropic grzyby

odstawic na jakis czas do "przegryzienia"

Fenkulowe

skladniki:

  1. fenkul
  2. + vinegret (jak wyzej)

fenkul pokroic w cienkie plasterki (w miare mozliwosci bo sie rozpada)

rozlozyc na talerzach skropic vinegretem i odstawic do przegryzienia

Baklazan

skladniki:

  1. mlody baklazan
  2. skladniki na vinegret

Baklazana myjemy i bez obierania ze skorki kroimy wzdluz w mozliwie najciensze plasterki (ja najpierwsz przekroilam na pol i dopiero polowki kroilam wzdluz na plasterki), a nastepnie grillujemy lub przesmazamy na suchej patelni (lub lekko tylko maznietej oliwa). Zrumienione ukladamy na talerzach i skrapiamy vinegretem. Odstawiamy... do przegryzienia

Smacznego!

piątek, 24 kwietnia 2009

Podrabiany pasztet


Po Oczkowych historiach pasztetowych (dziekuje Oczko za  inspiracje ;) ) doszlam do wniosku, ze i ja sprobuje...

Oczywiscie na mojej drodze stanely nieliche problemy, a glowny to lenistwo ;). A jak to sie mowi jak sie nie ma w glowie to sie ma w nogach, musialam sie ratowac tym, co akurat bylo w domu. Skoro nie chcialam isc po zakupy trzeba bylo szukac srodkow moze wrecz przypadkowych.

No wiec zacznijmy od 2 szklanek soczewicy... Upps mam tylko szklanke... No wiec czym ja dopelnic? Zajrzalam do lodowki w poszukiwaniu natchnienia: paczka pieczarek - o wlasnie zrobie pasztet pieczarkowy - ale po chwili namyslu stwierdzilam, ze pieczarki sa za ladne, lepiej odlozyc je do faszerowania. Jajek tez zbyt wiele nie zostalo - dokladnie 4. Za to na samym dnie odkrylam skarb. Siatke z mlodymi baklazanami. Tylko ile ich wziac?  Przyjrzalam sie krytycznie blaszce - mala, moze wystarczy jeden baklazan. No dobrze tylko jak go przygotowac - padlo na tarke...  I w ten sposob rozpoczela sie wielka przygoda pod tytulem "pieke moj pierwszy w zyciu pasztet, tym razem bezmiesny-wegetarianski".

Wiec moze zacznijmy od poczatku i napiszmy co uzylam (+ w nawiasach moje uwagi postprodukcyjne):

  1. szklanka soczewicy czerwonej (lepiej dac dwie)
  2. maly baklazan starty na tarce (lepiej dac duzy albo dwa mniejsze, albo w ogole wiecej)
  3. dosc duza cebula
  4. jajko (a moze dwa? )
  5. lyzka oliwy do smazenia
  6. sol do smaku i  przyprawy, ja dalam duzo galki muszkatolowej, gozdzikow i pieprzu - dzieki temu pasztet smakowal prawie jak prawdziwy ;)

No wiec: soczewice przesmazyc na suchej patelni, zalac woda, gotowac do miekkosci, odlac wiekszosc wody i zmiksowac. Odstawic do wystygniecia.

Baklazana zetrzec (albo zmiksowac albo poprostu drobno pokroic - moja tarka jest straszna i strasznie sie meczylam nad scieraniem baklazana razem ze skorka na tym moim badziewiu ), wymieszac z drobno posiekana cebulka, podsmazyc na lyzce oliwy zeby przestal byc surowy, wystudzic

paste z soczewicy wymieszac z baklazanem i cebula, doprawic (mocno bo po dodaniu jajka smak lagodnieje) dodac jajko i  dokladnie wyrobic

wlozyc do natluszczonej blaszki (mojej nie trzeba natluszczac) piec w nagrzanym piekarniku (u mnie trwalo to ok 40 minut bo byl zbyt wilgotny jak na moj gust)

wyszedl smaczny tyle ze cieniutki, wiec doszlam do wniosku ze dawki wszystiego trzeba zwiekszyc (tak jak napisalam w nawiasach to minimum)

Jedlismy go w asyscie zielonej salaty z pomidorem i odrobina tunczyka z puszki. Wyszedl pyszny, o smaku "prawdziwego" pasztetu.